KE proponuje, by w zbliżającej się perspektywie finansowej na lata 2014-20 wprowadzić nowy limit funduszy przekazywanych krajom na politykę spójności. Pomysł zakłada, by żadne z państw członkowskich (niezależnie od tego ile mu wstępnie przyznano) nie mogło otrzymać więcej niż równowartość 2,5 proc. łącznego PKB z siedmiu lat.

>>> Czytaj też: Japonia w akcie desperacji uratuje Grecję?

Gdyby ten mechanizm miał działać już w obecnej perspektywie finansowej (na lata 2007-13), byłby dla nas groźny - KE obcięłaby nam ponad 3 mld euro (14-15 mld zł). Jeśli bowiem przyjąć prognozy rynkowe polskiego PKB, wyznaczony limit 2,5 proc. z siedmiu lat wynosiłby niespełna 64 mld zł. Tymczasem Polska ma obiecane z Brukseli 67,3 mld euro.

>>> Polecamy: Możemy mieć kłopoty: Słaby złoty oznacza wzrost zadłużenia Polski

Natomiast w nowej perspektywie finansowej gilotyna raczej nie będzie już dla nas groźna. Jak wynika z obliczeń ING Banku Śląskiego dla "Pulsu Biznesu" limit 2,5 proc. PKB wyniesie ok. 80 mld euro. Tyle i tak Unia raczej nam nie przyzna, tym bardziej, że do podziału po raz pierwszy włączą się Bułgaria i Rumunia.