Choć w unijnej polityce rozszerzenia w ostatnich pięciu latach wydarzyło się bardzo dużo, to głównie za sprawą rosyjskiej inwazji na Ukrainę, a nie wielkiego zaangażowania Olivéra Várhelyia, komisarza odpowiedzialnego za tę kwestię. Węgier i jego praca są oceniane w Brukseli źle, i to nie tylko przez wiodące środowiska polityczne, jak Europejska Partia Ludowa czy Socjaliści i Demokraci. Tę krytykę wywołuje głównie to, że dyrekcja ds. rozszerzenia dysponuje jednym z większych budżetów spośród wszystkich dyrekcji, tymczasem komisarz w niewielkim stopniu przyczynił się do postępów w rozmowach z Ukrainą, Mołdawią i Gruzją. Nie tylko dlatego, że dla Budapesztu priorytetem były związki z Bałkanami Zachodnimi.
CAŁY TEKST W PAPIEROWYM WYDANIU DGP ORAZ W RAMACH SUBSKRYPCJI CYFROWEJ
Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.
