Przasnyski: Inflacja powoli traci moc

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 stycznia 2010, 16:45
Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance
Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance/Inne
Średni poziom cen w grudniu ubiegłego roku był identyczny jak w listopadzie. Wskaźnik inflacji w ostatnim miesiącu minionego roku w porównaniu do grudnia 2008 r. wyniósł jednak 3,5 proc., podczas gdy w listopadzie wynosił 3,3 proc. To prawdopodobnie koniec inflacyjnej presji uszczuplającej nasze portfele.

Według informacji Głównego Urzędu Statystycznego, wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych, będący miarą inflacji, wyniósł w grudniu ubiegłego roku 3,5 proc. Jego wzrostu w ostatnim miesiącu roku spodziewano się dość powszechnie. Nie był on jednak zbyt silny. Ekonomiści spodziewali się zwiększenia inflacji do 3,6 proc. W ubiegłym roku niższą od grudniowej stopę inflacji notowano jedynie w styczniu i lutym oraz od września do listopada.

>>> Czytaj też: "Inflacja w grudniu wyniosła 3,5 proc."

W grudniu, w porównaniu do listopada, o 0,5 proc. zdrożała żywność oraz opłaty związane z utrzymaniem mieszkania. O ponad 1 proc. staniały natomiast usługi z zakresu łączności oraz związane z kulturą i rekreacją. W porównaniu do grudnia 2008 r. za żywność i napoje płaciliśmy o 3,4 proc. więcej. Najbardziej, bo aż o 8 proc. zdrożały wyroby tytoniowe i napoje alkoholowe. O 7,2 proc. więcej kosztował nas też transport, głównie wskutek wzrostu cen ropy naftowej na światowych rynkach. Za nośniki energii płaciliśmy więcej o 5,8 proc. W tym roku także czekają nas o kilka procent wyższe wydatki z tego tytułu. Urząd Regulacji Energetyki zatwierdził już podwyżki cen prądu większości jego producentów i dostawców. Opłaty za nośniki energii są głównym powodem wzrostu kosztów związanych z utrzymaniem mieszkania, które podskoczyły w ubiegłym roku o 4,9 proc. O 4,1 proc. więcej płaciliśmy też w hotelach i restauracjach. Do nielicznych taniejących wyrobów należały odzież i obuwie, zaś spośród usług mniej płaciliśmy za łączność, przede wszystkim wskutek spadku cen usług telekomunikacyjnych oraz sprzętu telekomunikacyjnego.

W grupie artykułów żywnościowych ostatnie dwanaście miesięcy przyniosło aż 16,3 proc. wzrost cen masła. Mięso zdrożało średnio o 5,4 proc., ale amatorzy wołowiny musieli za swoje upodobania płacić aż 11,4 proc. więcej. Nieco bardziej poszkodowani byli palacze, którzy musieli na ten nałóg wysupłać o 11,6 proc. więcej. A w tym roku dostaną jeszcze raz po kieszeni. Za pobyt swej pociechy w przedszkolu rodzice musieli zapłacić 5,5 proc. więcej, a do żłobka trzeba było dołożyć 4,7 proc.

Większość ekspertów spodziewa się spadku inflacji w kolejnych miesiącach. Jednak Wskaźnik Przeszłej Inflacji wyliczany przez Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych rośnie już drugi miesiąc z rządu, wskazując na zwiększającą się presję na wzrost cen. Wiąże się to ze spodziewanym przyspieszeniem wzrostu polskiej gospodarki. Wskaźnik prognozuje inflacyjne tendencje z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Jego odczyt zgodny jest więc z ocenami, że tempo wzrostu cen spadnie w pierwszej połowie roku, zaś pod jego koniec można się spodziewać wzrostu inflacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Gold Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj