Z danych NBP wynika, że portfel źle spłacanych kredytów detalicznych wyniósł na koniec lutego 24,69 mld zł.

– Potwierdza się scenariusz, że w 2010 roku ustabilizuje się portfel kredytów firmowych, a nadal będą się psuły kredyty detaliczne – mówi Tomasz Bursa, analityk Domu Maklerskiego Ipopema.

Jego zdaniem taka sytuacja potrwa przez większość 2010 roku.

– Skoro płace rosną w tempie inflacji, a dodatkowo spada zatrudnienie, to realnie zmniejsza się fundusz płac. To sprzyja pogarszaniu spłacaniu kredytów – ocenia analityk Ipopemy.

Jego zdaniem pogorszy się przede wszystkim spłacalność kredytów konsumpcyjnych, bo ludzie przede wszystkim spłacają pożyczki hipoteczne.

Z danych wynika, że proces psucia się kredytów przyspiesza. W pierwszych dwóch miesiącach zwiększył się on o 2 mld zł, podczas gdy w ostatnim kwartale 2009 roku wzrósł o 2,7 mld zł.

Dla banków to zła informacja, bo będą musiały powiększać rezerwy na niespłacane kredyty detaliczne. A właśnie nowe rezerwy były głównym obciążeniem dla wyników banków w 2009 roku. W całym sektorze bankowym saldo rezerw (różnica między tworzonymi a rozwiązywanymi) wyniosło w 2009 roku ponad 12 mld zł.

Jednak bankowcy mają nadzieję, że ten rok będzie lepszy od poprzedniego, bo o ile sytuacja w kredytach detalicznych jest nadal zła, o tyle widać już oznaki poprawy w pożyczkach dla firm. Na koniec lutego portfel niespłacanych kredytów korporacyjnych wyniósł 25,95 mld zł, czyli był wyższy zaledwie o nieco ponad 220 mln zł niż dwa miesiące wcześniej.

– Dodatkowo na poprawę sytuacji może wpłynąć fakt, że w tym roku nie będzie konieczności zawiązywania rezerw na opcje walutowe w takiej skali jak w 2009 roku – mówi Bursa.

Jego zdaniem, kwota nowo zawiązanych rezerw – na kredyty detaliczne i korporacyjne – w 2010 roku może być o 15 proc. mniejsza niż rok temu.