Śmigłowce powinny być dostarczone przez firmy działające w Polsce - PZL Świdnik i PZL Mielec, wynika z raportu przygotowanego przez Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP).

"Przetarg prowadzony był w sposób niewłaściwy, pełen błędów i pomyłek. Stosowanie szczególnego trybu, przeznaczonego dla części zamówień obronnych, doprowadziło do pewnych komplikacji, a kryteria zastosowane przez zamawiającego do oceny ofert, budzą poważne wątpliwości. Istnieje również możliwość, że w toku przetargu złamano tzw. ustawę offsetową" - czytamy w raporcie.

Zdaniem Związku, błędne było założenie o potrzebie oparcia wszystkich, tak bardzo różniących się od siebie konstrukcji na jednej platformie bazowej. Jak wielokrotnie zaznaczali przytaczani eksperci - takiego rozwiązania nie stosuje nikt na świecie i jest ono w zasadzie niemożliwe do urzeczywistnienia.

"Polska jest w unikatowej na skalę europejską, komfortowej sytuacji - mamy na terenie kraju dwóch producentów śmigłowców. Niewykorzystanie tej ogromnej szansy i przewagi zdecydowanie byłoby przejawem bezmyślności" - czytamy dalej w raporcie.

W czerwcu br. PZL-Świdnik złożył pozew do Sądu Okręgowego w Warszawie, wnosząc o zamknięcie postępowania przetargowego na śmigłowce dla polskiej armii bez wyboru oferty. Według Świdnika, w przetargu zastosowano "wątpliwe kryteria selekcji". PZL-Świdnik brał udział w przetargu na 70 śmigłowców (ich liczbę zmniejszono później do 50) dla polskich sił zbrojnych. MON w postępowaniu zakwalifikował do sprawdzeń weryfikacyjnych śmigłowiec oferowany przez konsorcjum Airbusa - "Program EC-725 CARACAL-Polska". Do przetargu przystąpił też Sikorsky z PZL Mielec ze śmigłowcem S70i Black Hawk. 

>>> Czytaj też: Pociąg do prędkości. Czy polscy producenci dogonią Pendolino?