W dorocznym wystąpieniu, które agencja AP określa jako "mapę drogową francuskiej dyplomacji", Macron ocenił, że to do Europejczyków należy "sprostanie swoim obowiązkom i zagwarantowanie bezpieczeństwa, a co za tym idzie europejskiej suwerenności". Francuskie propozycje w tym zakresie zostaną przedstawione w najbliższych miesiącach - zapowiedział.

Macron ocenił, że we współpracy z europejskimi partnerami należy dokonać przeglądu polityki obronnej kontynentu. Współpraca w tym zakresie powinna obejmować wszystkie państwa Europy oraz Rosję pod warunkiem osiągnięcia postępów z Kremlem w sprawie Ukrainy.

Według Macrona z powodu polityki USA "multilateralizm przeżywa wielki kryzys". "Partner, z którym Europa budowała nowy powojenny porządek, najwyraźniej odwraca się od tej wspólnej historii" - powiedział.

Francuski przywódca wezwał Europę do stania się "potęgą handlową i gospodarczą", która broni swoich strategicznych interesów i finansowej niezależności narzędziami, które mogą odeprzeć eksterytorialne sankcje USA. Wskazał również na konieczność szukania "nowych inicjatyw" i "budowania nowych sojuszy". "Francja chce Europy, która chroni, nawet jeśli radykalizm stał się silniejszy, a nacjonalizm się obudził" - oświadczył Macron.

W przemówieniu prezydent Francji odniósł się również do umowy UE z Wielką Brytanią w sprawie Brexitu, do której zawarcia gospodarz Pałacu Elizejskiego chciałby doprowadzić do końca roku. "Francja chce utrzymać silną i specjalną relację z Londynem, ale nie kosztem rozbicia UE" - zastrzegł, podkreślając, że decyzja o opuszczeniu Wspólnoty przez Zjednoczone Królestwo jest "suwerennym wyborem, który należy szanować".

We wtorek Macron rozpoczyna trzydniową wizytę w Danii oraz Finlandii. Według mediów celem podróży jest poszukiwanie sojuszników dla francuskich prób reform UE. Od czasu rozpoczęcia swojej prezydenckiej kadencji w maju 2017 roku Macron wzywa do dalszej integracji w ramach Wspólnoty, czego elementem mają być m.in. wspólny unijny budżet obronny oraz doktryna bezpieczeństwa.

Wcześniej w środę o konieczności bliskiej współpracy z Francją wzywał na łamach dziennika "Handelsblattu" szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas. Argumentował to tym, iż Europa "nie może polegać na Waszyngtonie tak jak kiedyś". Minister w rządzie Angeli Merkel stwierdził też, że należy wzmocnić europejski filar NATO oraz ocenił, że "tylko w bliskiej współpracy z Francją oraz innymi europejskimi państwami równowaga z USA może się udać".

Na lipcowym szczycie NATO w Brukseli prezydent USA Donald Trump skrytykował Niemcy za zbyt niskie - jego zdaniem - wydatki na obronność. Na zamkniętym spotkaniu przywódców NATO miał według dwóch źródeł cytowanych przez Reutersa grozić, że jeśli kraje członkowskie nie zwiększą wydatków na obronę do 2 proc. PKB do stycznia 2019 roku, to USA zaczną działać samodzielnie. Na konferencji prasowej po szczycie przywódca USA oznajmił, że kraje NATO uzgodniły zwiększenie wydatków na obronność. Dodał, że zobowiązanie Stanów Zjednoczonych na rzecz tego sojuszu pozostaje bardzo silne.