statystyki

Polska to kraj magistrów. Wyższe wykształcenie się jednak opłaca

18 lutego 2014, 11:12 | Aktualizacja: 22.02.2014, 19:59

Prawie 40 proc. Polaków w wieku 30–34 lat ma wyższe wykształcenie. 95 proc. z nich ma pracę.

Od ponad dekady Polska przeżywa boom edukacyjny. W rezultacie już 28 proc. osób aktywnych zawodowo ma wyższe wykształcenie. Ten wskaźnik jest jednak zdecydowanie wyższy dla osób w wieku 30–34 lat. Bo 39,1 proc. z nich miało w 2012 r. dyplom uczelni – wynika z badań aktywności ekonomicznej ludności prowadzonych przez GUS. To więcej niż średnio w Unii Europejskiej, gdzie odsetek ten wynosił w tym czasie 35,8 proc. Do analizy poziomu wykształcenia ludności poszczególnych krajów bierze się pod uwagę osoby w wieku 30–34 lat, gdyż zakłada się, że część młodych ludzi studiuje do osiągnięcia 30 lat.

>>> Ranking wynagrodzeń absolwentów: zobacz, po której uczelni można zarobić najwięcej

Pęd do wiedzy to jednak nie tylko domena Polaków. Okazuje się, że uczelnie kończy znacznie więcej Irlandczyków (51,1 proc.), Cypryjczyków (49,9 proc.), Luksemburczyków (49,6 proc.), Litwinów (48,6 proc.), Szwedów (47,9 proc.) oraz Anglików (47,1 proc.). W tym rankingu Polska znajduje się w połowie stawki – na 14. miejscu wspólnie z Estonią. Ale co ważne, jak się okazuje, należymy do krajów, w których wyższe wykształcenie mocno premiuje na rynku pracy. Bo wśród osób z wyższym wykształceniem w wieku 30–34 lat stopa bezrobocia wynosiła u nas w końcu 2012 r. tylko 4,7 proc., czyli ponad dwukrotnie mniej niż średnio w kraju (10,4 proc.). Była więc tylko nieco wyższa od bezrobocia naturalnego (frykcyjnego), które wynosi około 3 proc. i oznacza pełne zatrudnienie. Taki poziom bezrobocia wynika tylko z tego, że zainteresowani poszukują innej pracy albo nie mają chwilowo zajęcia z powodu np. zmiany miejsca zamieszkania.

>>> Dawno skończył się mit, że studia gwarantują pracę. Blisko 260 tys. zarejestrowanych wykształconych bezrobotnych skutecznie go podkopało. Czytaj więcej na ten temat.

– Nie mają racji ci, którzy krytykują pęd do wyższego wykształcenia, pokazując pojedyncze przykłady osób, które nawet po dwóch, trzech fakultetach nie znajdują u nas pracy – twierdzi prof. Urszula Sztanderska z Uniwersytetu Warszawskiego. Jej zdaniem takie osoby mają kłopoty z zatrudnieniem prawdopodobnie nie ze względu na ich wykształcenie, ale ze względu na indywidualne cechy osobowe.

Z danych Eurostatu wynika, że osoby z wyższym wykształceniem mają lepszą sytuację na rynku pracy niż w Polsce m.in. w Czechach, gdzie stopa bezrobocia osób po studiach w wieku 30–34 lat wynosi zaledwie 1,4 proc., w Austrii (2,4 proc.), Niemczech (2,5 proc.), Rumunii (3,3 proc.) i na Węgrzech (3,5 proc.). W sumie we Wspólnocie wyprzedza nas pod tym względem 11 z 28 krajów. W pozostałych bezrobocie absolwentów wyższych szkół jest znacznie większe – np. w Grecji wynosi 21,9 proc., Chorwacji – 18,3 proc., Hiszpanii – 16,6 proc., Portugalii – 14,6 proc.

