W I kwartale 2015 r. rosyjski PKB spadł o 2,2 proc. r./r., w drugim o 4,6 proc. r./r. Całe I półrocze 2015 r. przyniosło spadek PKB o 3,4 proc. r./r. Zarówno MFW, jak i Bank Światowy prognozują na ten rok recesję w Rosji (odpowiednio -3,4 i -2,7 proc.), a na rok 2016 stagnację (0,2 i 0,7 proc.) i to w okresie stopniowego przyspieszenia w krajach rozwiniętych oraz stabilizacji dynamiki wzrostu gospodarki światowej.

Zamiast postawić na skierowane na dywersyfikację produkcji reformy strukturalne władze utrzymują surowcowy model gospodarki. Dodatkowo wydają ponad stan na obronę, dotacje dla Krymu i Donbasu oraz wsparcie finansowe dla przedsiębiorstw w rękach państwa lub bliskich władzy oligarchów. Nic dziwnego, że w budżecie brakuje pieniędzy na inwestycje w modernizację i innowacje.

>>> Czytaj też: Agonia rosyjskiej konsumpcji i ucieczka wielkich koncernów. Ekonomiści szukają koła ratunkowego

Spadek cen ropy i gazu gwałtowny i trwały

Od lipca 2014 r. ceny ropy naftowej na rynkach światowych zaczęły konsekwentnie spadać. O ile w czerwcu 2014 r. baryłka ropy Brent kosztowała przeciętnie około 112 dol., o tyle w lipcu 2015 r. jej cena wynosiła już tylko 57 dol. (spadek o 49 proc.), aby w pierwszej połowie sierpnia zejść w okolice 48 dol.

Nic nie wskazuje na to, aby ten trend został w najbliższym czasie odwrócony. Nadpodaż ropy (według International Energy Agency około 3 mln baryłek dziennie), powrót Iranu na rynek międzynarodowy oraz rekordowy poziom zapełnienia światowych magazynów wywołują wręcz presję na dalszą obniżkę cen.

Poza spadkiem cen ropy wyzwaniem dla Rosji jest utrzymanie wydobycia. W 2014 r. Rosja wydobyła 534 mln t ropy, jedynie o 35 mln t mniej niż w szczytowym momencie wydobywał cały ZSRR (z Azerbejdżanem, Kazachstanem i innymi roponośnymi krajami, które wtedy wchodziły w jego skład). Utrzymanie takiego wydobycia wymaga ogromnych inwestycji w infrastrukturę, modernizację i know-how, zwłaszcza że przeciętny próg opłacalności dla obecnie działających szybów w Rosji jest coraz wyższy.

Ze względu na powiązanie w formułach cenowych kontraktów między Gazpromem a importerami rosyjskiego gazu spadek cen ropy automatycznie przełożył się na ceny tego surowca. Gaz w I kw. 2015 r. był o 33 proc. tańszy niż w II kw. 2014 r.

W 2014 r. ropa i gaz nie były wyjątkowo drogie (nawet o około 10 proc. tańsze niż w latach 2011–2013). Rosja już zdążyła się przyzwyczaić do takich cen i nie próbowała dywersyfikować struktury własnej gospodarki. Państwo to jest drugim największym eksporterem ropy na świecie i leaderem w eksporcie gazu. W ostatnich latach ropa, produkty naftowe i gaz stanowiły około 70 proc. całkowitego rosyjskiego eksportu i zapewniały połowę wszystkich wpływów budżetowych.

Spadek cen ropy może uszczuplić wartość rosyjskiego eksportu ropy naftowej i produktów naftowych w 2015 r. o równowartość 10 proc. tegorocznego PKB. Zgodnie z wyliczeniami zawartymi w marcowym raporcie OPEC, przy średniorocznej cenie na poziomie 55 dol. za baryłkę, Rosja w 2015 r. uzyska z eksportu o 135 mld dol. mniej niż w roku 2014. Spadek cen ropy o 1 dol. oznacza dla Rosji niedobór 3 mld dol. z eksportu. Jeszcze w styczniu Anton Siluanow, minister finansów, ocenił na Forum Gajdara, że przy przeciętnej cenie ropy na poziomie 50 dol. za baryłkę dochody budżetu spadną o około 50 mld dol.

>>> Czytaj też: Tania ropa ostatecznie pogrąży Putina? Moody's: „Najgorsze jeszcze przed nami”

Skutki sankcji finansowych

Wbrew zapewnieniom rosyjskich elit politycznych wprowadzone w sierpniu 2014 r. m.in. przez USA, Kanadę i UE sankcje gospodarcze miały duży wpływ na rosyjską gospodarkę. Objęły rosyjskie banki państwowe, firmy naftowe i zbrojeniowe. Ograniczono również sprzedaż do Rosji zaawansowanych technologii dla przemysłu naftowego, sprzętu podwójnego zastosowania oraz broni.

