We wczorajszym komunikacie bank potwierdził, że współpracę z Narodowym Bankiem Polskim w tym zakresie przerwie z końcem stycznia - pisze "Rzeczpospolita".

Krajowe banki potrzebują franków szwajcarskich, bo w przeszłości właśnie w tej walucie udzielały dużej części kredytów mieszkaniowych. Kiedy wybuchnął kryzys banki z zagranicy ograniczyły dostęp do franków. A ponieważ portfel kredytów we frankach w Polsce przekracza 200 mld zł, NBP musiał wymyślić sposób, żeby dostarczyć szwajcarską walutę na rynek (NBP nie utrzymywał rezerwa we frankach). Stąd współpraca z bankiem centralnym Szwajcarii. NBP zawierał ze Szwajcarami transakcje swapowe – pożyczał od nich franki, w zamian oferując euro - pisze "Rz".

>>> CZYTAJ TEŻ: Dzięki niższym marżom kredyty hipoteczne w euro zyskują klientów

Początkowo franki z NBP były dosyć chętnie wykorzystywane przez banki komercyjne, które pożyczały co tydzień (transakcje były zwykle zawierane na siedem dni) kilkaset milionów franków. Jednak ostatnio ta kwota spadła do 50 mln franków, co może oznaczać, że banki nie potrzebują już tego rodzaju pomocy.

Jednak nie wszyscy są zadowoleni z końca współpracy ze Szwajcarami. "Lepiej byłoby mieć otwartą taką możliwość, niż szukać jej w pośpiechu, gdy sytuacja na rynku znów się pogorszy" – powiedział "Rz" przedstawiciel jednej z instytucji, które aktywnie korzystały z franków udostępnianych przez NBP.

>>> CZYTAJ TEŻ: Przasnyski: Euro rekordowo tanie, czekamy na franka