Nowym krajów UE nie grozi choroba niewypłacalności, która dotknęła Grecję i Irlandię. W tym roku rentowność obligacji państw Europy Środkowej spadła i jest niższa niż najbardziej zadłużonych krajów zachodniej Europy. Takie są wnioski przedstawionego wczoraj raportu Banku Światowego.

Jednocześnie można zaobserwować gwałtowny wzrost zainteresowania rynków finansowych zakupem bonów skarbowych 10 nowych państw Unii (UE-10). O ile w ciągu trzech pierwszych kwartałów 2007 roku inwestorzy kupili takie papiery za 11 mld euro, to w analogicznym okresie tego roku już za 35 mld euro.

>>> Czytaj też: Tusk: Turcja i Polska mogą być tygrysami globalnej gospodarki

Jednym z powodu rosnącego zaufania do Polski i jej sąsiadów jest stosunkowo niski poziom zadłużenia. Średnie zobowiązania państwa sięgają w Europie Środkowej 46,8 proc. PKB, podczas gdy u 15 państw „starej Unii” 81,5 proc. PKB. Tylko w Polsce i na Węgrzech dług publicznych jest większy niż 50 proc. PKB. Jednocześnie państwa nowej UE podjęły działania dla uzdrowienia finansów publicznych. We wszystkich zamrożono pensje w sektorze publicznym, w Słowenii, Bułgarii i na Łotwie wstrzymano podwyżki emerytur, w Polsce, na Łotwie i Słowacji podniesiono podatek VAT.

Nam pomoże konsumpcja

Atutem państw Europy Środkowej w stosunku do krajów południa Europy są także zdecydowanie lepsze prognozy wzrostu gospodarczego – a więc także możliwości spłacenia zaciągniętych zobowiązań. Dotyczy to w szczególności trzech krajów: Polski, Słowacji i Estonii.

Według Banku Światowego państwem Unii, które w 2011 roku będzie rozwijało się najszybciej, jest Estonia (PKB zwiększy się o 4,4 proc. wobec 1,7 proc. dla całej Unii). Z jednej strony jest to wynik przystąpienia od 1 stycznia kraju do strefy euro i dostępu do zdecydowanie niżej oprocentowanych kredytów. Z drugiej utrzymania niskich kosztów produkcji, co zapewnia przede wszystkich szybki wzrost eksportu wyrobów elektronicznych.

W Polsce źródłem szybkiego wzrostu jest wysoka, jak na warunki europejskie, konsumpcja wewnętrzna oraz inwestycje finansowane z funduszy europejskich i przygotowania do Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 roku. Gospodarka Słowacji przyspieszyła natomiast dzięki rosnącej sprzedaży samochodów do Niemiec i innych państw zachodniej Europy. Podczas gdy kraje „starej Unii” w 2011 roku wciąż nie zdołają powrócić do poziomu rozwoju sprzed kryzysu, w naszej części Europy będzie on już przekroczony o 5 punktów procentowych.

Zagrożeniem są banki

Ekonomiści wskazują również na zagrożenia. – Największym jest daleko idące uzależnienie tych państw, a przede wszystkich Czech i Węgier, od koniunktury w Niemczech i innych, najbogatszych państwach zachodniej Europy. Jeśli, tak prognozuje Komisja Europejskiej, wzrost gospodarczy w Niemczech w przyszłym roku osłabnie, nowym krajom Unii też trudno będzie utrzymać szybkie tempo rozwoju – mówi „DGP” Simon Tilford, ekspert londyńskiego Center for European Reform (CER).

Innym problemem są kłopoty finansowe zachodnich banków, które muszą uporać się z likwidacją złych długów. Z tego powodu, jak wskazuje Bank Światowy, poziom udzielonych pożyczek w nowych krajach Unii nie tylko dla klientów indywidualnych, ale także dla przedsiębiorstw pozostaje wciąż zdecydowanie niższy niż przed kryzysem.

Analiza BŚ wskazuje również na pewien paradoks. Mimo obniżenia przez agencje ratingowe wyceny ryzyka zakupu węgierskiego długu rośnie zaufanie zagranicznych inwestorów do Węgier. To wynik przyspieszenia wzrostu gospodarczego kraju, który powinien od nowego roku skorzystać na niższych podatkach od zysku firm (CIT) i dochodów osobistych (PIT) wprowadzonych przez centroprawicowy rząd Victora Orbana.