Z drugiej strony spółki – zwłaszcza mniejsze – są karane za słabsze wyniki. W inwestorach dojrzewa myśl do znalezienia bezpiecznej przystani przed nadchodzącym spowolnieniem.

111,5 proc. - taką cenę zapłacono w czwartek na Catalyst za obligacje Krajowego Funduszu Drogowego wyemitowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego. To jak dotąd najwyższa cena jaka padła kiedykolwiek na Catalyst. Przyczynę nietrudno zrozumieć. Hossa na rynku obligacji skarbowych objęła także BGK, który jest podmiotem w 100 proc. zależnym od skarbu państwa, zaś obligacje drogowe są gwarantowane majątkiem Rzeczpospolitej. Między papierami BGK i skarbowymi stawiany jest zatem znak równości. A skutki? Przed rokiem obligacje serii IDS1018 (o nich mowa) wyceniano na 102 proc. Zysk z inwestycji wyniósł więc 9,5 proc. plus naliczone odsetki (6,25 proc.) - razem 15,75 proc. Na obligacjach prawie skarbowych!

Nie tylko papiery BGK cieszą się większym zainteresowaniem. Nieco częściej niż zwykle handluje się także obligacjami komunalnymi, które również można uznać za subsytytut papierów skarbowych. Za obligacje Warszawy (WAW0922) zapłacono w tym tygodniu rekordowe 110 proc., a jeszcze półtora roku temu wyceniano je na 96 proc. W tym przypadku zysk z półtorarocznej inwestycji mógł wynieść nawet 23,7 proc. (15,6 proc. w skali roku). Na obligacjach oprocentowanych na 6,45 proc. (stały kupon)!

Powyższe obserwacje skłaniają do jednego wniosku – inwestycje w obligacje to nie tylko dochody odsetkowe, ale także możliwość zarabiania na ryzyku stopy procentowej. Po długim okresie stabilnej sytuacji rynek przypomniał o istnieniu tego czynnika. Niestety, dla większości notowanych tu papierów oznacza to możliwość spadku ceny. Ok. 80 proc. obligacji korporacyjnych na Catalyst ma kupon zmienny oparty o wysokość WIBOR, zaś WIBOR spada od trzech miesięcy, a dodatkowo RPP zdecydowała się na obniżkę stóp zapowiadając od razu kolejne. Większą wagę niż do decyzji RPP przyłożyłbym jednak do prognoz NBP, który spodziewa się spadku inflacji poniżej 2,5 proc. w 2014 r. oraz obniżenia tempa wzrostu PKB do 1,5 proc. w przyszłym roku. Ta mieszanka jest niekorzystna dla inwestorów wybierających ryzykowne papiery na Catalyst. Po pierwsze oczekiwany spadek WIBOR (przy spadku inflacji do 2,5 proc. jest on nieurchonny) obniży premię za ryzyko, ponieważ spadnie oprocentowanie obligacji. Po drugie spowolnienie gospodarcze może przynieść nieliche kłopoty z obsługą zadłużenia przez najsłabszych – a więc i najlepiej płacących emitentów.

Widać już zresztą, że te obawy biorą górę na Catalyst. O 1,4 proc. potaniały obligacje Miraculum, gdzie po publikacji słabych wyników kwartalnych zmieniono radę nadzorczą i zarząd spółki. O prawie 3 proc. potaniały obligacje Rodan Systems, o 1,2 proc. Sco-Paku – by wymienić tylko piątkowe transakcje. Wszystko to są papiery o wysokim oprocentowaniu o rentownościach przewyższających obecenie grubo 20 proc. Ale inwestorzy zamiast ryzyka poszukują dziś papierów o stałym kuponie (vide BGK, Warszawa oraz mniejsze podmioty korporacyjne) lub spółek, których kondycja daje gwarancję spłaty zadłużenia. Jest to taktyka, która wciąż może dać dwucyfrową stopę zwrotu, jeśli brać pod uwagę nie tylko oprocentowanie, ale możliwy wzrost cen.

Moja rada na nadchodzące kwartały? Dwucyfrowe kupony zostaw profesjonalistom od oceny ryzyka wypłacalności, chroń kapitał wybierając bezpiecznych emitentów i ciesz się jeśli w przyszłym roku osiągniesz 10 proc. brutto ze swojego portfela obligacji licząc naliczone odsetki razem ze zmianą wartości obligacji.