To trzecia część serii, w której analizuję chińskie wysiłki mające na celu osłabienie USA jako dominującej potęgi geopolitycznej na świecie. Dwa poprzednie teksty dotyczyły budowania przez Państwo Środka potęgi wojskowej oraz eksportu ideologii.

Podstawowym tematem serii tekstów jest wyzwanie rzucane przez coraz silniejsze i coraz bardziej asertywne Chiny. Podczas gdy większość mieszkańców Zachodu ma świadomość gospodarczej potęgi Państwa Środka oraz coraz większych możliwości wojskowych, to ich uwadze zdają się umykać inne przejawy dążenia do dominacji, takie jak np. próba stworzenia nowego międzynarodowego porządku instytucjonalnego.

Nowy porządek instytucjonalny

Przez wiele dekad po ustanowieniu Chińskiej Republiki Ludowej w 1949 roku Pekin był swoistym międzynarodowym renegatem, który siedział poza systemem ustanowionych instytucji. Co prawda od lat 70. XX wieku w coraz większym stopniu stawał się elementem tych instytucji, ale na pewno nie liderem globalnej architektury instytucjonalnej, zdominowanej przez USA oraz ich sojuszników. Dziś to Pekin chce stworzyć swoje konkurencyjne instytucje oraz wykorzystać je do szerszej zmiany porządku światowego na własną korzyść.

Łatwo zapomnieć jak drastyczną zmianę stanowiska stanowi to dążenie. W latach 50. i 60. XX wieku Chiny Mao Zedonga nie były nawet członkiem ONZ – ze względu na spór Pekinu z Tajwanem, który był prawnym reprezentantem Chin na forum Narodów Zjednoczonych. Po tym, jak Chiny w latach 70. XX wieku zaczęły się otwierać na świat, w coraz większym stopniu integrowały się z międzynarodowym porządkiem instytucjonalnym, wstępując do Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), Światowej Organizacji Handlu (WTO), układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, forum Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC) oraz innych porozumień i organizacji.

Mimo tego jednak Chiny odrzucały kierowniczą rolę w tych instytucjach. Drugie pokolenie chińskich przywódców – Deng Xiaoping oraz jego uczniowie – stosowali się do dictum, że Chiny powinny „ukryć swoje możliwości i czekać na swój czas”. Niektórzy chińscy analitycy wierzyli nawet, że amerykańskie wezwania, aby Pekin stał się „odpowiedzialnym interesariuszem” w porządku międzynarodowym, były swego rodzaju trikiem, który miał zmusić Państwo Środka do wyczerpania poprzez wzięcie na siebie ciężaru globalnego przywództwa.

W ostatnim czasie jednak stanowisko Pekinu zaczęło się zmieniać. Jednym z powodów jest to, że po prostu istniejący porządek instytucjonalny dostosowywał się zbyt wolno wobec niezwykłego wzrostu znaczenia Chin. Przykład: w 2010 roku MFW zatwierdziło zmianę w systemie głosowania, aby poprzez to dać wyraz wzrostowi znaczenia Państwa Środka w globalnej gospodarce. Implementacja tych zmian została opóźniona o ponad 5 lat, ponieważ amerykański Kongres odmawiał ratyfikacji odpowiednich dokumentów. W tych warunkach naturalnym było, że chińscy liderzy zaczęli się zastanawiać, w jaki sposób istniejące instytucje służą chińskim interesom oraz czy przypadkiem nie byłoby lepiej zbudować swoje własne.

Innym powodem zmiany stanowiska Pekinu było uświadomienie sobie wagi instytucjonalnego przywództwa jako narzędzia w prowadzeniu konkurencyjnej walki. Nie oznacza to, że przywódcy Chin nie wiedzieli wcześniej, że Ameryka przez długi czas wykorzystywała instytucje, którym przewodziła (Bank Światowy, MFW i inne) jako narzędzia wywierania wpływu i sprawowania władzy. Przez ostatnią dekadę amerykańscy politycy stali się bardziej jednoznaczni opisując tworzenie nowych instytucji, takich jak TPP (Partnerstwo Transpacyficzne) jako przeciwwagi dla rosnącej potęgi Chin.

Chiny na zakupach w Europie

więcej
Wideo

Mając to na uwadze, liderzy z Chin mogli tylko zastanawiać się, w jaki sposób stworzone przez Chiny instytucje mogłyby zostać wykorzystane, aby przekuć rosnącą potęgę gospodarczą Państwa Środka na globalną arenę. Dodajmy do tego fakt, że Chiny miały już możliwości podejmowania różnych inicjatyw, które wcześniej wydawały się zbyt kosztowne. W efekcie doświadczyliśmy instytucjonalnego wybuchu.

W tych warunkach zrodziły się trzy podstawowe instytucje. W 2015 roku Pekin powołał Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB). To wielonarodowy bank rozwojowy, którego celem jest odpowiedź na budowę dróg, gazociągów, tam oraz innych tego typu obiektów w Azji.

Od 2012 roku Chiny dążą także do stworzenia regionalnego kompleksowego partnerstwa gospodarczego (RCEP), które obejmowałoby 10 krajów Stowarzyszeniea Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) oraz Chiny, Indie, Japonię, Koreę Południową oraz Australię i Nową Zelandię.