Ograniczony dostęp do kredytów i niezbędnych rozwiązań technologicznych uszczupla rosyjskie oszczędności i spowalnia wzrost produktywności. Zamiast finansować się na Zachodzie, Rosja musi wykorzystywać krajowe oszczędności i rezerwy. Przykład: z powodu problemów ze spłacaniem długu w październiku 2014 r. największa rosyjska spółka paliwowa, Rosnieft, zwróciła się do władz z prośbą o 60 mld dol. wsparcia.

Rosyjska gospodarka jest stosunkowo w niewielkim stopniu uzależniona od zagranicznego finansowania. Zewnętrzny dług publiczny Rosji w stosunku do PKB należy do najniższych na świecie – około 5 proc. Według Banku Centralnego Rosji dług zewnętrzny sektora państwowego (tj. rządu, banku centralnego, banków i przedsiębiorstw państwowych) tuż przed wprowadzeniem sankcji wyniósł 378 mld dol. (około 20 proc. PKB). Natomiast całkowity dług zewnętrzny rosyjskiej gospodarki stanowił prawie 40 proc. PKB (732 mld dol.). Dla porównania, w USA ostatni współczynnik wynosi około 100 proc. PKB.

Paradoksalnie największe długi wśród państwowych holdingów mają rosyjskie kury znoszące złote jajka – Rosnieft i Gazprom. Pomimo wielu lat surowcowego eldorado złe zarządzanie spółkami energetycznymi doprowadziło do kolosalnych długów, np. Rosnieft miał na koniec III kw. 2014 r. do spłacenia 65 mld dol., a Gazprom na koniec I kw. 2014 r. 55 mld dol. Około 90 proc. długów Rosnieftu i Gazpromu było denominowane w zagranicznych walutach.

Sankcje miały spory wkład w załamanie rosyjskiej waluty w drugiej połowie 2014 r. Kumulacja rekordowych wypłat długu zewnętrznego w grudniu 2014 r. (około 20 mld dol.) doprowadziła do gwałtownej przeceny rubla. W szczególności, gdy 15 grudnia wyszło na jaw, że Bank Centralny Rosji wsparł emisję obligacji Rosnieftu na kwotę równoważną około 11 mld dol. Doszło wtedy do największej jednodniowej deprecjacji od kryzysu walutowego w 1998 r. Rubel stracił 10,8 proc.

22 czerwca 2015 r. UE jednomyślnie przedłużyła restrykcje do 31 stycznia 2016 r. ze względu na brak postępów w uregulowaniu konfliktu zbrojnego na wschodzie Ukrainy. Najprawdopodobniej sankcje wobec Rosji nie zostaną zniesione do momentu jej wycofania się z konfliktu w Donbasie i oddania Krymu Ukrainie. Dopiero całkowite upokorzenie Rosji na arenie międzynarodowej skłoniłoby USA do normalizacji stosunków.

Rosyjskie państwowe banki i przedsiębiorstwa zaczęły się przyzwyczajać do nowych warunków. Międzynarodowy rynek finansowy został dla nich praktycznie w całości odcięty, a próby przejścia na finansowanie na Wschodzie (m.in. przez Chiny) nie powiodły się. Tymczasem w 2015 r. rosyjska gospodarka musi spłacić kolejne 75 mld dol. (6 proc. PKB) długu zewnętrznego.

Opublikowany na początku sierpnia Raport MFW szacuje, że skumulowany w ciągu najbliższych lat efekt sankcji wyniesie 9 proc PKB Rosji. Ich skutki w krótkim okresie – w rezultacie osłabienia inwestycji i konsumpcji z powodu rosyjskich kontrsankcji – mogą zmniejszyć PKB o 1,0–1,5 proc., natomiast w średnim okresie ograniczenie inwestycji zagranicznych oraz technologii będzie ograniczać potencjał wzrostu.

Niekończący się odpływ kapitału

Niepewna sytuacja geopolityczna jest przyczyną rekordowego odpływu kapitału z Rosji. Według Banku Światowego w 2014 r. z Rosji wypłynęło o 167 mld dol. (równowartość 8,9 proc. PKB) więcej niż napłynęło, trzy razy więcej niż rok wcześniej. Z kolei na 2015 r. Bank Światowy szacuje odpływ 102 mld dol. (7,4 proc. PKB).

W okresie prosperity Rosji udało się uzbierać imponujące rezerwy dewizowe. W przeddzień sankcji (według stanu na 1 sierpnia 2014 r.) rezerwy walut i złota banku centralnego wynosiły 469 mld dol. (równowartość 18-miesięcznego importu). Do tych rezerw zaliczane są zasoby dwóch uzupełnianych wysokimi zyskami ze sprzedaży ropy funduszy państwowych. Fundusz Rozwoju posiadał 87 mld dol., a Fundusz Narodowego Dobrobytu 86 mld dol.

