O sztandarowym postulacie grupy BRICS, tj. budowie nowego porządku światowego, napisano już wiele. Wśród komentatorów jest zarówno ogromna rzesza entuzjastów jak i sceptyków tej idei. W mojej ocenie, należy z uwagą i zainteresowaniem przyglądać się procesowi przebudowy ładu światowego w wydaniu BRICS niezależnie od tego, czy zakończy się on sukcesem czy też nie.

Wątpiący w sukces reformatorski BRICS argumentują skądinąd słusznie, iż członkowie grupy BRICS postanowili „uporządkować” świat nie uporządkowawszy, w pierwszej kolejności, problemów własnych gospodarek. Prawdą bowiem jest, iż państwa grupy BRICS borykają się z wieloma problemami wewnętrznymi. Rosja, w wyniku konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, jest znacznie odizolowana od świata zachodniego. Brazylia, Indie i RPA, poza problemami natury socjalnej, edukacyjnej i infrastrukturalnej, borykają się ze znacznym spowolnieniem swoich gospodarek. Dotychczasowy model rozwiązywania wewnętrznych problemów tych państw w pojedynkę, obnażało wiele trudności, z których największa dotyczyła braku konsekwencji w działaniu.

Powyższe problemy wskazują na najciekawszy kontekst tego projektu. Współpraca w ramach BRICS stanowi z jednej strony ważny głos w rozwiązywaniu wielu istotnych problemów gospodarki światowej, z drugiej natomiast, w niedalekiej przyszłości, może okazać się on panaceum na wewnętrzne problemy każdego z państw członkowskich BRICS. Co więcej, do grona beneficjentów tego panaceum na zapaść gospodarczą jakim jest współpraca z Chinami, wkrótce mogą dołączyć kolejni. Kilka tygodni temu zaproszenie do BRICS otrzymała Grecja, która w ostatnim czasie zacieśnia relacje polityczno-gospodarcze z Rosją.

Wszystko to pokazuje, iż cała konstrukcja sojuszu została oparta na głównodowodzącym, czyli na Chinach. Intencją Brazylii, Rosji, Indii oraz RPA jest zapewne, aby dzięki ścisłej współpracy z Chinami – polegającej na gigantycznych inwestycjach – doprowadzić w niedługim czasie do tego, aby w mniej zamożnych gospodarkach dokonało się wiele przełomowych zmian. Ich następstwem byłby dynamiczny rozwój gospodarczy, w konsekwencji czego, sojusz jako całość, będzie donioślej słyszany na świecie.

Potwierdzeniem, może nie do końca jednoznacznym, dysproporcji ekonomicznych, między Chinami a pozostałymi gospodarkami grupy BRICS, niech będą dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Prezentują one tempo rozwoju tych państw w krótkim okresie. Pisząc o niejednoznacznym dowodzie na dysproporcję, mam na myśli wynik tempa wzrostu Chin. Choć zdecydowanie wyprzedzają one pozostałe państwa pod kontem prezentowanego wskaźnika, to jednak prognozy wskazują, iż dla zachowania pozycji drugiej gospodarki na świecie, kraj ten powinien rozwijać się w szybszym tempie.

tab

Wizja przebudowy ładu światowego towarzyszyła inicjatywie BRICS od samego początku jej istnienia, tj. od 2006 roku, kiedy jeszcze wśród członków grupy nie było RPA (państwo to zostało przyjęte do BRIC 13 kwietnia 2011 roku i od tej pory sojusz zmienił nazwę na BRICS). Dopiero 2008 rok, a ściślej wybuch światowego kryzysu finansowego, spowodował zdecydowane przyspieszenie realizacji wizji państw BRICS, zakładającej przebudowę światowego ładu. Innymi słowy, celem grupy jest doprowadzenie do zmiany struktury z systemu jednobiegunowego tj. opartego na dominacji Stanów Zjednoczonych w światowej gospodarce, na rzecz systemu wielobiegunowego, w którym równie ważnym ogniwem będą Chiny wraz z pozostałymi państwami skupionymi wokół tej idei, czyli BRICS. 

