W poprzednim tekście analizowałem chińską ekspansję wojskową oraz to, jak zagraża ona interesom USA. W całej serii tekstów pokazuję, że Chiny rzucają USA wyzwanie nie tylko na polu gospodarczym, ale także w innych obszarach.Ten tekst poświęcony jest eksportowi chińskiej ideologii.

Chiny rzucają ideologiczne wyzwanie USA

XIX Kongres Komunistycznej Partii Chin, który odbył się w październiku 2017 roku, z pewnością wejdzie do historii przyszłych stosunków Państwa Środka ze światem. W czasie Kongresu bowiem Partia zgodziła się, aby prezydent Xi Jinping rządził państwem bezterminowo. Wówczas także Xi potwierdził globalne ambicje Chin i zapowiedział, że Pekin zajmie główne miejsce na arenie międzynarodowej, konsekwentnie rzucając rękawicę USA.

W czasie trwającego 3 godziny przemówienia Xi wychwalał zalety chińskiego autorytarnego kapitalizmu i zaoferował ten model „innym krajom, które chcą przyspieszyć swój rozwój przy zachowaniu niepodległości”.

Wystąpienie chińskiego prezydenta nie oznaczało prostego ogłoszenia, że oto Chiny wchodzą na światową scenę. Był czymś więcej – najpoważniejszą deklaracją ideologicznej rywalizacji przeciw USA i wspólnocie demokratycznych krajów, której Waszyngton przewodzi.

Chiny na zakupach w Europie

więcej
Wideo

Amerykanie zwykli myśleć o Chinach przede wszystkim w kontekście wyzwania wobec globalnej pozycji gospodarczej USA i geopolitycznej dominacji w rejonie Azji i Pacyfiku. Stało się jednak jasne, że wyzwanie ideologiczne, jakie Chiny rzucają demokratycznemu światu, jest także całkiem poważne.

Wielu obserwatorów w wolnym tempie dostrzegało ten typ zagrożenia, ponieważ dyskusja o ideologii jest często wyśmiewana jako „myślenie z czasów zimnej wojny”, a także bagatelizowana, gdyż przez wiele lat demokratyczny model wolnorynkowy wydawał się dominować na świecie. Tymczasem Chiny kwestionują tę dominację na dwa sposoby: po pierwsze, promując zarządzanie autorytarne, a po drugie, podważając zasady demokracji w krajach bliskiego i dalekiego sąsiedztwa.

Chińska asertywność na polu ideologii była budowana przez lata. W czasie kryzysu finansowego z 2008 roku Chińczycy zaczęli snuć narrację, że „Konsensus Pekiński”, czyli połączenie kapitalizmu państwowego z autorytarnymi formami sprawowania politycznej kontroli, zastępuje „Konsensus Waszyngtoński”, który doprowadził światową gospodarkę na skraj załamania. Dekadę później z wielu prognoz wynika, że Chiny są na najlepszej drodze do zdominowania światowej gospodarki w czasie krótszym niż pół wieku.

Dlatego nie powinno nikogo dziwić, że chiński model gospodarczy, z imponującym wzrostem PKB, ale też często ze słabymi instytucjami demokratycznymi, stał się atrakcyjny dla wielu państw rozwijających się.

Nie sposób również ignorować faktu, że Chiny ostatnio bardzo aktywnie wspierają rządy autorytarne na całym świecie. Nie jest to żadnym zaskoczeniem, bowiem jeśli USA przez długi czas chciały sprawić, że świat będzie bezpiecznym miejscem dla demokracji, taki Chiny chcą sprawić, że świat będzie bezpiecznym miejscem dla autokracji. Najlepszym sposobem, aby to osiągnąć, jest stworzenie takiego świata, w którym Chiny nie będą izolowaną autokracją pośród demokracji. Dlatego promocja autokracji staje się coraz ważniejszą częścią chińskiej polityki zagranicznej.

W ostatnich latach Pekin udostępniał wielu krajom od Azji Południowo-wschodniej po Afrykę wiedzę na temat tego, jak łączyć gospodarczą otwartość ze ścisłą kontrolą polityczną. Państwo Środka „eksportowało” do innych reżimów autorytarnych techniki i narzędzia represji – od sposobów kontrolowania zamieszek po metody monitoringu politycznych dysydentów w internecie. Pekin zapewniał izolowanych dyktaturom i upadającym demokracjom gospodarcze i dyplomatyczne wsparcie. Jednym z ostatnich przykładów tego typu działań może być udzielenie wsparcia Kambodży Hun Sena powoli staczającej się coraz głębiej w autorytaryzm.

W szerszym ujęciu Chiny udzielają pożyczek, przekazują kapitał i rozwijają handel z autokracjami oraz półautokracjami takimi jak np. Angola czy Wenezuela. W efekcie tych działań państwa te są w mniejszym stopniu zależne od zachodnich źródeł kredytu i handlu, a tym samym mniej podatne na presję polityczną Zachodu.

