Choć WIG znalazł się wczoraj na najwyższym poziomie od sierpnia 2011 r. wybijając się w ten sposób z trwającej dwa miesiące konsolidacji, to za wcześniej jeszcze na odtrąbienie sukcesu i przejście w nowy etap hossy. Pod koniec dnia siły wyraźnie opuściły kupujących, a sytuacja na innych parkietach europejskich jest nieco bardziej skomplikowana. Ani DAX, ani FTSE ani CAC40 - mimo zwyżek wczoraj i dobrej passy utrzymującej się od dwóch tygodni - nie otrzymały wczoraj przepustki na wejście na nowe szczyty. Wciąż znajdują się w trwającej od połowy sierpnia konsolidacji, choć obecnie przy jej górnym ograniczeniu, co oczywiście rozbudza nadzieję, na wyjście górą.

S&P jest nawet w gorszej sytuacji, ponieważ jest dopiero w połowie drogi między dnem ostatniej korekty, a szczytami trendu. Dane o wzroście PKB o 2,5 proc. opublikowane wczoraj pomogły wspiąć się S&P o 0,4 proc. do najwyższego poziomu od trzech tygodni, ale rynek jak zawsze spogląda w przód, nie do tyłu. A tam wciąż nie wiadomo jak głęboki może być upadek z fiskalnego klifu. Warto natomiast odnotować przebudzenie rynków południowoamerykańskich - Bovespa zyskała 2,3 proc., a Merval 3,5 proc. Indeksy te spisywały się dotąd znacznie słabiej niż reszta świata, nie brały nawet udziału w zwyżkach z ostatnich dwóch tygodni.

W Azji inwestorzy też wierzą hossę ze skrzyżowanymi palcami za plecami. Nikkei zyskał 0,5 proc. dzięki zapowiedzi pakietu stymulacyjnego dla gospodarki o wartości ponad 10 mld dolarów. Jednak deklaracja gabinetu była spodziewana - w grudniu w Japonii odbędą się przedterminowe wybory i rząd stara się przekonać wyborców, że może dać więcej niż obieca opozycja. Od dwóch tygodni Nikkei rósł (łącznie o 9 proc.) w oczekiwaniu na deklarację rządu. Nic dziwnego, że ostateczna reakcja rynku była słaba. Kospi stracił w tym czasie 0,1 proc.

Impulsów do rozwoju sytuacji na piątkowej sesji dostarczą liczne publikacje makro - sprzedaż detaliczna w Niemczech, wydatki Francuzów czy dynamika PKB w Polsce. Można założyć, że trudno będzie o przyjemne niespodzianki. Ale przede wszystkim za realizacją zysków przemawia bliskość jesiennych szczytów i ostatnie dwa tygodnie zwyżek. Z tym zastrzeżeniem, że rynki lubią obnażać wady rutynowych scenariuszy, a powyższy do takich się zalicza.