Umowy bilateralne

Sposoby osiągania tego celu oraz postępy w jego realizacji wydają się być obiecujące. Chiny, Rosja, Brazylia, Indie i RPA stale zacieśniają współpracę, zawierając liczne umowy bilateralne opiewające na ogromne kwoty. Tylko w ostatnich tygodniach i miesiącach, w wyniku dwustronnych spotkań, doszło do podpisania wielu ważnych umów gospodarczych i politycznych.

W maju bieżącego roku premier Chin Li Keqiang spotkał się z premierem Indii Narendrą Modim. Była to pierwsza zagraniczna podróż nowo wybranego premiera Chin. Podczas spotkania padło wiele zapewnień świadczących o tym, że oba kraje, mimo kilku dekad trudnych stosunków bilateralnych, dziś chcą zacieśnić współpracę, która przyniesie korzyść nie tylko obu państwom ale i całemu światu.

Spotkanie miało uświadomić obu stronom, że będąc największymi wschodzącymi gospodarkami na świecie, nie muszą ze sobą konkurować, tylko wzajemnie się wspierać.
Podczas spotkania, premier Chin wyraził opinię, która była zaadresowana do indyjskiego partnera. W dużej mierze opinia ta może więc być elementem strategii całej grupy BRICS. Li Keqiang powiedział: „nie ukrywam, że istnieją różnice między Chinami i Indiami, ale nasze wspólne interesy wykraczają daleko poza nasze różnice. Obie strony mają wystarczająco dużo mądrości politycznej do zarządzania i radzenia sobie z tymi różnicami oraz zapobiegania im w imię dwustronnych współpracy i rozwoju”.

Li zapewnił, iż Chiny są gotowe do koordynacji i współpracy z Indiami oraz innymi rozwijającymi się gospodarkami na czele z członkami BRICS w kwestiach globalnych, w tym globalnego zarządzania, międzynarodowej reformy finansowej, zmian klimatu i zrównoważonego rozwoju oraz wspólnej ochrony praw obu krajów. Zapowiedzią ogromnych inwestycji, które przełożą się na poprawę konkurencyjności gospodarczej Brazylii była niedawna wizyta chińskiego premiera w tym kraju. Podpisano bowiem kontrakty w dziedzinie lotnictwa, motoryzacji, przemysłu energetycznego i wydobywczego oraz przetwórstwa spożywczego. Premier Li zapowiedział również utworzenie specjalnego funduszu w wysokości 30 mld USD wspierającego wymianę handlową pomiędzy Chinami i Ameryką Łacińską.

Od czasu wybuchu konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, najczęstszym gościem przyjmowanym przez najwyższe władze Chin jest prezydent Rosji. To właśnie na linii Rosja-Chiny współpraca wydaje się być najbardziej intensywna. Wystarczy przypomnieć podpisanie umowy energetycznej między tymi państwami, której skutkiem będzie sprzedaż od 2018 roku gazu ziemnego z Rosji do Chin w ilości 38 mld metrów sześciennych rocznie. Choć nie są znane pozostałe uzgodnienia, międzynarodowa prasa spekuluje, iż znacznie wybiegają one poza kwestie gazowe i dotykają takich obszarów jak choćby obronność.

Skala zawieranych umów inwestycyjnych w oczywisty sposób potwierdza wspólne dążenia do budowy nowego bieguna gospodarki światowej. Należy jednak pamiętać o bardzo ważnej kwestii - zdecydowana większość rozliczeń pomiędzy krajami, dokonywana jest z całkowitym pominięciem dolara. Płatności dokonuje się przy udziale walut narodowych, a zwłaszcza za pośrednictwem chińskiej waluty narodowej (juana). Działanie to ma jeden zasadniczy cel - zwiększenie obrotu jena na światowym runku finansowym. 

Dolar do lamusa?

W 2011 prezydent Chin Hu Jintao powiedział, iż międzynarodowy system walutowy oparty na kursie dolara, to „produkt przeszłości”. Tymi słowami potwierdził powszechną dziś praktykę, dotyczącą zastępowalności w rozliczeniach handlowych między tymi podmiotami amerykańskiego dolara rodzimymi walutami

Na dowód tego, od 2011 roku Rosja i Chiny porzuciły dolara jako walutę rozliczeniową w transakcjach międzynarodowych. W 2012 roku Chiny podpisały umowy walutowe z Indiami, Brazylią, Australią, Niemcami, Chile, ZEA i RPA zakładające stosowanie narodowych walut we wzajemnej wymianie zamiast dolara. W tym samym roku Indie i Japonia zapoczątkowały handel własnymi walutami.

