Bogusław Kowalski składa rezygnację ze stanowiska prezesa PKP. Na twitterze napisał, że "robi to z poczucia odpowiedzialności za zaufanie, którym go obdarzono, a nie z poczucia winy". Pod adresem Kowalskiego padły oskarżenia o kontakty z SB.

W oświadczeniu polityka czytamy, że podjął decyzję o rezygnacji, kierując się interesem Grupy PKP. Doniesienia o tym, że w latach 1987-1990 współpracował ze Służbami Bezpieczeństwa PRL nazwał "nieuczciwymi spekulacjami". Napisał, że oświadczenie lustracyjne składał wielokrotnie jako poseł, wicemarszałek Sejmu i sekretarz stanu w ministerstwie transportu, sam wystąpił do IPN o potwierdzenie jego zgodności ze stanem faktycznym.

>>> Czytaj także: Nowy rozkład już działa

"W 2008 roku IPN potwierdził brak podstaw do kwestionowania prawdziwości mojego oświadczenia" - opisze Kowalski. Jak dodał, wpisanie do rejestrów komunistycznej SB nie oznacza współpracy z tą służbą. "Jestem człowiekiem uczciwym i dialogu. Czy takimi samymi są ci, którzy bezpodstawnie oskarżają i powtarzają nieprawdziwe sądy?" - napisał Bogusław Kowalski. Zapowiedział też, że będzie wyciągał konsekwencje prawne wobec wszystkich, którzy naruszają jego dobre imię i pomawiają go.
11 grudnia rada nadzorcza PKP wybrała Bogusława Kowalskiego na prezesa zarządu. Od wielu lat związany jest z koleją. Ponad dekadę temu, jako wicemarszałek województwa, uruchamiał spółkę Koleje Mazowieckie.

Po doniesieniach o współpracy Bogusława Kowalskiego z SB szefowa kancelarii premiera Beata Kempa oświadczyła, że sprawę należy jak najszybciej wyjaśnić. Europoseł PiS Kazimierz Ujazdowski napisał, że dla ludzi Solidarności ta nominacja " jest decyzją nie do usprawiedliwienia". Dziennikarz a w przeszłości działacz NZS Marcin Meller napisał na Facebooku, że Kowalski był "jednym z czterech konfidentów", których Służba Bezpieczeństwa skierowała do rozpracowywania go w 1988 roku.