Z najnowszego, dorocznego przeglądu społecznych postaw (tzw. British Social Attitudes Survey), współfinansowanego przez rząd, wynika m.in., że osoby pobierające zasiłki i zapomogi nie cieszą się sympatią opinii publicznej.

Organizatorem przeglądu jest ośrodek badań społecznych National Council for Social Research - NCSR.

Tylko 27 proc. ankietowanych opowiada się za zwiększeniem wydatków na świadczenia socjalne. W 1991 r., a więc w pierwszym roku po odsunięciu Margaret Thatcher od władzy, było to 58 proc.

>>> Czytaj też: Co pozostało na Wyspach po rewolucji Margaret Thatcher

Idea redystrybucji dochodu narodowego, np. w drodze opodatkowania zamożnych dla dopomożenia biednym, ma wzięcie tylko wśród 33 proc. dorosłej populacji Wysp. Równocześnie aż 78 proc. przekonanych jest, że rozziew w poziomie przychodów - najwyżej i najniżej zarabiających - jest za duży.

"20 lat upłynęło od odejścia Margaret Thatcher z rządu, ale opinia publiczna jest teraz dużo bliżej jej politycznego credo niż była wówczas. W dużo większym zakresie opowiada się za redukcją świadczeń i przeciw drakońskiemu opodatkowaniu grup o wysokich przychodach" - skomentowała wyniki przeglądu Penny Young, dyrektorka NCSR.

Chociaż obecna rządząca koalicja konserwatystów z liberalnymi demokratami przyjęła plan drastycznej redukcji wydatków państwa i zwiększenia przychodów na łączną sumę 81 mld funtów w okresie czterech lat, to przegląd NCSR nie jest dla koalicji dobrą wiadomością.

Wynika z niego m.in., że reforma publicznej służby zdrowia (NHS) będzie trudna, ponieważ ankietowani są z jej pracy zadowoleni. Satysfakcję z NHS deklaruje 64 proc. ankietowanych, dwa razy więcej w porównaniu z 1997 r., gdy laburzyści doszli do władzy.

Nowym zjawiskiem społecznym jest duża nieufność wobec cieszących się w przeszłości dużym społecznym poważaniem: policji, BBC i banków. 49 proc. ankietowanych przekonanych jest, że mając do wyboru interes partii lub interes kraju, politycy wybiorą swój własny interes. W latach 80. równie cyniczne nastawienie do polityków miało niespełna 10 proc. Brytyjczyków.

10 lat temu, w 2000 r., zaufanie do banków miało 90 proc. ankietowanych. Obecnie po recesji z lat 2008-09 w dużej mierze spowodowanej przez banki, jest to tylko 19 proc. Wzrosła też nieufność do innych instytucji życia publicznego, np. BBC. Mniej niż połowa ankietowanych sądzi, iż korporacja ta jest dobrze zarządzana. W 1983 r. takiego zdania było 72 proc.

>>> Polecamy: Zobacz, jak wyglądało siedem największych reform gospodarczych świata

Sporą część społecznej sympatii w ostatnich latach straciła też policja. Aprobuje ją 62 proc. uczestników ankiety, wobec 77 proc. w 1983 r.

"Największą trudnością dla rządu jest przekonanie społeczeństwa do reform, gdy społeczne wyobrażenie o politykach, rządzie i bankach jest rekordowo niskie" - dodaje Young.

"Opinia publiczna chce, by rząd wydawał mniej, ale nie chce stracić korzyści wynikających z wysokich inwestycji (w opiekę zdrowotną i oświatę za rządów Partii Pracy w latach 1997-2010 - PAP)" - wyjaśnia.