Władimir Putin, Rosja

Władimir Putin, Rosja

źródło: Bloomberg / Andrey Rudakov

"To powód do dumy, a nie do strachu. Lista Putina potwierdza, że postępuję słusznie " - napisała na twitterze szwedzka deputowana Anna Maria Corazza Bildt, żona byłego szefa tamtejszego MSZ. Jak dodała, lista nie zmieni jej zaangażowania na rzecz Ukraińców.

Wśród polityków, objętych zakazem wjazdu do Rosji, jest też były minister spraw zagranicznych Czech Karel Schwarzenberg, ostry krytyk polityki Kremla wobec Ukrainy. "Kiedy zobaczyłem, jakie nazwiska są na liście, uznałem, że znalazłem się w godnym gronie. Uważam to za wyróżnienie" - powiedział. 

Premier Holandii Mark Rutte zapowiedział, że powiadomi Moskwę, iż jego kraj odrzuca zakazy wjazdu, gdyż są one sprzeczne z prawem międzynarodowym.

Spośród polityków europejskich na liście są między innymi były komisarz Unii Europejskiej do spraw rozszerzenia Stefan Fuele, eurodeputowani z Belgii, Estonii, Finlandii, Holandii, Litwy, Łotwy, były szef MSZ Czech Karel Schwarzenberg, wicepremier Wielkiej Brytanii w poprzednim rządzie Davida Camerona Nick Clegg, a także francuski filozof Bernard - Henri Levy. Polacy to między innymi marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, była szefowa MSZ Anna Fotyga, a także Jerzy Buzek, Paweł Kowal, Marek Migalski, Agnieszka Pomaska i Ryszard Czarnecki.

>>> Czytaj też: Rosja zmierza w kierunku dyktatury. Putin ma nową broń przeciw Zachodowi

UE krytykuje "czarną listę"

Unia Europejska krytykuje rosyjską "czarną listę" jako "całkowicie nieuzasadnioną".

Władze Niemiec domagają się od Moskwy wyjaśnień w sprawie czarnej listy osób objętych zakazem wjazdu do Rosji. Na liście jest kilkoro niemieckich polityków.

Szef niemieckiej dyplomacji skrytykował utworzenie listy. Frank-Walter Steinmeier powiedział, że to niezbyt mądra decyzja, która nie pomoże w rozwiązaniu niebezpiecznego konfliktu rozgrywającego się w centrum Europy. Niemiecki MSZ poinformował, że jest w kontakcie z Moskwą i nalega na to, aby wszystkie osoby, których nazwiska są na liście, zostały o tym poinformowane.

>>> Czytaj też: Bloomberg: Polska i Hiszpania powiedziały coś ważnego Europie, ale liderzy UE wciąż są głusi

Kowal: Traktuję to jako zobowiązanie

Traktuję to jako zobowiązanie - tak Paweł Kowal komentuje umieszczenie jego nazwiska na rosyjskiej "czarnej liście". Paweł Kowal, który jest jedną z tych osób, tłumaczy, że zobowiązuje go to do jeszcze większej walki o dobre relacje z Rosją i godność tych Rosjan, którzy dziś nie mogą zabrać głosu w swoim imieniu. Kowal uważa, że takie działanie Rosji świadczy o jej bezsilności i braku argumentów.

Rosyjska "czarna lista" świadczy o tym, że Polacy mocno angażują się w sprawę Ukrainy - uważa europoseł Marek Siwiec. Jak zwrócił uwagę, na rosyjskiej "czarnej liście" znaleźli się politycy zaangażowani w sprawy ukraińskie. Zastrzegł, że nie działali oni nigdy przeciwko Rosji, a jedynie wspierali Kijów. "To pokazuje jednowymiarowe i egoistyczne myślenie Moskwy" - dodał Siwiec.

Poseł PO Agnieszka Pomaska przypuszcza, że znalazła się na liście dlatego, ze od kilku lat szkoli rosyjską opozycję.

Europoseł PSL Jarosław Kalinowski mówi, że "lista" to zwykły odwet za sankcje unijne po aneksji Krymu. Przypomina, że podobna została sporządzona w UE w stosunku do Rosjan.

Przewodniczący klubu PO Rafał Grupiński zauważa jednak, że gdyby w takich kategoriach rozważać rosyjską "czarną listę", to próbę odwetu należałoby uznać za nieudolną.

Tymczasem Mariusz Błaszczak z PiS mówi, że płacimy za członkostwo w Unii Europejskiej. Jego zdaniem, teraz tylko od wspólnej polityki Brukseli zależy, jak duży nacisk będzie próbowała wywierać Rosja. Mariusz Błaszczak uważa, że zadaniem naszej dyplomacji jest to, by w sprawach wschodnich UE mówiła głosem Polski. "Z tego zdania koalicja PO-PSL nie wywiązała się" - dodał szef klubu PiS.

Na "czarnej liście" znalazł się między innymi marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, była szefowa MSZ Anna Fotyga, a także Jerzy Buzek, Paweł Kowal, Marek Migalski, Agnieszka Pomaska i Ryszard Czarnecki.