Prywatyzacyjny harmonogram jest napięty, bo władze PKP są zdeterminowane, żeby spłacić historyczny dług (patrz ramka). – Do końca tego roku planujemy zamknąć transakcję sprzedaży 100 proc. akcji spółki PKP Energetyka – zapowiada Sławomir Baniak, dyrektor ds. prywatyzacji i nadzoru właścicielskiego w PKP.

PKP Energetyka, której 100 proc. akcji zostanie sprzedane inwestorowi strategicznemu, to będzie największa prywatyzacja w PKP od czasów debiutu giełdowego PKP Cargo w październiku 2013 r. Przychód energetycznej spółki w ubiegłym roku to ponad 4,3 mld zł. Wartość PKP Energetyka wyceniana jest nawet na 1,5 mld zł m.in. ze względu na rozległą sieć przesyłową wzdłuż linii PKP na terenie całej Polski. To zresztą monopolista w dostawach energii trakcyjnej dla kolei, ale jednocześnie 50 proc. przychodów pochodzi od klientów spoza branży.

Potencjalni nabywcy to m.in. kontrolowane przez Skarb Państwa grupy energetyczne. Zainteresowania spółką PKP Energetyka nie wykluczyły m.in. Enea i Tauron. Od analityków usłyszeliśmy, że ofertę wiążącą może złożyć PGE, która wcześniej od możliwości takiej akwizycji się raczej dystansowała. Wśród chętnych na zakup, którzy złożyli oferty wstępne, są też fundusze infrastrukturalne, z których część może składać oferty wspólnie z grupami energetycznymi.

Ale są też wątpliwości. Pod koniec maja komisja infrastruktury zażądała wyjaśnień w sprawie wybranej ścieżki prywatyzacji PKP Energetyka. Według posła Krzysztofa Tchórzewskiego jest to spółka strategiczna, dlatego decyzja o sprzedaży 100 proc. akcji może być kontrowersyjna. Zapadła decyzja, że termin składania ostatecznych ofert zostanie wydłużony nawet do końca czerwca, chociaż oficjalnie nie wiadomo, czy ma to związek z wątpliwościami komisji. PKP podtrzymują, że zamknięcie transakcji powinno nastąpić w tym roku.

>>> Czytaj też: Koniec piekielnych podróży na Hel. Oto nowe lokomotywy PKP Intercity [ZDJĘCIA]

W tym roku pod młotek pójdzie też kolejowa drobnica. – Do końca roku chcemy znaleźć nabywców dla mniejszych spółek: Natura Tour i Drukarni Kolejowej Kraków – zapowiada Sławomir Baniak z PKP.

Pierwsza z tych firm zajmuje się organizacją pobytów w należących do PKP nadmorskich i górskich ośrodkach wypoczynkowych, utrzymując biura podróży w ośmiu miastach. W 2014 r. przyniosła 37 mln zł przychodu. Druga firma to Drukarnia Kolejowa Kraków: zakład poligraficzny, który zatrudnia ponad 70 pracowników, a w ubiegłym roku miał ponad 12 mln zł obrotu. – Sprzedaż tych spółek to słuszna decyzja. Do zmiany właściciela powinno dość jak najszybciej, bo obie firmy zajmują się działalnością spoza podstawowego biznesu PKP – ocenia Jakub Majewski, prezes fundacji Pro Kolej.

Następna w kolejce do sprzedaży, a jednocześnie najmniejsza, jest PKP Informatyka. W 2013 r. – to najświeższe dane – spółka przyniosła 117 mln zł przychodu, z czego wypracowała 13 mln zł zysku. Jeszcze pod koniec ubiegłego roku zapowiadano, że prace przy pozyskaniu inwestora dla PKP Informatyka rozpoczną się w 2015 r. Teraz deklaracje są mniej konkretne, kolej się z daty wycofała. – Termin rozpoczęcia procesu prywatyzacji PKP Informatyka zależy od efektów działań restrukturyzacyjnych prowadzonych przez zarząd tej firmy od 2014 r. Oczekujemy m.in. wzrostu efektywności operacyjnej spółki – twierdzi Sławomir Baniak.

Warunkiem sprzedaży PKP Informatyki miało być uzyskanie przez nią zdolności do działania na wolnym rynku usług informatycznych. Proces ten odbywa się wystarczająco szybko, bo na razie PKP Informatyka jest w dużej mierze uzależniona od zleceń grupy PKP. 

W kolejowej spółce matce zapowiadają za to, że chcą sprzedać swojego flagowego przewoźnika, czyli PKP Intercity. – Zakładana data prywatyzacji to przełom 2017 i 2018 r. Zanim zdecydujemy się na sprzedaż tej spółki, chcemy zbudować jej solidną wartość. W realizacji tego celu pomogą m.in. modernizacja taboru kolejowego i składy pendolino. PKP Intercity planujemy sprywatyzować przez giełdę – zapowiada Sławomir Baniak.

