17,2 zł to maksymalna cena za akcje nowej emisji spółki Czerwona Torebka. Firma jest właścicielem ogólnopolskiej sieci pasaży handlowych. Kontroluje ją Mariusz Świtalski, twórca sieci Eurocash i jego rodzina. Ostateczna cena sprzedaży akcji zostanie ustalona 10 grudnia.

Zdaniem analityków giełdowych cena nie jest niska, biorąc pod uwagę, że spółka jest we wczesnym etapie rozwoju. – Inwestycja jest więc obarczona ryzykiem – twierdzi Adam Kaptur, analityk Millennium DM. Spółce nie będzie łatwo konkurować o pieniądze inwestorów, bo w ostatnich dniach z ofertami wystartowało kilka innych spółek, jak Alior i Marvipol.

– Wierzymy, że inwestorzy będą zainteresowani naszym pomysłem na konsolidację handlu detalicznego w Polsce. Co więcej, na giełdzie sektor ten cieszy się dużym zainteresowaniem, a przedstawicieli branża ciągle nie jest notowanych zbyt wielu – mówi Ireneusz Kazimierczak, prezes Czerwonej Torebki. Jego zdaniem na korzyść firmy przemawia też to, że jest to zupełnie nowy koncept oraz że stoi za nim twórca sieci, które osiągnęły duży sukces rynkowy. Właściciele zobowiązali się, że nie sprzedadzą swoich akcji przez rok.

W I półroczu zysk netto Czerwonej Torebki wyniósł 13,2 mln zł, wobec 7,2 mln zł rok temu, a przychody ze sprzedaży sięgnęły 37,7 mln zł, czyli były o 3,8 mln zł wyższe niż przed rokiem. Prognoza na 2013 r. zakłada wzrost przychodów do 122,8 mln zł, a zysku brutto do 166,7 mln zł z 29,1 mln zł w tym roku.

Oferta publiczna Czerwonej Torebki obejmie nie więcej niż 16,3 mln akcji nowej emisji, które będą stanowić 25 proc. kapitału spółki po jego podwyższeniu. Zdecydowana większość akcji ma trafić do detalistów. Zapisy na akcje mają być przyjmowane od 3 do 6 grudnia. Przydział akcji ma nastąpić do 14 grudnia.