Unia Europejska traktuje odpowiedni odsetek osób z wyższym wykształceniem w wieku 30–34 lat jako jeden z celów w ramach strategii Europa 2020, która ma podnieść konkurencyjność gospodarki na Starym Kontynencie. Przyjęty na początku dekady plan zakłada, że w 2020 r. przeciętnie 40 proc. obywateli Unii w tym wieku będzie miało wykształcenie wyższe. Ten cel udało się osiągnąć już w ub.r. w 12 krajach członkowskich, m.in. w Belgii, we Francji, w Irlandii i Wielkiej Brytanii. Z kolei osiem krajów przebiło własne, nadbudowane nad unijnymi cele, w tym Dania, Litwa, Łotwa, Holandia, Finlandia i Szwecja. Najgorzej radzą sobie Włochy, Rumunia i Malta, gdzie wyższe wykształcenie ma ok. jednej piątej osób w wieku 30–34 lat.

Warto zwrócić także uwagę na rosnącą nierównowagę pomiędzy odsetkiem kobiet i mężczyzn z wyższym wykształceniem. O ile w 2000 r. był podobny dla obydwu płci, o tyle do 2012 r. dyplom studiów uzyskało dwa razy więcej kobiet niż mężczyzn. Płeć piękna dominuje pod tym względem znacząco we wszystkich krajach członkowskich za wyjątkiem Luksemburga, gdzie różnica wynosi 1,5 pkt proc. W 15 państwach Unii różnica między kobietami a mężczyznami wynosi 10 pkt proc., a w Estonii, Słowenii i na Łotwie – więcej niż 20 pkt proc. Z kolei w Polsce 14,6 proc.

>>> Polecamy: Małżeństwa osób o podobnym wykształceniu zwiększają nierówności społeczne

  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
  • Drukuj
  • 12
  • Wyślij

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 12

  • 1: hehehe z IP: 93.154.129.* (2014-02-18 10:15)

    90% magistrów ma pracę? :D:D:D ciekawe :D pytanie jaką? :D

  • 2: fsda z IP: 93.154.129.* (2014-02-18 10:16)

    90% magistrów ma pracę? :D:D:D ciekawe :D pytanie jaką? :D
    i jeszcze jedno pytanie. jaki jest odsetek z nich- ktorzy zostali w kraju ? :D \ kolejna reklama uczelni wyższych. chyba naprawdę ludzie zbojkotowali studia :/ nale to dobrze. będzie może za jakiś czas szansa na jakąkolwiek pracę :/

  • 3: bolek z IP: 89.231.225.* (2014-02-18 11:38)

    i jeszcze jedno pytanie. jaki jest odsetek z nich- ktorzy zostali w kraju ? :D \ kolejna reklama uczelni wyższych. chyba naprawdę ludzie zbojkotowali studia :/ nale to dobrze. będzie może za jakiś czas szansa na jakąkolwiek pracę :/
    25% absolwentów topowej uczelni technicznej nie ma pracy przez rok od ukończenia studiów. Jest to fakt, którym uczelnia się chwali :) Porównując z bezrobociem 5% wśród starszych można określić poziom emigracji.

  • 4: buehehe z IP: 77.253.232.* (2014-02-18 11:43)

    Opłacają to się znajomości i układziki, najlepiej wśród rządzącej nami postesbeckiej kasty, wykształcenie to szczegół.

  • 5: Wojtek z IP: 164.127.251.* (2014-02-18 12:02)

    Popatrzcie na Irlandie 50% magistrów ale po pierwsze tam się pracuje a potem studiuje jak jest potrzeba a po drugie magister czesto wcale nei boi się pracy i nie czeka na ciepłą posadke. Mimo wszystko jak patrzymy na inne kraje unii okaże się że wcale nie mamy magistrów za dużo.Problemem są uczelnie złe kształcą i siedzą na nich stare pryki nic nie umiejące a już napewno uczyć.

