Podniesienie podatków i cięcie wydatków były zaleceniami Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Od spełnienia tych wymagań uzależnione było uruchomienie potężnych programów i mechanizmów pomocowych Europejskiego Banku Centralnego, które na jakiś czas uspokoiły sytuację, jednak w tym roku pomoc miała się skończyć. Radykalny rząd premiera Tsiprasa, który dzierży w Atenach władzę od stycznia jest ponadto opornie nastawiony do reform warunkujących pomoc Europy, co stawia pod znakiem zapytania przyszłość finansową Grecji i jej dalszą obecność w strefie euro. Co się stanie jeśli Grecja by ją opuściła?

Porównaj online kredyty gotówkowe i wybierz ten z najniższa rata 

Na przełomie stycznia i lutego br. minister finansów nowego greckiego rządu - Janis Warufakis oświadczył, że Grecja nie chce przedłużenia kończącego się w lutym programu europejskiej pomocy. Wprawiło to świat finansów w Europie w konsternację. Bowiem nagle okazało się, że Grecja bez pomocy może stanąć na granicy bankructwa, a droga do wyjścia tego kraju ze strefy euro może okazać się bardzo krótka. Później jednak rząd grecki wyszedł z propozycją by przedłużyć o pół roku „umowę kredytową”, ale na jego warunkach - w ten sposób by nie zawierała ona obowiązującego wcześniej memorandum przewidującego w Grecji oszczędności - w zamian Ateny zobowiązały się, że zachowają w tym czasie „równowagę budżetową”. To nie przekonało europejskich polityków i państwa strefy euro, przede wszystkim Niemcy, nie przystały na taką umowę. Władze w Berlinie podkreślały, że przedłużenie programu jest nierozerwalnie związane z wdrażaniem reform w ramach dotychczasowego planu ratunkowego, który obowiązuje od 2010 roku.

Wobec tego w obliczu braku porozumienia, na temat którego negocjacje prowadzone są do dziś - pojawił się temat wyjścia Greków ze strefy euro. Wcześniej minister finansów Malty Edward Scicluna ujawniał, że „największe kraje Unii Europejskiej są przygotowane, aby zobaczyć Grecję poza strefą euro”. Powiedział również, że kraje strefy euro są już zniecierpliwione polityką prowadzoną przez nowy grecki rząd Aleksisa Tsiprasa w sprawie przedłużenia unijnego programu. Jeszcze w kwietniu główny ekonomista MFW Oliver Blanchard wspomniał po raz pierwszy o możliwości wyjścia Grecji ze strefy euro. Berlin uznał, że rynki są na to gotowe, choć niektórzy ekonomiści określili taką ewentualność jako katastrofę. Ewentualne wyjście Grecji ze strefy euro może zdestabilizować rynki finansowe i mogłoby by być w rezultacie bardzo kosztownym rozwiązaniem. Z drugiej strony minister finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble powiedział jednak, że nie ma żadnych oznak świadczących o tym, że rynki są zaniepokojone taką perspektywą. Według niego wszystkie możliwe scenariusze dotyczące Grecji zostały już „wliczone w koszty” operacyjne rynków i nie należy się spodziewać „efektu zarazy” w strefie euro, jeśli Ateny ogłoszą niewypłacalność bądź wyjdą z unii walutowej, bowiem Grecja nie jest znaczącą częścią gospodarki strefy euro jako całości. Jednak według laureata Ekonomicznej Nagrody Nobla Josepha Stiglitza koszt wyjścia Grecji ze strefy euro byłby znacznie wyższy niż koszt uratowania tego kraju, a Europa powinna w swym własnym interesie zdobyć się na większą solidarność.

Czy wyjście Grecji z eurostrefy byłoby jej końcem? Trudno powiedzieć, jednak pewnością byłby to koniec takiej strefy euro jaką znamy, nawet gdyby Grecja oficjalnie jej nie opuściła. Wszyscy zobaczyliby, że zapewnienia ECB o nieodwracalności euro są nic nie warte. A skoro euro nie jest nieodwracalne, to istnieje jednak ryzyko, że kiedyś zniknie, a skoro tak, to trzeba to ryzyko wycenić odpowiednio obniżając wartość wszystkich aktywów w euro. Proces uwzględniania na rynkach ryzyka rozpadu strefy euro mógłby stanowić dla całej strefy poważną i zaskakującą katastrofę. ECB nie mógłby jej już powstrzymać tak łatwo, jak w roku 2012, bo zmuszając Grecję do przejścia na własną walutę straciłby własną wiarygodność.

W ostatnich dnia pojawiła się szansa porozumienia i może nie będzie jednak tak drastycznie. Negocjacje stanęły na tym, że grecki rząd otrzyma kolejną pomoc finansową, ale tylko wówczas, jeśli przeprowadzi konieczne reformy. Mogą one zostać przyspieszone dzięki referendum, choć dotyczyłoby ono reform dość bolesnych dla obywateli i jego wynik również stałby pod znakiem zapytania. W piątek 15 maja występując na konferencji w Atenach, premier Tsipras powiedział, iż obie strony osiągnęły porozumienie w sprawie celów fiskalnych i stawek podatku VAT, ale punktami spornymi są nadal zmiany w prawie pracy i reforma systemu emerytalnego. Jest więc już jakiś postęp, jednak zanim sytuacja się ustabilizuje może minąć jeszcze trochę czasu.

Sprawdź bezpłatnie gdzie otrzymasz najtańszy kredyt gotówkowy  

Szansą dla Grecji jest przeprowadzenie koniecznych, choć dotkliwych dla obywateli reform, m.in. zmiany w prawie pracy i wieku emerytalnym. Czy Grecy ugną się pod żądaniami Unii i uratują swój kraj przed bankructwem? Odpowiedzi na te pytania poznamy już wkrótce.