Poza tym SPD nie wydaje się być przeciwna wyasygnowaniu pomocy dla krajów PIIGS. Wszyscy też wiedzą od dawna, że wybory w przyszłym roku CDU najprawdopodobniej przegra. Jednak informacja o tych właśnie lokalnych wyborach podawana była jako jedna z głównych przyczyn przeceny. Nie ma to zbyt wiele sensu.

Giełdy europejskie zareagowały przede wszystkim już na otwarciu sesji na ostrzeżenia Jean-Claude Trichet, prezesa ECB pod adresem Włoch i znaczny wzrost rentowności obligacji krajów PIIGS. Już przed południem obawy o losy strefy euro doprowadziły do gwałtownych, ponadtrzyprocentowych spadków indeksów. Potem było jeszcze gorzej. Brak Amerykanów (często rynkom pomagają) szkodził Europejczykom. Nie pomagały uspokajające wypowiedzi polityków, których nie brakowało. Bankom europejskim szkodziło to, że Deutsche Bank i Royal Bank of Scotland będą też pozwane w sprawie przeciwko bankom amerykańskim (dotyczy rynku kredytów hipotecznych).

Po okresie stabilizacji na bardzo niskich poziomach rynek dosłownie się załamał. Dobiło graczy to, ze ECB w minionym tygodniu skupił obligacje za 13,3 mld euro. To dwa razy więcej niż tydzień wcześniej i o 6 mld więcej niż prognozowano. Z tego wynika, ze bez takich potężnych zakupów obligacje włoskie załamałyby się kompletnie. Banki europejskie traciły po blisko dziesięć procent, a indeksy spadły po około pięć procent.

GPW na otwarciu poniedziałkowej sesji poddała się bardzo złym nastrojom płynącym ze strefy euro. Wzrosty rentowności obligacji krajów PIIG, osłabienie euro do dolara i spadki indeksów na innych giełdach kazały naszym inwestorom sprzedawać akcje. Przed długi czas rynek trzymał się całkiem nieźle, ale po informacji o olbrzymich zakupach obligacji krajów PIIGS przez ECB indeksy na innych giełdach ruszyły gwałtownie na południe. Wtedy to GPW też zanurkowała. WIG20 stracił 3,53 proc. Obrót był śladowy i to był jedyny pozytyw tej sesji. Nie zmienia to postaci rzeczy, że WIG20 coraz bardziej wydaje się kształtować formację prospadkowej flagi.

Na koniec ostrzeżenie. We wtorek agencja Bloomberg przytoczyła rozmowę z wiceministrem finansów Dominikiem Radziwiłłem, który wypowiada się na temat wyceny CDS, czyli instrumentów, dzięki którym ubezpiecza się dług. Według wiceministra wycena polskich CDS sięgnęła absurdalnych poziomów. Podczas ostatnich 20 miesięcy CDS- na polski dług zdrożały najmocniej wśród 20 krajów rozwijających się, które monitoruje Bloomberg. Ja też uważam, ze to jest bardzo dziwne zachowanie, ale sygnalizuje jedno: ktoś gra przeciwko złotemu. Przypominam, że w lutym Barclays, a w kwietniu Nomura zalecała kupna CDS. Jeśli pisze o tym Bloomberg to zwróci uwagę rekinów, co możemy zobaczyć wkrótce na rynku walutowym i na akcjach. 

Wszelkie opinie i oceny zawarte w niniejszym dokumencie wyrażają indywidualne opinie osób go sporządzających w dniu jego publikacji i nie mogą być interpretowane jako podstawa do podejmowania jakichkolwiek decyzji dotyczących inwestycji dokonywanych przez czytelnika. Xelion. Doradcy Finansowi Sp. z o.o. nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie niniejszego opracowania i zawartych w nim opinii autora.