Światowa gospodarka zwalnia na fali złych informacji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 czerwca 2011, 06:58
Kryzys, euro, Unia Fot. Shutterstock
Kryzys, euro, Unia Fot. Shutterstock/ShutterStock
Fala złych informacji przygniotła rynki akcji. Zamiast kontynuacji hossy coraz bardziej prawdopodobne są głębokie spadki. Światowa gospodarka nie jest w najlepszej formie, a sygnały spowolnienia stają się coraz silniejsze.

Maj był pierwszym miesiącem od niemal roku, gdy zmniejszyła się sprzedaż detaliczna w USA, zamówienia na dobra trwałego użytku zanotowały największy spadek od pół roku, a wskaźniki wyprzedzające koniunkturę wieszczą pogorszenie się sytuacji w największej gospodarce świata. Zaś ogromne zadłużenie USA, sięgające ustawowego maksimum 14,3 bln dol., uniemożliwia raczej uruchomienie kolejnej transzy pakietu stymulującego.

>>> Czytaj również: Upada kolejny mit. Kraje BRIC to kolosy na glinianych nogach

Dużo niepewności

Z kolei w Chinach szaleje inflacja, co zmusza Pekin do zacieśniania polityki pieniężnej. Eksperci obawiają się, że przełoży się to na wolniejszy wzrost gospodarczy tego kraju. Globalne nastroje są więc słabe, a kłopoty z zadłużeniem Grecji i coraz realniejsze ryzyko bankructwa tego kraju tylko pogłębiają depresję. Sytuacja na rynkach akcji dokładnie to odzwierciedla. W ciągu ostatniego miesiąca indeks Dow Jones stracił prawie 4 proc., niemiecki DAX 2,5 proc., a brytyjski FTSE 100 ponad 2 proc.

>>> Polecamy: Roubini: "Perfect storm" może pogrążyć światową gospodarkę

Na tym tle warszawska giełda nie wygląda najgorzej. Indeks WIG20 od końca maja utrzymuje się w przedziale 2850 – 2950 punktów. Analitycy uważają jednak, że im dłużej będzie znajdował się w tym kanale, tym większe prawdopodobieństwo, że zamiast odbić się w górę, zapikuje. – Gdy na rynku jest tak dużo niepewności, trudno spodziewać się wzrostów – mówi Marek Nienałtowski, analityk DK Notus.

>>> Czytaj również: Takiego skoku cen nie było w Polsce od 10 lat

Z jakim spadkiem musimy się liczyć? Większość analityków prognozuje, że psychologicznym punktem oporu będzie poziom 2600 punktów. Ale Krzysztof Stępień, dyrektor inwestycyjny Opera TFI, uważa, że spadek może być głębszy. – Spodziewam się, że w perspektywie kilku tygodni WIG20 będzie miał 2500 punktów – mówi.

Poprawy nastrojów w najbliższych miesiącach spodziewają się nieliczni optymiści, bo liczyć się musimy z kolejnymi złymi informacjami. – Jeżeli niemieckie banki będą musiały wziąć na siebie część kosztów restrukturyzacji greckiego długu, odczuje to tamtejsza gospodarka, a to odbije się czkawką w Polsce – mówi Marek Nienałtowski.

Z kolei Krzysztof Stępień podkreśla znaczenie korekty na rynku surowców. – Spadnie optymizm w Rosji, co wraz z pogarszającym się deficytem obrotów bieżących w Turcji będzie psuło nastroje w całym regionie – mówi.

Niewielu optymistów

Ale Adam Zaremba, główny ekonomista Idea TFI, uważa, że nie będzie aż tak źle. – Spowolnienie gospodarcze widoczne w danych makro jest przejściowe, a problemy Grecji uda się rozwiązać – wylicza. Natomiast po ostatniej korekcie wyceny akcji sugerują, że są one łakomym kąskiem dla inwestorów. – Rynek dojrzał do zwyżek, a impuls do nich możemy zauważyć w każdym momencie – mówi Zaremba.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj