Podczas sobotniego posiedzenia Rady Krajowej PO Tusk zapewniał, że naczelną ideą Platformy była i pozostaje normalność. Za taką normalnością - mówił - opowiedzieli się Polacy, oddając PO władzę przed 5 laty i przed rokiem. Podkreślał też, że katastrofa smoleńska nie może być "paliwem politycznym dla politycznej sekty".

"Jestem przekonany, że (...) Polacy - oddając nam władzę - mieli dość wzniosłych haseł, za którymi kryły się konflikty, nikczemność, czasami zwykła ludzka głupota. Tak jak w życiu, codziennym życiu, każda polska rodzina chce, by było normalnie, bezpiecznie, tego samego oczekuje tak naprawdę od polityki" - powiedział Tusk.

Rada Krajowa PO zapoczątkowała akcję spotkań parlamentarzystów Platformy z obywatelami. Działacze partii zostali wyposażeni w 200-stronicowe opracowanie o dokonaniach 5 lat rządów. Do 18 grudnia każdy z nich ma odbyć minimum 8 spotkań w regionach. Tusk zwrócił sie do zebranych, aby "poszli do ludzi".

"Chcę, aby Polacy nadal wierzyli, że my, tak samo zwykli ludzie, my - ludzie Platformy Obywatelskiej - obronimy wolność i obronimy Rzeczpospolitą przed każdym, kto będzie próbował przeprowadzić na nią zamach. Dopóki jesteście wśród ludzi, nie będzie na nikogo żadnego polowania; dopóki jesteśmy, wszyscy obywatele Rzeczypospolitej są równi i wolni, a Rzeczpospolita będzie bezpiecznym domem dla naszych dzieci" - dodał premier.

"Dzisiaj, kiedy słyszymy o tym, że ktoś chce polować na mniejszości, na homoseksualistów, albo na Żydów, albo na nie-Polaków, albo wyzywa swoją ojczyznę od kondominium niemiecko-rosyjskiego, jeśli ktoś chce ścigać i wsadzać do więzienia kobiety za zabieg in-vitro, jeśli ktoś mówi, że kobieta zgwałcona ma obowiązek rodzenia dzieci, jeśli ktoś mówi, że do więzienia trafią ci, którzy nie wierzą w zamach smoleński, to ja dzisiaj, w pięciolecie naszych rządów, chcę powiedzieć: jesteśmy po to, aby te groźby nigdy nie stały się faktem" - powiedział Tusk.

Premier odniósł się tez do katastrofy smoleńskiej. Ocenił, że "Polacy w swojej większości zrozumieli, że ta katastrofa to dramat nas wszystkich, a nie paliwo polityczne dla politycznej sekty".

"Polacy, cierpiąc, jestem przekonany - bez wyjątku - 10 kwietnia, tak jak każdy z was tu, na tej sali, wiedzieli też dobrze, że właśnie w takich najtrudniejszych chwilach - a to jest jedna z najtrudniejszych chwil w naszej historii - tym bardziej muszą być razem. I tym bardziej muszą starać się zrobić wszystko, aby wspólnota i państwo przetrwało takie najbardziej krytyczne momenty" - mówił szef rządu.

>>> Czytaj też: Kongres PSL: Waldemar Pawlak i Janusz Piechociński walczą o fotel prezesa

Tusk podkreślił, że katastrofa smoleńska oznaczała wielkie wyzwanie dla władzy publicznej - etyczne, organizacyjne i logistyczne.

"Państwo polskie starało się wywiązać z tych zobowiązań najlepiej, jak potrafiło, i przetrwaliśmy ten trudny moment m.in. dlatego, że większość Polaków i władze publiczne nie uległy pokusie, tej politycznej prowokacji, która miała z katastrofy smoleńskiej uczynić moment rozpoczęcia zimnej, permanentnej wojny domowej" - dodał.

Zaznaczył, że zdaje sobie sprawę, iż dla bardzo wielu oponentów wyjaśnianie przyczyn katastrofy jest też pretekstem do formułowania najcięższych oskarżeń pod adresem własnego państwa i do szukania "tyleż efektownych, co nieprawdziwych rozwiązań tej dramatycznej, jak niektórzy chcieliby, zagadki".

"My zdecydowaliśmy się na nie polityczną, tylko ekspercką, ciężką pracę, której efektem jest tzw. raport Millera, która nie satysfakcjonuje naszych oponentów, bo zawarta tam jest - jak z reguły w tego typu sytuacjach - prozaiczna, szczegółowo opisana prawda dotycząca przyczyn tej katastrofy" - powiedział Tusk.

Podsumowując 5 lat rządów Tusk mówił, że to "kawał mocnej i optymistycznej historii". "Wszyscy daliśmy radę w trudnych chwilach i cieszyliśmy się z chwili dobrych" - przekonywał. Wśród dokonań swojego rządu wymienił m.in. inwestycje drogowe (w tym 8 tys. dróg lokalnych), "orliki", budowę żłobków i przedszkoli, zniesienie poboru, prezydencję w UE, przeprowadzenie Euro 2012.

Podkreślił, że gdy mówi "budujemy", ma na myśli miliony Polaków, bo to nie ministrowie i parlamentarzyści budują drogi. "Ale to my stwarzamy ramy i możliwości, by Polacy mogli każdego dnia z dumą patrzeć, jak powstają te nowe kilometry dróg, nowe mosty, nowe dworce, nowe lotniska. Te liczby naprawdę są imponujące" - zaznaczył.

Tusk mówił też, że "nie jesteśmy idealni i nieomylni, robimy błędy jak każdy, kto coś robi". W jego ocenie jednak po czterech latach jego rządu Polacy odnowili mu mandat, bo docenili to, że "staramy się, żeby błędów było jak najmniej, żeby robota szła do przodu".