Luksusowy Falcon Grupy ITI, jeden z najnowocześniejszych prywatnych jetów, co tydzień ląduje na Okęciu z Markusem Tellenbachem na pokładzie. Prezes Grupy TVN lata nim do domu w Londynie na weekendy. Ale w najbliższym czasie może mieć mniej czasu na podróże. Okręt o nazwie TVN, który niedawno wyznaczał kierunek i tempo telewizyjnego wyścigu, porusza się wolniej niż kiedyś i sprawia wrażenie, jakby zaczynał nabierać wody. Kapitan Markus Tellenbach zaczął się już pozbywać balastu. Jednak to dopiero początek trudnych decyzji.

Wiatr w żagle wciąż wieje, mocniej niż u konkurencji. TVN jest liderem oglądalności, zwłaszcza jeśli chodzi o pasmo, w którym zawsze się pozycjonował – widzów z miast powyżej 100 tys. mieszkańców, główny target, który wyniósł stację na pozycję lidera. Programy takie jak „Mam talent”, „Master Chef” czy serial „Lekarze” przyciągają najwięcej widzów i stacja mogła wrześniowe wyniki oglądalności określić mianem bezkonkurencyjnych. Jednak analitycy twierdzą, że czasy hegemonii ma już za sobą.

Inwestorzy sprawiają wrażenie, jakby stracili już wiarę w przywrócenie dawnej potęgi. W piątek na zamknięciu kurs akcji telewizyjnej spółki wynosił 6,9 zł, czyli był o 20 gr niższy niż w 2004 r., gdy spółka debiutowała na giełdzie. Nadzieja z inwestorów wyparowała, gdy spółka pokazała słabe wyniki za drugi kwartał. Przychody reklamowe TVN spadły aż o 14 proc., podczas gdy cały rynek skurczył się o 11 proc. Markus Tellenbach, jeden z najlepiej zarabiających prezesów na GPW (w ubiegłym roku dostał ponad 7 mln zł), po raz pierwszy nie mówił wtedy inwestorom, że wyniki są stabilne, ale przyznał, że sytuacja odzwierciedla fatalną koniunkturę na rynku reklamy. W przyszłym tygodniu TVN opublikuje wyniki za trzeci kwartał i analitycy ponownie spodziewają się spadków.

A jeszcze w 2009 r., gdy ku zaskoczeniu wszystkich, w tym także prezesa Piotra Waltera, Markus Tellenbach zastąpił go na stanowisku, spółka była w lepszej formie. Jedna akcja kosztowała dwa razy tyle, co dziś. Mający międzynarodowe doświadczenie i kontakty (pracował dla Ruperta Murdocha, kierując m.in. jego platformą satelitarną Sky Deutschland) nowy szef TVN miał wprowadzić medialną korporację na wyższy poziom synergii pomiędzy telewizją, platformą n oraz internetem.

Urodzony w Szwajcarii menedżer zmienił łączność TVN z zewnętrznym światem. W kontaktach z dziennikarzami twarzą w twarz potrafi nawet zażartować czy się uśmiechnąć, ale ani na chwilę nie usypia to jego czujności. Do legendy przeszły już jego konferencyjne wystąpienia, podczas których na każde pytanie ma zawsze gotową odpowiedź, pozwalającą mu umiejętnie uciekać od najtrudniejszych kwestii z wyrazem twarzy niezdradzającym emocji.

„Przyszedłem tu, żeby budować i zabijać” – powiedział dwa lata temu jednej z gazet. – W ostatnim czasie realizuje to drugie – mówią pracownicy stacji. Pracę w spółce straciło już ponad 70 osób, a według Presserwisu dołączyć do nich może ok. 40 kolejnych.

Analitycy zastanawiają się, co o tym wszystkim myśli francuski koncern Vivendi, który pod koniec ubiegłego roku podpisywał umowę przejęcia platformy n, a także udziałów w TVN. Wówczas TVN wart był na giełdzie około 3,6 mld zł, dziś – 2,4 mld zł. Na razie Francuzi powierzyli Markusowi Tellenbachowi kolejne zadanie – jako prezes NC+ ma przeprowadzić skuteczną fuzję obu platform i nie stracić udziałów w rynku na rzecz Cyfrowego Polsatu oraz operatorów kablowych.