Większość uczestników spotkania wyraziło poparcie dla "dalszego stopniowego podejścia do podwyższania docelowego przedziału" dla stóp procentowych - wynika z minutek.

Jednocześnie "przedyskutowano kilka czynników ryzyka, które, jeżeli by się zmaterializowały, mogłoby wymagać bardziej stromej ścieżki podwyżek stóp procentowych". Do tych ryzyk zaliczono możliwość zbyt mocnego narastania presji inflacyjnej, jeżeli produkcja globalna wzrosłaby powyżej maksymalnego poziomu równowagi "być może z uwagi na stymulację fiskalną lub akomodacyjne warunki na rynkach finansowych".

W odniesieniu do sytuacji inflacyjnej, "uczestnicy spotkania ogólnie rzecz biorąc ocenili, że średnioterminowe perspektywy nie uległy większym zmianom, a większość z nich oceniło, że nadal oczekują stopniowego powrotu inflacji do 2 proc. celu Fed".

W grudniu Rezerwa podwyższyła główną stopę procentową o 25 pb. do 1,25-1,50 proc. Była to trzecia podwyżka w 2017 r. i piąta w cyklu zacieśniania polityki monetarnej, rozpoczętego w grudniu 2015 r.

Podwyżka została odebrana jako gołębia z uwagi na przedstawione wówczas projekcje makroekonomiczne oraz retorykę prezes Fed Janet Yellen na spotkaniu z mediami po posiedzeniu. Yellen powtórzyła, że członkowie Rezerwy nie w pełni rozumieją procesy cenowe w USA, choć nadal uważają, iż niskie odczyty dynamiki cen w spowodowane są przez działanie czynników o charakterze przejściowym.

Bankierzy z Fed nie zmienili w grudniu oczekiwanej ścieżki stóp procentowych i spodziewają się w 2018 r. trzech podwyżek o 25 pb. (mediana przewidywań członków Fed względem poziomu stóp proc. na koniec wynosi 2,125 proc.) i dwóch w 2019 r. (mediana rzędu 2,875 proc.).

Część rynku oczekiwała wówczas, że Fed przedstawi bardziej stromą ścieżkę stóp procentowych w krótkim terminie.

Ponadto, Fed podwyższył prognozy wzrostu gospodarczego w USA i obniżył prognozy bezrobocia, jednak bez większych zmian pozostawił szacunki inflacji.

Kolejne posiedzenie Rezerwy zaplanowano na 30-31 stycznia.