Spółka realizuje największy w historii program inwestycji w tabor wart ponad 5 mld zł. Od początku roku notuje też po raz pierwszy od lat wzrost liczby pasażerów. Ale w 2014 r. przyniosła ponad 54 mln zł straty netto. 

Eksperci są sceptyczni. – Spółka ma bardzo poważne problemy finansowe, w ciągu ostatnich lat dramatycznie traciła pasażerów. Od początku roku trwa ich powolne odzyskiwanie, i to dobrze. Odbywa się ono jednak poprzez agresywną politykę cenową, czyli kosztem wyniku finansowego – twierdzi Jakub Majewski z fundacji Pro Kolej. Specjalista wyliczył, że średnia frekwencja w pendolino, flagowych pociągach PKP Intercity, wyniosła niewiele ponad 30 proc. To znacznie odbiega od założeń przyjętych na etapie planowania inwestycji. – 19 maja PKP Intercity z pompą powitało milionowego pasażera pendolino. Ale od inauguracji w połowie grudnia do tego czasu dostępnych miejsc w pendolino było trzy razy więcej – tłumaczy. – Wbrew wcześniejszym zapowiedziom PKP Intercity także 2015 r. zakończy ze stratą netto. Zanim ten przewoźnik będzie nadawał się do sprzedaży przez giełdę, minie jeszcze sporo czasu – przewiduje Jakub Majewski.

Tegoroczna prywatyzacyjna machina ruszyła na początku maja, kiedy PKP podpisały przedwstępną umowę sprzedaży Netii 100 proc. udziałów w TK Telekom. Wartość transakcji – 221 mln zł. To jednak wcale nie koniec tej operacji. Jej domknięcie będzie możliwe dopiero po uzyskaniu zgód organów korporacyjnych i UOKiK na koncentrację. Na komisji infrastruktury pojawiły się np. zastrzeżenia, że razem z TK Telekom PKP pozbywają się światłowodów służących do prowadzenia pociągów, czyli sprzedawana jest część infrastruktury potrzebnej do działania spółki PKP PLK. Prezes Netii Paweł Szymański poinformował, że spółka planuje zakończenie procesu przejęcia TK Telekom na koniec III kwartału. W podobnym tonie wypowiada się dyrektor Sławomir Baniak z PKP.

W 2014 r. TK Telekom miała 197 mln zł obrotu. Rok skończyła 4,6 mln zł pod kreską.

>>> Czytaj też: PKP Cargo przejął czeskiego przewoźnika AWT

Sprzedali PKL i PKP Cargo. Poziom zadłużenia się obniżył

Apetyty prywatyzacyjne PKP rosną po dwóch efektownych transakcjach w ciągu ostatnich dwóch lat opiewających łącznie na 2,2 mld zł. Największym strzałem była sprzedaż przez warszawską giełdę większościowego pakietu akcji towarowego giganta PKP Cargo, który ma 57 proc. udziału w polskim rynku. W latach 2009–2010 spółka przeszła restrukturyzację przygotowującą do prywatyzacji. W październiku 2010 r. zarząd podjął decyzję o sprzedaży spółki w trybie negocjacji, ale we wrześniu 2012 r. nastąpiła zmiana strategii prywatyzacji – właśnie na ofertę publiczną. W październiku 2013 r. spółka PKP Cargo weszła na GPW (sprzedanych zostało 49 proc. papierów). Cena sprzedaży podczas IPO wyniosła 68 zł za akcję, tuż po debiucie wzrosła do 80,2 zł. W czerwcu ubiegłego roku PKP sprzedały kolejny pakiet 17 proc. akcji PKP Cargo na GPW w ramach transakcji tzw. procedury ABB (przyspieszonej budowy księgi popytu). Łącznie ze sprzedaży akcji PKP Cargo kolej pozyskała ponad 2 mld zł, z czego 15 proc. zasiliło Fundusz Własności Pracowniczej.

Dziesięć razy mniejszą transakcją było nabycie Polskich Kolei Linowych przez spółkę Polskie Koleje Górskie (PKG), którą zawiązał fundusz inwestycyjny Mid Europa Partners z częścią podhalańskich samorządów. Ogłoszenie procesu sprzedaży 100 proc. akcji nastąpiło w grudniu 2012 r., dwa miesiące później była gotowa krótka lista inwestorów, a wiosną 2013 r. ruszyły negocjacje z pięcioma potencjalnymi nabywcami. Ostatecznie w maju 2014 r. została podpisana warta 215 mln zł umowa z PKG. 

Środki z prywatyzacji to jedno z głównych źródeł spłaty historycznego zadłużenia PKP. Obecnie dług netto PKP wynosi mniej niż 900 mln zł, podczas gdy cztery lata wcześniej były to 4 mld zł. Sprzedaż TK Telekom, a przede wszystkim PKP Energetyki powinna pozwolić dług wyzerować. Jeśli transakcje nie wypalą, potrzebne będzie jego rolowanie.