- Teraz mówimy o setkach tysięcy, jednak w następnym roku będziemy mówić o milionach uchodźców - prognozował węgierski premier. Dodał, że w pewnym momencie uświadomimy sobie, że stanowimy mniejszość na własnym kontynencie. 

Węgierski rząd zwrócił się do niemieckich dyplomatów z prośbą o reakcję na dworcu Keleti. - Wzywamy przedstawicieli niemieckiego korpusu dyplomatycznego o informowanie imigrantów przebywających na dworcu Wschodnim o oficjalnym stanowisku Niemiec w sprawie polityki azylowej - powiedział na czwartkowej konferencji prasowej minister Janos Lazar.

Podkreślił, że chaos na dworcu Keleti jest konsekwencją niemieckiego zaproszenia syryjskich uchodźców do "bogato zastawionych stołów". Dodał, że w ostatnich dniach niemiecki rząd popełnił liczne błędy informacyjne. Spowodowały one rosnącą agresję imigrantów i wystawiły na próbę ich cierpliwość. Zauważył, że nie wystarczy umieszczanie na stronie internetowej ambasady informacji skierowanych do imigrantów. - Jeśli dyplomaci nie mogą zjawić się na stacji, aby poinformować o wszystkim imigrantów, to oni powinni udać się do ambasady i ubiegać się o wizę - dodał.

Janos Lazar zapowiedział, że w pociągach jadących w kierunku węgierskiej zachodniej granicy policja będzie dokonywała wszelkich kontroli obowiązujących w strefie Schengen. Wyjaśnił ponadto, że działania policjantów nie są skierowane na stosowanie przemocy tylko na ochronę kraju.

>>> Polecamy: Zalew uchodźców. Polska przyjmie nie 2., a 10 tys. imigrantów