Jak informują przedstawiciele greckiego rządu trwają intensywne rozmowy z ekspertami z Brukseli i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Wszystko po to, by najpóźniej w sobotę zamknąć pierwszy pakiet reform. Chcą tego obie strony, ale dwie ważne kwestie wciąż pozostają nieuzgodnione: regulacje dotyczące niespłacanych kredytów i podatek nałożony na prywatną edukację. Rząd Aleksisa Tsiprasa wciąż szuka środków, które zrównoważyłyby wpływy z tego podatku.

Ateny od kilku tygodni czekają na kolejne 2 miliardy euro z programu kredytowego. Opóźnienia we wprowadzaniu w Grecji reform spowodowały, że do tej pory Bruksela nie dała zielonego światła na odblokowanie dalszych funduszy. Zgodziła się jednak na rozpoczęcie dokapitalizowania greckich banków, gdy tylko zamknięty zostanie pierwszy pakiet. W pierwszej fazie mowa o 10 miliardach euro.

Po południu - kolejne negocjacje z wierzycielami. 

>>> Czytaj też: Depresja Hellady. Ośmiu na dziesięciu Greków martwi się o swoje finanse