Szansa na pojawienie się lekarstwa NicVAX zwiększyła się wraz z zawarciem porozumienia między GlaxoSmithKline oraz amerykańską spółką Nabi Pharmaceuticals, która opracowała ten produkt. GSK zapłaci Nabi z góry 40 mln dol., a w przyszłości aż 500 mln dol. za prawo do tego leku.

Potencjalnie może on stanowić przełom w walce z tytoniem, gdyż większość z dotychczasowych specyfików u wielu ludzi nie zapobiega powrotowi do nałogu.

Lekarstwo pomaga w wytworzeniu się przeciwciał, które przylegają do molekuł nikotyny, zapobiegając ich przenikaniu z krwi do mózgu. Badania wykazały, że o połowę zmniejsza ono liczbę pacjentów, którzy w ciągu sześciu miesięcy od zastrzyku wracają do nałogu. Stwierdzono też, że prawdopodobieństwo, iż po roku nie będą oni palić, jest 3,5 raza większe niż bez tej „szczepionki”.

GSK powołuje się na badania Amerykańskiego Stowarzyszenia Chorób Płuc, z których wynika, że prawie 90 proc. palaczy w ciągu roku od rzucenia papierosów wraca do nałogu.

Amerykański nadzór farmaceutyczny nakazał w tym roku wprowadzenie dodatkowych ostrzeżeń przed odzwyczajającymi od palenia lekami na receptę – Zybanem produkcji GSK oraz Chamixem z Pfizera – ponieważ pojawiły się obawy, że mogą one wywoływać chęci samobójcze.

Nad opracowaniem leków przeciwko uzależnieniu od nikototyny pracują także inne firmy, m.in. Cytos, Celtic Pharma oraz Independent Pharmaceutica, ale ich badania są mniej zaawansowane.

Zgodnie z warunkami umowy z GSK Nabi będzie nadal finansować trwające już końcowe testy leku, GSK natomiast ewentualne dalsze próby i – jeśli ich wyniki będą obiecujące – zajmie się komercyjnym wykorzystaniem produktu.