Taka zmiana prognozy może mieć w dalszej konsekwencji negatywny wpływ na ratingtwierdzi Jacek Rzeźniczek z Secus Asset Management.

Analitycy agencji widzą ryzyko dalszego rozluźniania polityki fiskalnej po 2016 r. Ich zdaniem odchylenia od deficytów za 2015 i 2016 r. są negatywne dla wiarygodności kredytowej Polski, ponieważ nie są one zgodne z przyjętą ścieżką konsolidacji fiskalnej uzgodnioną z UE – twierdzi Moody’s.

Dodatkowo, wprowadzone zmiany w regule wydatkowej dwa lata po jej przyjęciu wpływają negatywnie na wiarygodność kredytową Polski.

W efekcie podniesienia prognozy deficytu sektora finansów publicznych, analitycy agencji Moody's podnieśli prognozę długu publicznego do PKB do 51,8 proc. w 2015 r. i do 53,1 proc. w 2016.

W projekcie budżetu na 2016 r. założono deficyt sektora finansów publicznych na poziomie ok. 2,8 proc. PKB.

Polska ma w agencji Moody's rating na poziomie A2 z perspektywą stabilną.

Przypomnijmy jednak, że 15 stycznia agencja ratingowa Standard & Poor's obniżyła rating Polski z A- do BBB+. Jednocześnie długo- i krótkoterminowa ocena w walucie lokalnej została obniżona do "A-/A-2" z "A/A-1". Krótkoterminowa ocena kredytowa w walucie obcej została potwierdzona na poziomie "A-2". Perspektywa jest negatywna – poinformowała wtedy S&P.

Decyzja agencji ratingowej Standard & Poor's o obniżeniu oceny ratingowej Polski jest niezrozumiała z punktu widzenia analizy ekonomicznej i finansowej. Decyzja ta jest sprzeczna z ocenami pozostałych agencji ratingowych, największych międzynarodowych instytucji finansowych oraz uczestników rynków finansowych. Jest tym bardziej niezrozumiała, że nie została poprzedzona zmianą perspektywy oceny ratingowej, która przed decyzją agencji S&P była pozytywna – czytamy w komentarzu Ministerstwa Finansów.

Po decyzji S&P swoją ocenę wydała agencja Fitch. Utrzymała ona rating Polski na dotychczasowym poziomie A- oraz A (odpowiednio dla zobowiązań w walutach obcych i w walucie krajowej) z perspektywą stabilną - głosi dalej komunikat MF.

Natomiast agencja Moody's, mimo wskazania 15 stycznia 2016 r. jako możliwej daty ogłoszenia oceny ratingowej Polski, nie widziała powodów do przygotowania i publikacji nowego raportu zawierającego analizę polskiej sytuacji.

Również pozostałe agencje oceniające Polskę nie zmieniły ratingu ani perspektywy (ostatni raport japońskiej agencji JCR pochodzi z 25 lutego 2015 r., japońskiej R&I z 18 września 2015 r., a kanadyjskiej DBRS z 11 grudnia 2015 r.) - uspokaja MF.

Po co Polsce ratingi?

Im wyższy rating, tym wyższa wiarygodność danego kraju. Im wyższa wiarygodność, tym tańsze pożyczki. Jeżeli państwo ma wysokie ratingi agencji, to dla inwestorów jest to znak, że kupując obligacje tego państwa, nie ryzykują. A pożycza w zasadzie każde państwo.

A po co państwa sprzedają obligacje? To jest to forma uzyskania pieniędzy dla budżetu. Tu jednak jest sytuacja odwrotna. Im niższe oprocentowanie obligacji, tym mniej musi zapłacić państwo za ich wykup. Obligacje są uważane ze bezpieczną i tanią formę uzyskania pieniędzy przez budżet. A na ich oprocentowanie i popyt na aukcjach wpływa właśnie ocena agencji ratingowych.

Na globalnym rynku działa tzw. wielka trójka agencji: S&P, Fitach i Moody’s. Za pieniądze dostarczają wiedzę na temat wypłacalności każdego kraju na świecie, każdej większej firmy i to one decydują, kto jest wiarygodny, a kto nie. Stały się pewnego rodzaju wyrocznią. Nikt nie pożyczy krajowi ze śmieciowym ratingiem.

Poniżej tabela oznaczeń ratingów. AAA do najwyższy rating. D oznacza bankructwo.

Ratingi agencji

Ratingi agencji

źródło: Inne

Niestety historia jest też pełna spektakularnych pomyłek agencji ratingowych. Warto przypomnieć przypadek Enronu w 2001 roku. Żadna z agencji nie przewidziała upadku i  końca bańki na rynku. Argentyna została „zauważona” przez agencje na kilka tygodni przed bankructwem. Kryzys mający początek w 2008 roku też nie był sygnalizowany przez agencje.

>>>Czytaj więcej: S&P obniża rating dla Polski. Złoty rekordowo traci do euro

Agencje mają wielką władzę i wielkie możliwości. Na razie wyrok na Polskę wydała S&P. Moody’s grozi palcem. Na razie Fitch milczy.