Również od 2012 roku na Irańskiej Giełdzie Towarowej zaczęto płacić złotem, jenami, juanem, euro oraz rupiami. Dotychczas handel na giełdzie był rozliczany wyłącznie w dolarze.
Rok później przedstawiciele Chińskiego Banku Centralnego bardzo zdecydowanie opowiedzieli się za koniecznością utworzenia nowego porozumienia walutowego podobnego do tego z 1944 roku z Bretton Woods. W ślad za tym postulatem zaproponowali możliwość powrotu do standardu złota.

Poparcie dla tego mechanizmu rozliczeniowego potwierdzone zostało również na naszym kontynencie. W 2013 roku doszło do porozumienia Chin i EBC w sprawie dokonywania bezpośrednich rozliczeń. Wielka Brytania rozpoczęła handel z Chinami przy użyciu własnych walut.
Banki centralne rozszerzyły swoje rezerwy o chińskiego juana. Z kolei państwa BRICS ostatecznie potwierdziły warunki powstania przełomowego przedsięwzięcia czyli własnego Banku Rozwoju, który według ostatnich danych ma rozpocząć swoją działalność do końca 2015 roku.

W następstwie powyższych działań na przestrzeni ostatnich kilku lat waluta narodowa Chin uplasowała się na piątym miejscu wśród walut pod względem obrotu na światowych rynkach. Uplasowanie juana na tak wysokiej pozycji pozwala przypuszczać, iż w październiku tego roku Międzynarodowy Fundusz Walutowy podejmie decyzję o włączeniu juana do grona walut rezerwowych, co będzie niewątpliwym sukcesem przede wszystkim Chin, lecz i wszystkich pozostałych członków grupy BRICS, którzy swoją asertywnością w kontaktach gospodarczych, podyktowaną niechęcią wobec USA i dolara, przyczynili się do wypracowania tak znaczącej pozycji juana w globalnych rozliczeniach walutowych.

Pewnym jest, ze Chiny dążą do tego by juan stał, nie tylko waluta rezerwową lecz przede wszystkim walutą międzynarodową. Jednak jest to możliwe raczej w dłuższej perspektywie. Dolar i euro nadal stanowią blisko 80% płatności międzynarodowych. Widać jednak stałe dążenie władz Chin do umiędzynarodowienia swojej rodzimej waluty poprzez budowanie infrastruktury umożliwiającej bezpieczne transakcje za pomocą juana na całym świecie. We wrześniu 2014 roku Bank of China wyemitował pierwsze obligacje w chińskiej walucie w kwocie 2 mld juanów (240 mln euro).

Chcąc ocenić czy juan w drodze na szczyt dominacji walutowej zdoła zdetronizować dolara trzeba przyznać, że jest to mało prawdopodobne. Mimo wielu zabiegów akcentujących rolę juana na światowych rynkach ciągle jeszcze juan nie jest całkiem wolną walutą. Juan ciągle jeszcze pozostaje ściśle kontrolowany przez Chiński rząd co sprawia, że trudno będzie mu konkurować z głównymi walutami. Co więcej, chiński sektor finansowy wymaga jeszcze znacznej naprawy. Konieczne jest by kraj w pełni otworzył swe rynki dla międzynarodowego kapitału. Wydaje się, że jest to perspektywa kilkunastu najbliższych lat.

Trudno dziś jednoznacznie powiedzieć jakie znaczenie dla światowej gospodarki i całego systemu finansowego będą miały zmiany zachodzące w układzie sił na arenie międzynarodowej.

Faktem jest, że koalicja państw działająca pod szyldem BRICS ma bardzo precyzyjny scenariusz, który jest bardzo starannie realizowany. Pytanie, jak pozostali gracze na globalnej scenie przyjmą te zmiany. Czy będą umieli przyjąć i współdziałać w ramach nowej struktury? Wydaje się, że będą musieli. Niewątpliwie dla śledzących ten proces przyszłość będzie dostarczać wielu ciekawych zjawisk.