Rząd skończył emisję papierów skarbowych w tym roku. Resort finansów posiada już wystarczające zapasy gotówki, by utrzymać płynność finansową, a nawet zmniejszyć zadłużenie. Do końca roku wykupi bony skarbowe warte 2 mld zł.

W wyniku trzech grudniowych przetargów na obligacje do budżetu państwa wpłynęło kolejno 950 mln, 2 mld i ponad 4,5 mld zł. Sytuację budżetu poprawił też blisko miliard złotych, jaki wpłynął w ostatnich dniach z Brukseli. Był to zwrot środków unijnych.

W tej sytuacji resort postanowił wykorzystać dużą płynność do zmniejszenia długu. W najbliższy poniedziałek planowany jest wykup bonów skarbowych.

– Jak nie ma potrzeb pożyczkowych, a są zgromadzone środki, to możemy przed terminem odkupić te papiery – mówi Piotr Marczak, dyrektor departamentu długu publicznego w Ministerstwie Finansów.

Bony te miały być i tak wykupione w I kwartale przyszłego roku. 2 miliardy złotych, o które resort zamierza zmniejszyć dług, to około 0,15 proc. PKB. Taka operacja ma jeszcze powiększyć bufor między długiem na koniec roku a drugim progiem ostrożnościowym z ustawy o finansach publicznych. Wynosi on 55 proc. długu w relacji do PKB. Resort finansów zapewnia, że nie ma zagrożenia przekroczenia tego progu. Według szacunków ministra Jacka Rostowskiego dług na koniec roku ma wynieść najwyżej 53,5 proc. Według „Strategii zarządzania długiem sektora finansów publicznych w latach 2011 – 2014” państwowy dług publiczny na koniec grudnia 2010 r. ma wynieść 750,8 mld zł.

>>> Czytaj także: Rostowski: budżet na 2011 r. konsoliduje finanse publiczne

Ale do wyliczenia relacji długu do PKB kluczowy będzie ostatni dzień roku, bo to według stanu z 31 grudnia GUS ocenia jego wielkość. – Nie ma ryzyka przekroczenia progu – zapewnia dyrektor Marczak. Podkreśla, że dług mógłby wzrosnąć, gdyby wszystkie elementy składające się na wyliczenie okazały się znacznie gorsze od przyjętych założeń. Na razie jednak nic na to nie wskazuje, bo PKB rośnie szybciej, niż się spodziewano. To ułatwia sytuację ministrowi finansów.

Kolejnym czynnikiem ryzyka jest kurs walutowy. Czarny scenariusz to załamanie na rynku walutowym w końcówce roku, na przykład gdyby runęły kolejne klocki domina w strefie euro, jak Hiszpania czy Portugalia. Wczoraj OECD wydało oświadczenie, w którym ostrzega, że bez radykalnych cięć budżetowych hiszpański bank centralny może nie być w stanie sfinansować długu. W tej sytuacji grozi jej bailout podobny jak do tego, jaki nastąpił w Grecji czy Irlandii. Euro osiągnęło wczoraj najniższy w historii kurs wobec franka szwajcarskiego. Za jedno euro trzeba było zapłacić zaledwie 1,27 franka. Mimo to jest mało prawdopodobne, by załamanie nastąpiło jeszcze w tym roku.

– Nawet gdyby coś się zdarzyło, Ministerstwo Finansów i NBP dysponują na tyle dużymi środkami, by wytrzymać taką sytuację przez tydzień – mówi prof. Stanisław Gomułka.

A po Nowym Roku dług publiczny będzie liczony od nowa. Spory wpływ na niego mogą mieć zobowiązania samorządów. Ich zadłużenie po trzech kwartałach wyniosło 45,5 mld zł i było o niemal 13 proc. wyższe niż na koniec 2009 r. – Jest kumulacja zadłużenia w czwartym kwartale, a trzeci był gorszy niż w zeszłym roku. Ale wykup bonów świadczy, że resort chce zminimalizować to ryzyko – mówi Wiktor Wojciechowski z Forum Obywatelskiego Rozwoju.