Wreszcie trzecią potężną instytucją pod wodzą Chin jest inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku, czyli zbiór projektów rozwojowych, infrastrukturalnych oraz gospodarczych obejmujących kraje Azji i Europy.

Nowy Jedwabny Szlak

Nowy Jedwabny Szlak

źródło: Forsal.pl

Co to wszystko oznacza dla interesów USA oraz systemu międzynarodowego? Pod pewnymi względami trudno dyskutować z nastawionym na przyszłość podejściem Chin, bowiem wszystkie te inicjatywy są odpowiedzią na realne potrzeby – czyli wielkie braki infrastrukturalne istniejące w Azji czy potrzebę połączenia krajów i gospodarek, które znajdują się na azjatyckich przestrzeniach lądowych. Co więcej, sama Ameryka od lat naciskała na Chiny, aby Pekin przyjął większą rolę przywódczą w systemie międzynarodowym.

Problem jednak polega na tym, że – tak jak martwią się o to amerykańscy przywódcy – Chiny mogą wykorzystać swoją rosnącą potęgę w inny sposób, niż Pekin obecnie sprawuje swoje przywództwo instytucjonalne.

Instytucje nie są apolityczne. Wszystkie organizacje międzynarodowe odzwierciedlają geopolityczne, gospodarcze oraz ideologiczne preferencje swoich twórców. Amerykańscy oraz międzynarodowi obserwatorzy Państwa Środka obawiają się, że Pekin wykorzysta swoje instytucje do uprzywilejowania swojej własnej koncepcji porządku międzynarodowego, a ta jest całkiem odmienna od amerykańskiej oraz od tej, której życzyliby sobie sojusznicy USA oraz państwa demokratyczne.
Wydaje się prawdopodobne, że Pekin wykorzysta stworzony przez siebie układ gospodarczy oraz bank infrastrukturalny jako narzędzi przyciągania sąsiadujących krajów w swoją orbitę wpływów, a przy okazji uzależniając je geopolitycznie od Chin.

Wielu ekspertów uważa też, że Państwo Środka użyje projektów w ramach Nowego Jedwabnego Szlaku do wzmocnienia skorumpowanych, autorytarnych reżimów i zdobędzie dyplomatyczny i gospodarczy wpływ kosztem USA oraz innych geopolitycznych rywali.

Na przykład chińskie kredyty i pomoc rozwojowa już dziś sprawiają, że niektóre biedne kraje mają problem z zadłużeniem, np. Sri Lanka. W ten sposób te małe państwa są zmuszone do oddania kontroli Chinom nad kluczową infrastrukturą, taką jak porty.

Tak jak analizowałem w pierwszej części serii tych tekstów, konsekwencje takiego rozwoju dla wzrostu możliwości projekcji siły wojskowej Chin są złowieszcze. Podsumowując, Chiny nauczyły się, że przywództwo instytucjonalne jest formą państwowej władzy i można nim manipulować na korzyść lub niekorzyść Państwa Środka, które kieruje się etosem geopolitycznym i ma do wydania dużo pieniędzy.

Oczywiście Pekin na drodze realizacji swoich ambicji poprzez różne projekty wciąż napotyka wiele przeszód, zaś globalne przywództwo instytucjonalne Ameryki pozostaje znacznie bardziej imponujące niż przywództwo Chin. Ale Chiny wysyłają Waszyngtonowi wyraźną wiadomość, że przywództwo USA w architekturze instytucjonalnej na świecie nie jest już tak kompletne.

Jak dotąd równie jasne jest, że USA i Zachód nie odpowiadają na te zagrożenia w adekwatny sposób. Administracja Baracka Obamy, zaniepokojona politycznymi, geopolitycznymi i środowiskowymi efektami projektów finansowanych przez AIIB , próbowała zorganizować bojkot tej instytucji, ale poniosła klęskę w upokarzającym stylu.

Partnerstwo Transpacyficzne (TPP) pomogłoby zrównoważyć chińskie inicjatywy gospodarcze w regionie, ale administracja Donalda Trumpa zadała cios Ameryce i jej geopolitycznym partnerom, wycofując się z tego porozumienia na początku 2017 roku.

USA oraz ich sojusznicy obawiają się niekorzystnych efektów Nowego Jedwabnego Szlaku, ale nie udało im się zaoferować poważnej alternatywy. I tak jak w wielu przypadkach jasne stało się, że Chiny rzucają wyzwanie USA, tak też w wielu przypadkach nie znaleziono sposobów na rozwiązanie tego problemu.

Próba znalezienia odpowiedzi na chińskie wyzwanie będzie przedmiotem czwartego i ostatniego tekstu z tej serii.

Czytaj inne teksty tej serii:

>>> Czy Chiny staną się globalną potęgą i wyprą USA? [CZĘŚĆ 1: WOJSKO]

>>> Autorytarny kapitalizm lepszy niż amerykańska demokracja? Tak Chiny walczą o dyskurs [CZĘŚĆ 2: IDEOLOGIA]