Ten pesymizm utrzymuje się na rynkach metali szlachetnych do teraz: początek nowego tygodnia przynosi dalszy ciąg tendencji zniżkowej.

Spadki cen złota trwają już od drugiej połowy stycznia, a dzisiaj rano notowania złota zeszły poniżej 1160 USD za uncję. To najniższy poziom cen tego surowca od początku grudnia ubiegłego roku, kiedy to w trakcie sesji notowania złota zeszły na chwilę do okolic 1141 USD za uncję. Co więcej, obecnie cena złota wciąż ma dalszy potencjał spadkowy - niewykluczone, że notowania tego kruszcu nie tylko przetestują wspomniane minimum w rejonie 1141 USD za uncję, lecz nawet dotrą do okolic minimum z listopada ubiegłego roku, które znajduje się na poziomie 1131 USD za uncję. 

>>> Czytaj też: Wielka gra o Arktykę. Rosji i USA wcale nie chodzi surowce

Presja spadkowa na cenach złota raczej będzie widoczna na tym rynku w najbliższych dniach i prawdopodobnie będzie silnie powiązana z umacnianiem się amerykańskiego dolara. Zarówno USD, jak i złoto, będą bowiem pod wpływem wyczekiwania na komunikat po posiedzeniu Fed, zaplanowanym na dni 17-18 marca. Inwestorzy spodziewają się na nim przede wszystkim nawiązania do możliwego terminu podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, a przynajmniej wykreślenia z komunikatu frazy dotyczącej "cierpliwości".

Informacje z USA definitywnie będą znajdować się w centrum uwagi inwestorów na rynku złota jeszcze przez tydzień. Jednak dla wyceny tego surowca istotna jest także sytuacja w Europie, a dokładniej - uspokojenie nastrojów w sprawie Grecji. Rozmowy na temat greckiego zadłużenia trwają i, pomimo ostrej retoryki tamtejszych władz, wiele wskazuje na to, że uda się wypracować jakiś kompromis. O ile sytuacja Grecji się dramatycznie nie pogorszy, to inwestorzy prawdopodobnie nie będą kierowali kapitału do "bezpiecznych przystani" (czyli m.in. złota), lecz będą mieli apetyt na większe ryzyko.

Paweł Grubiak - członek zarządu, doradca inwestycyjny w Superfund TFI