Obecnie rezerwy są wykorzystywane do spłaty zadłużenia sektora publicznego oraz stabilizacji kursu rubla. W ciągu ostatnich 12 miesięcy, tj. od momentu wprowadzenia sankcji, bank centralny upłynnił 111 mld dol. (24 proc. swoich rezerw w złocie i walutach), w tym 26 mld dol. z obydwóch z wspomnianych funduszy. Ostatecznie w banku centralnym i państwowych funduszach w walucie lub złocie pozostaje nieco ponad 350 mld dol. (około 1/4 PKB), co tworzy solidną poduszkę bezpieczeństwa na wypadek utrzymania sankcji i niskich cen ropy nawet przez kilka lat.

Brak reform strukturalnych pozbawia złudzeń

Sankcje oraz przecena na rynku surowcowym mogły stać się argumentem za zmianą rządu w Rosji i wyborem nowej, bardziej prorynkowej polityki gospodarczej. Po raz pierwszy od 1998 r. Rosja jest właściwie zmuszona do reformowania gospodarki, żeby uruchomić wewnętrzne mechanizmy wzrostu. Pomimo bardzo skomplikowanej sytuacji gospodarczej rząd nie wprowadza jednak reform strukturalnych, o czym pod koniec maja na forum w Astanie wspominał German Gref, prezes państwowego Sbierbanku, największego banku w Rosji.

Gospodarka pozostaje upolityczniona i zmonopolizowana, a przedsiębiorstwa państwowe i te prywatne, które należą do ludzi z otoczenia prezydenta Władimira Putina, są wspierane z rosyjskiego budżetu. Mówi o tym m.in. Aleksiej Kudrin, były minister finansów. Jego zdaniem Rosję czeka stagnacja przez co najmniej pięć najbliższych lat.

Rosja zbudowała kapitalizm kolesi (ang. crony-capitalism), w którym sukces w biznesie zależy od znajomości z władzami i ich przychylności. W związku z tym pozostaje jednym z najbardziej skorumpowanych krajów. Według Transparency International zajmuje 136. miejsce w świecie pod względem Indeksu Percepcji Korupcji.

Zamiast niezbędnych reform i poprawy stosunków z Zachodem Rosja stawia na modernizację sił zbrojnych i podtrzymywanie konfliktu w Donbasie. Wykonanie budżetu za I kw. 2015 r. wskazuje, że wydatki obronne pochłonęły 9 proc. kwartalnego PKB (przy planowanych na cały rok około 3 proc.). Dla porównania, Polska wydaje na obronę 2 proc. PKB, a USA – 3,5 proc.

Rosyjska gospodarka nie jest w stanie w dłuższym okresie utrzymać tak wysokich wydatków militarnych, lecz władze nie biorą tego pod uwagę. Aleksiej Kudrin stracił stanowisko ministra finansów w 2011 r. za to, że sprzeciwiał się nadmiernemu rozdmuchiwaniu wydatków rządowych, w tym wojskowych i socjalnych.

Warto przypomnieć, że poza wydatkami militarnymi Rosja ponosi w związku z przejęciem Krymu również „wydatki cywilne”. W 2014 r. z budżetu wydano na wsparcie Krymu około 4 mld dol., a na 2015 r. zaplanowane są kolejne 2 mld dol. Dotacje z budżetu centralnego wynoszą około 80 proc. dochodów budżetowych półwyspu. Do tego należy doliczyć wydatki na wsparcie ludności cywilnej Donbasu.

Krach surowcowego modelu wzrostu

Kryzys ma charakter systemowy. Rosja płaci wysoką cenę za brak dywersyfikacji struktury gospodarki, w której sektor surowcowy (gaz, ropa, metale, drewno i in.) przynosi ponad 1/3 PKB. Spadek światowych cen ropy oraz wprowadzenie przez Zachód sankcji jedynie pogłębiły problemy wewnętrzne.

Rosyjska gospodarka będzie narażona na sankcje oraz niskie ceny ropy przez długi okres. Konflikt geopolityczny ogranicza możliwości inwestycyjne, a tym samym potencjał gospodarki w długim okresie. Jedynie reformy rynkowe mogą uruchomić wewnętrzne mechanizmy wzrostu. Władze jednak nie spieszą się z reformowaniem gospodarki.

Dlatego na razie nie widać ani jednego czynnika, który pozwoliłby napędzić rosyjską gospodarkę. Owszem, dzięki efektowi bazy (gwałtowne osłabienie dynamiki wzrostu w II połowie 2014 r.) dynamika spadkowa ulegnie poprawie w II połowie 2015 r., jednak przy braku reform i niskich cenach ropy Rosja może przez najbliższe lata trwać w stagnacji.

Autor jest wiceprezesem CASE Białoruś, absolwentem London School of Economics i SGH oraz doktorantem SGH.