Wicepremier, Janusz Piechociński podkreśla, że rodzime firmy są gotowe do rywalizacji o irańskich klientów. Pod koniec września wraz z grupą przedsiębiorców premier wybiera się do Teheranu. Podróż jest okazją do promocji dla przedstawicieli sektorów rolno-spożywczego, wydobywczego, środków transportu, farmaceutycznego czy meblarskiego. Według ministra gospodarki popyt tamtejszego społeczeństwa może przełożyć się na zyski polskich firm.

Szef Krajowej Izby Gospodarczej, Andrzej Arendarski podkreśla, że przedsiębiorcy od dłuższego czasu przygotowują się do otwarcia irańskiego rynku. Prezes KIG zastrzega jednak, że Polska będzie musiała się zmierzyć z konkurencją innych krajów, głównie z Unii Europejskiej.

>>> Czytaj też: Surowcowe przekleństwo. Dlaczego bogactwa naturalne prowadzą do gospodarczej katastrofy?

Firmy znad Wisły wysyłają do Iranu najczęściej: pompy wtryskowe do paliwa lub oleju, aparaturę do transfuzji czy przyrządy medyczne. Polacy korzystają za to z irańskich rodzynek, śliwek czy pistacji.

W pierwszej połowie tego roku sprzedaliśmy do tego kraju towary o wartości około 18,5 miliona euro. Obroty handlowe Polski i Iranu systematycznie spadają. Jeszcze w 2011 roku wymiana handlowa była warta prawie 167 milionów euro. W ubiegłym roku wartość wymiany handlowej z Iranem spadła do 57 milionów euro.