„W czasie pierwszej kadencji Xi Jinpinga w Chinach doszło do znacznej regresji w zakresie praw obywatelskich, a szczególnie wolności informacji. Prezydent Xi udowodnił, że jest zaciekłym wrogiem demokracji konstytucyjnej, uniwersalnych praw człowieka, społeczeństwa obywatelskiego i wolności prasy” - ocenił dla PAP dyrektor wschodnioazjatyckiego biura Reporterów Bez Granic (RSF) w Tajpej Cedric Alviani.

„Niestety, nie jest prawdopodobne, aby Xi miał zmienić swoją politykę po XIX zjeździe Komunistycznej Partii Chin, który przedłużył jego władzę o kolejne pięć lat, zwiększając jego uprawnienia. Obawiamy się raczej, że zacieśni uścisk jeszcze bardziej, na przykład egzekwując zakaz używania VPN-ów i pchając chińskie społeczeństwo jeszcze dalej w stronę cenzury i nadzoru” - napisał Alviani.

Sieci VPN to najpopularniejszy sposób obchodzenia „wielkiego chińskiego firewalla” - blokady, która uniemożliwia mieszkańcom tego kraju dostęp do części zasobów internetu, w tym do Google'a, Youtube, Facebooka, Twittera i stron wielu mediów, takich jak amerykański „New York Times” czy hongkoński „South China Morning Post”. W tym roku do listy zablokowanych w Chinach serwisów dołączył m.in. popularny komunikator WhatsApp.

„Od kiedy Xi Jinping doszedł do władzy, chiński rząd zacieśnia kontrolę nad wszelkimi formami wypowiedzi, w tym w internecie, w prasie i na uniwersytetach” - powiedział PAP hongkoński kulturoznawca Ip Iam-chong. Dodał, że w ciągu ostatnich pięciu lat dokonała się „dramatyczna zmiana w kontroli i zarządzaniu mediami” w Chinach.

Komentatorzy zwracają też uwagę na kult jednostki, jakim otaczany jest Xi przez partyjnych dygnitarzy i propagandowe media. Delegaci na zjazd KPCh nadawali mu nieformalne tytuły znane z czasów rewolucji kulturalnej i rządzącego wówczas przewodniczącego Mao Zedonga, takie jak „wódz”, czy „sternik”.

W czasie zjazdu Xi ogłosił nastanie „nowej ery”, która do 2050 roku ma uczynić z Chin bogate, demokratyczne, piękne i harmonijne mocarstwo. Podkreślił przywódczą rolę partii komunistycznej na wszystkich frontach rozwoju i sprzeciwił się „mechanicznemu kopiowaniu systemów politycznych innych krajów”, co według obserwatorów dotyczy zasad przyjętych w demokracjach Zachodu.

„Myśl Xi Jinpinga dla nowej ery socjalizmu o chińskiej specyfice” została oficjalnie dołączona do kanonu podstaw ideologicznych partii i według ministerstwa edukacji wkrótce trafi do podręczników szkolnych jako obowiązkowy element programu nauczania.

W ubiegłym roku Xi odwiedził redakcje trzech państwowych mediów i zażądał od dziennikarzy całkowitej lojalności wobec partii. „Wszystkie media zarządzane przez partię muszą pracować, by przemawiać za wolą partii i jej propozycjami oraz chronić autorytet i jedność partii” - powiedział wtedy Xi, cytowany przez agencję Xinhua.

Xi „+zawrócił+ dziennikarzy, ograniczając ich rolę do przekazywania +propagandy partii+” - ocenił Alviani.

„Ta polityka jest całkowicie nielegalna, gdyż konstytucja Chińskiej Republiki Ludowej jasno stanowi, że jej obywatelom przysługuje wolność wypowiedzi i wolność prasy, a każdy obywatel ma prawo krytykować dygnitarzy partii i obnażać ich złe uczynki, i nikt nie ma prawa ograniczać tego rodzaju informacji” - zaznaczył dyrektor biura RSF w Tajpej.

Chiny zajmują 176. miejsce pośród 180 krajów w sporządzonym przez RSF rankingu wolności prasy na rok 2017. Według tej organizacji dziesiątki chińskich dziennikarzy i blogerów przebywają w więzieniu za opór wobec rozkazów wydziału propagandy Komitetu Centralnego partii.

Z Pekinu Andrzej Borowiak (PAP)