Tesco

Tesco

źródło: Bloomberg / Simon Dawson

Już od kilku lat Tesco boryka się ze spadkiem przychodów, chociaż i tak u nas firma wypada lepiej niż na Zachodzie. W roku obrachunkowym 2013/2014 obroty zmniejszyły się o 2,8 proc., podczas gdy wynik dla całej Europy pogorszył się o 3,5 proc. Wyników za ten rok obrachunkowy (zakończony w lutym) jeszcze nie ma. Pierwsze półrocze przyniosło jednak kontynuację trendu – przychody zmalały o kolejny 1 proc. (wobec minus 1,8 proc. na kontynencie). Choć to lepszy rezultat niż osiągnięty w pierwszym półroczu ubiegłego roku, gdy spadek sięgnął 6,4 proc., to jednak najwyraźniej nie tego oczekiwali właściciele spółki. Dlatego zapewne zdecydowali o zmianie strategii zarządzania Tesco w Europie Środkowej.

Ma być prościej, a spółka ma się stać bardziej konkurencyjna. W tym celu został stworzony jeden zespół zarządzający czterema rynkami – Polską, Czechami, Słowacją i Węgrami. Zarządzanie nim zdecydowano się powierzyć właśnie Davidowi Morrisowi.

– Czuję się zaszczycony, że będę miał okazję zarządzać pracą Tesco w Europie. Pracując razem, będziemy silniejsi na każdym z rynków, zaś wykorzystując nasze wspólne zasoby, będziemy mogli skoncentrować się na naszych sklepach i obsłudze klienta – komentuje swój wybór nowy prezes.

W branży wybór ten nie jest zaskoczeniem. David Morris to osoba dobrze znająca te rynki. Od trzech lat jest prezesem Tesco w Czechach. Wcześniej był dyrektorem operacyjnym na Węgrzech. Pracował też w Polsce, gdzie zarządzał rozwojem sklepów w małym formacie.

Zna poza tym całą spółkę od podszewki. Jest z nią związany od początku kariery zawodowej i przez większą część swojego życia. Pracę w Tesco zaczął w 1986 r., czyli mając niespełna 19 lat. Pierwsze szlify w handlu pobierał w sklepach Tesco w Wielkiej Brytanii, gdzie piastował potem funkcje kierownicze w strukturach spółki. Kolejnym etapem była praca w sieci w Europie Środkowej i Azji.

>>> Czytaj też: Coraz gorsze prognozy Tesco. Brytyjskiemu gigantowi grozi przejęcie?

Choć David Morris ma ogromne doświadczenie w branży, to i tak, jak mówią osoby z jego bliskiego otoczenia, przed nim największy życiowy egzamin. Sam na własnych błędach będzie musiał nauczyć się zarządzania całym regionem. Do tego w niesprzyjających warunkach. Od długiego już czasu pojawiają się spekulacje, że brytyjskie Tesco chce się pozbyć biznesu w Europie Środkowej. Nowy prezes ma go przygotować do sprzedaży tak, by najwięksi międzynarodowi gracze w handlu detalicznym stanęli w konkury. Jak chce to zrobić, tego nie ujawnia.

Osoby, które go znają, uważają, że sobie poradzi, bo lubi wyzwania. Porażki go nie interesują. Czego spodziewa się rynek? Będzie stawiał na internet, za pośrednictwem którego sprzedaż Tesco w Polsce dynamicznie rośnie. Być może postanowi też przyspieszyć rozwój małych sklepów. Tak jak robi to Carrefour, któremu pomogło to nabrać wiatru w żagle.

Jedno jest pewne: nowy prezes będzie częstszym gościem w Polsce. Obecnie mieszka w centrum czeskiej Pragi, jest żonaty, a jego hobby to wędrówki i wędkowanie.