Chińscy politycy pomagali także autokracjom w Azji Centralnej bronić się przed “kolorowymi rewolucjami”, które mogłyby “skazić” ideologicznie państwa sąsiadujące z Chinami. Co więcej, Pekin swoje własne doświadczenia z autorytarnym kapitalizmem traktuje jako przykład dla innych.

Trzeba przy tym wyjaśnić, że Chiny nie prowadzą krucjaty w mesjanistycznym stylu reżimu Mao Zedonga, zaś sami liderzy Chin są przekonani, że prowadzą dyplomację w taki sposób, aby uszanować suwerenność narodową innych państw. Ale jednocześnie Xi oraz jego doradcy z pewnością rozumieją, że ich państwo będzie bezpieczniejsze w świecie, gdzie autorytaryzm jest szeroko rozpowszechniony, dlatego polityka Państwa Środka zmierza właśnie w tym kierunku.

Już samo to byłoby wystarczającym kłopotem dla USA. Tymczasem chińska strategia ma dodatkowo drugi kierunek działań. Chodzi o próby podważania systemów demokratycznych w państwach będących geopolitycznymi rywalami Chin.

Jak wynika z coraz większej liczby analiz, Chiny prowadzą szeroką kampanię mającą na celu wyciszenie międzynarodowej krytyki oraz sprawienie, by państwa od Azji i Pacyfiku po Europę stały się bardziej podatne chińskie wpływy. Wiadomo, że demokratyczne społeczeństwa są w naturalny sposób odporne na brutalne wysiłki ideologiczne reżimów autorytarnych, dlatego Pekin wykorzystuje całą gamę różnych taktyk, aby manipulować debatą w państwach demokratycznych.

Wśród tych taktyk znajduje się m.in. kupowanie politycznych wpływów czy różnego rodzaju umowy np. z Australią i Nową Zelandią, a także wykorzystywanie organizacji, organów propagandowych i innych mechanizmów, które pozwalają kształtować debatę w sposób korzystny dla interesów Pekinu.

Pekin zastraszał także zagraniczne agencje informacyjne, które w nieprzychylny sposób piszą o Chinach oraz zmienił akademicki dyskurs, dając korzystne warunki tym badaczom, którzy przyjaźnie odnoszą się do Państwa Środka. Poprzez środki finansowe Pekin kształtował również agendy zagranicznych uniwersytetów i think tanków.
W Europie chiński rząd wykorzystuje narzędzia gospodarczego wpływu, karząc te państwa, które poruszają temat naruszania praw człowieka przez Pekin, a nagradzając te, które zachowują w tym obszarze milczenie. Nawet w USA chiński rząd założył formalnie niezależne ośrodki wpływu, takie jak Instytuty Konfucjusza, które są obecne na wielu uniwersytetach. Istnieją raporty pokazujące współpracę Partii Komunistycznej z chińskimi studentami, którzy mają za zadanie zmianę programów studiów w taki sposób, aby przedstawiały Chiny w bardziej korzystnym świetle.

Oczywiście pod wieloma względami taktyki te są częścią gry, jaką prowadzą ze sobą supermocarstwa. Bardziej niepokojące jest jednak to, że Chiny próbują manipulować otwartością systemów demokratycznych, aby zmienić dyskurs publiczny, czy to w temacie praw człowieka w Chinach, czy zachowań Pekinu na Morzu Południowowchińskim. Gdy Pekin poszukuje politycznych aktorów, których może skorumpować w celu podważenia integralności kluczowych instytucji społecznych, wówczas przekracza granicę oddzielającą Państwo Środka od otwartej wojny politycznej przeciw systemom demokratycznym.

Dobra wiadomość, z perspektywy USA oraz obrońców demokracji jest taka, że wzrastająca asertywność Pekinu wyzwoliła pewien rodzaj reakcji zwrotnej i oporu. O ile bowiem wsparcie dla skorumpowanych dyktatorów może przynieść korzyść im samym, to już wpływa bardzo negatywnie na wizerunek Chin na świecie. Rewelacje na temat chińskich operacji na Zachodzie wzbudziły powszechne obawy, a nawet oburzenie od Australii po USA.

Niemniej działania Pekinu wzmacniają autorytaryzm w czasie, gdy demokracja przeżywa kryzys. Działania te zaburzają otwartą debatę polityczną nawet w ustabilizowanych systemach demokratycznych.

Chiny prowadzą bitwę o XXI wiek nie tylko na poziomie gospodarki i geopolityki, ale także ideologicznie. Zwolennicy otwartych społeczeństw na świecie zauważyli to najlepiej. 

Czytaj inne teksty z tej serii:

>>> Czy Chiny staną się globalną potęgą i wyprą USA? [CZĘŚĆ 1: WOJSKO]