„Jaskółkami” zwiastującymi szybszy wzrost gospodarczy na świecie są ostatnie dane z dwóch przeciwległych krańców świata: rosnący popyt na mieszkania i pracowników w USA oraz przyspieszający przemysł i sprzedaż detaliczna w Chinach – pisze Bloomberg. Te dwa kraje, które łącznie odpowiadają za jedną trzecią globalnego PKB, dostarczają międzynarodowej równowagi, w czasach gdy Europa i Japonia są pogrążone w stagnacji.

„Chiny i USA dobrze rokują, co jest niesamowicie dobrą wiadomością”, powiedział Jim O,Neill, prezes Goldman Sachs Asset Management w wywiadzie telefonicznym dla Bloomberga. „Gdybyśmy zaczęli udawać, że nie ma Europy i Japonii, światowa gospodarka byłaby dziś w dobrej kondycji”.

To, jak długo potrwa odbicie, zależy od tego, czy rządy zdołają rozwiać mgłę wątpliwości wokół polityki, którą prowadzą. Amerykańscy kongresmani wciąż zastanawiają się, jak poradzić sobie z 607 mld USD podwyżką podatków i cięciami wydatków do końca roku, podczas, gdy zmiana przywództwa w Chinach budzi wątpliwości i pytania o to, w którym kierunku pójdzie Państwo Środka.W Europie natomiast mamy do czynienia z całkowicie niekonsekwentną polityką kryzysową, a Japonia musi sobie radzić z poważnymi budżetowymi i wewnętrznymi problemami politycznymi.

„Niepewność polityczna odbija się na nastrojach w biznesie i skutkuje opóźnieniami w inwestycjach, szczególnie w USA” - powiedział Tim Drayson, ekonomista ds. globalnych w Legal & General Investment Management w Londynie, były urzędnik ministerstwa skarbu w Wielkiej Brytanii. „Jeśli tylko rozwiążemy niektóre z tych kwestii, uwolnimy tłumiony popyt na świecie”.

Gospodarka nie ma przed sobą czarnego scenariusza

Z raportu Bank of America Merrill Lynch, opublikowanego 13 listopada, wynika, że większość menadżerów globalnych firm uważa, iż prognozy dla gospodarki są raczej optymistyczne. Po raz pierwszy od 7 miesięcy większość z nich zapowiedziała, że zyski ich spółek się poprawią. Coraz więcej firm deklaruje również, że zwiększy wydatki a zgromadzone nadwyżki kapitałowe przeznaczy na inwestycje, a nie, tak jak wcześniej, na uzdrawianie bilansów finansowych albo skupowanie akcji.

>>> Czytaj też: Strefa euro wpadła w recesję. PKB spada, kryzys gospodarczy powraca