Rossmann wyda w tym roku 140 mln zł na inwestycje. Pieniądze zostaną przeznaczone na otwarcie nowych sklepów. Obecnie ma ich około 420. To oznacza większą dynamikę rozwoju w porównaniu z 2009 rokiem, kiedy otwarto 82 placówki. Firma ocenia, że w Polsce może funkcjonować przynajmniej 800 sklepów pod marką Rossmann. – Pod koniec lutego rozpoczniemy w Łodzi budowę magazynu o pojemności 7 tys. palet. Na przełomie 2010–2011 roku natomiast ruszy budowa centrum logistycznego w Grudziądzu. W planach jest również budowa magazynu w Pyskowicach koło Gliwic – mówi Marek Maruszak, prezes spółki Rossmann Supermarkety Drogeryjne Polska.

Nie ma firm do przejęcia

Firma chce umacniać swoją pozycję na polskim rynku drogeryjnym poprzez przejęcia. Obecnie ma 12,5 proc. rynku, co zapewnia jej pozycję lidera. W tym roku chciałaby dojść do 13 proc. – Jesteśmy zainteresowani, ale nie ma firm w naszej branży, które moglibyśmy przejąć. Konkurencyjne sieci dysponują bowiem mniejszymi sklepami, które są poza kręgiem naszych zainteresowań. Dlatego nie wykluczamy przejmowania sieci spożywczych dysponujących lokalami o wielkości 500–600 mkw. – twierdzi Marek Maruszak.

Nowe sklepy mają zapewnić firmie wzrost obrotów w tym roku o 24 proc. Zeszły rok przyniósł skok o 26 proc. – Fala kryzysu dotrze do Polski z pewnym opóźnieniem, dlatego pierwsza połowa roku przyniesie nieprzekraczający 5 proc. wzrost sprzedaży. Ożywienie jest spodziewane dopiero w drugiej połowie roku – mówi Marek Maruszak.

Na polskim rynku drogeryjnym działa obecnie ponad 10 tys. sklepów. W tym roku dziesięć największych sieci, do których oprócz Rossmanna należą m.in. Drogerie Natura, Brawo czy Schlecker, otworzy przynajmniej 300 kolejnych. Jak wynika z raportu firmy PMR, obecnie w ich rękach jest ponad 1280 sklepów. Na przykład Drogerie Natura mają w planach otwarcie od 30 do 50 nowych sklepów. Obecnie sieć liczy ponad 250 drogerii. – Chcemy otworzyć przynajmniej dziesięć nowych sklepów w tym roku – zapowiada Katarzyna Niemiec, prezes Drogerii Koliber mającej 80 placówek.

Rynek rośnie

Jak podkreślają przedstawiciele sieci, polski rynek ma przed sobą ogromne perspektywy. Sprzedaży nie zahamował nawet ubiegłoroczny kryzys – według wstępnych szacunków wartość rynku wzrosła o około 9 proc. W tym roku prognozowane są podobne wzrosty, w kolejnych przynajmniej dwucyfrowe. Oznacza to, że możliwe jest nawet podwojenie wartości rynku wycenianego na 21 mld zł. – Polacy coraz więcej pieniędzy przeznaczają na artykuły chemiczno-kosmetyczne. Jest to branża, która charakteryzuje się ogromną liczbą wprowadzanych co roku nowych produktów. Nasza sieć zaoferuje ich aż 6 tys. w tym roku – mówi Marek Maruszak.

Ewentualne osłabienie się złotego oznacza wzrost cen na rynku. W ubiegłym roku producenci oraz sieci w dużym stopniu przejęli na siebie podwyżki, co przełożyło się na spadek marż w branży. W tym roku, by nie pogorszyć swoich wyników finansowych, zapewne przełożą je na klientów. A to może odbić się negatywnie na sprzedaży.