  • 6: marekkedziora/jan88 z IP: 89.167.93.* (2014-02-18 12:49)

    Nie ma czegoś takiego jak bezrobocie naturalne - to nie naturalna nazwa na określenie ludzi będących w trakcje zmiany pracy Wartym jest odniesienie tego terminu do postępowania rządu US gdyż w latach 90 i w początkach lat 2000 stopa bezrobocia (sondaż bezrobocia ) oscylował w granicach 3-5 % podczas gdy faktyczne bezrobocie wynosiło przeszło 10 %. Był to dowód wg neolibów na efektywność gospodarki amerykańskiej (podczas gdy w US rosło bezrobocie a wskaźnik aktywności zawodowej amerykanów zatrzymał się na pułapie 60-62 % ). Analizując wszelkiego rodzaju dane statystyczne należy mieć na uwadze , iż jest to "język" swego rodzaju narracja mająca uzasadnić istnienie systemu. Większości ludzi nie chce się zgłębiać metodologii przeprowadzanych badań dlatego też jest to możliwe , a tłumaczenie tych oszust związanych ze statystyką większość ludzi nudzi {bo ich aparaty pojęciowe są na niezbyt wysokim poziomie}.

  • 7: wwww z IP: 80.53.136.* (2014-02-18 12:51)

    hehe polowa ludzi z mojego roku na studiach jest zagranicą :P 1983 ja wrocilem i zarabiam 1400 netto... no tak wspaniale miec mgr ;]

  • 8: Mruk z IP: 46.171.91.* (2014-02-18 13:12)

    Mała poprawka: tak, Polacy mają dyplomy, ale to nie to samo co wyższe wykształcenie. Obserwowałem kila tysięcy kandydatów na różne stanowiska, przeważnie kobiet. Moim zdaniem obecnie wiele absolwentek rozmaitych Wyższych Szkół Sztuk Strzelistych (lub różnych innych) prezentuje sobą poziom absolwentki zasadniczej szkoły zawodowej, za czasów późnego PRL-u. Dyplomy "magisterskie" rozdawane są po prostu za nic. A potem frustracja, bo przecież ""po skończeniu studii" kandydatka widzi się co najmniej na stanowisku dyrektora firmy.

  • 9: BEZROBOTNY z IP: 188.47.87.* (2014-02-18 14:17)

    PRACUJA NA KASIE W TESCO BO PRACY NIE MA

  • 10: Passerby z IP: 37.109.142.* (2014-02-18 18:45)

    Dostają papierek za nic. Z ich głupoty śmieją się sami pracownicy wyższych uczelni ale nie mają żadnego interesu powiedzieć im prawdy. Wielu z nich powinno swoją edukacje skończyć na poziomie zawodówki bo takie są ich biologiczne możliwości, których nie są w stanie przeskoczyć. Uczelniom zależy jednak nawet na najgłupszych studentach bo jest niż demograficzny. Jeśli powyrzucano by wszystkich studentów, których możliwości nie pozwalają na uzyskanie prawdziwego dyplomu wyższej uczelni to duża część pracowników straciłoby posady bo nie mieliby kogo uczyć. Dlatego toleruje się nawet kompletnych przygłupów, którzy w dodatku nie grzeszą pracowitością. Tacy osobnicy dostają w końcu papierek i liczą na intratne posady. Pracodawcy wiedzą jednak, że świeżo wypuszczani absolwenci wyższych uczelni nic nie potrafią i trzeba będzie ich wszystkiego nauczyć od podstaw. Dlatego nie oferują im minimalne płace albo nic. W takiej sytuacji świeżo upieczeni magistrowie się obrażają, że "ten nędzny kraj" ich nie docenił i wyjeżdżają na zachód. Tam chowają zupełnie nieprzydatny papierek do kieszeni i konkurują o najniżej płatne prace z czarnymi i Pakistańczykami. Wniosek jest prosty: 1. Skończyć z fikcyjnym wykształceniem. Uczelnie i wydziały nie prezentujące odpowiedniego poziomu powinny zostać zamknięte. 2. Wprowadzić kredyt na sfinansowanie pełnych kosztów nauki dla studentów. Kredyt byłby umarzany po 15 latach płacenia podatków w Polsce. Jeżeli ktoś po studiach uzna że lepiej mu będzie za granicą to droga wolna ale niech spłacu wszystko co do grosza wraz z odsetkami.

Polecamy

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie »

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze