Gospodarczy cud Orbana? Oto najważniejsze fakty, które trzeba wiedzieć o Węgrzech
Kryzys z 2008 roku mocno nadwyrężył finanse Węgier. Teraz kraj radzi sobie coraz lepiej, a po latach zaciskania pasa obywateli czekają obniżki podatków. Czy warto iść śladem tego kraju?
Kryzys z 2008 roku mocno nadwyrężył finanse Węgier. Teraz kraj radzi sobie coraz lepiej, a po latach zaciskania pasa obywateli czekają obniżki podatków.Czy warto iść śladem tego kraju?
1
Jak wynika z najnowszych danych Eurostatu, w III kwartale 2015 PKB Węgier rósł o 2,3 proc. rok do roku, znacznie słabiej od polskiego (3,7 proc. rok do roku). Obydwa kraje notowały też podobny poziom wskaźnika PKB na mieszkańca (według PPP), który wyniósł ok. 25 tys. dol. na osobę. Zdecydowanie większe różnice widać zaś w poziomie długu publicznego – w przypadku Węgier w 2014 roku przekraczał on 76 proc. PKB, w Polsce kształtował się na poziomie 43 proc. PKB. Według najnowszych danych Eurostatu, stopa bezrobocia na Węgrzech we wrześniu 2015 roku wyniosła 6,5 proc., w Polsce sięgała 7 proc.
Więcej o bezrobociu w Europie przeczytasz tutaj.
ShutterStock
2
Węgry dobrze radzą sobie z ograniczeniem deficytu finansów publicznych. W 2014 roku odpowiadał on 2,6 proc. PKB. Plany na 2015 rok są jeszcze bardziej ambitne (2,4 proc. PKB). W 2016 roku ma spaść do 2 proc. PKB – i to mimo obniżki podatków.
Czytaj też: "Der Spiegel": Kaczyński chce zmienić Polskę na wzór węgierski
ShutterStock
3
Węgierski rząd zdecydował w 2015 roku, że obywatele płacą zbyt wysoki podatek dochodowy, a dobry stan finansów publicznych pozwala na jego zredukowanie. Stawka daniny została obniżona o 1 pkt proc. z 16 proc. do 15 proc. Taki ruch miał być też bronią w walce z szarą strefą. Ze względu na progresywny system opodatkowania, obywatele coraz częściej ukrywali bowiem swoje dochody. Rząd Orbana wyszedł też naprzeciw rodzinom z dziećmi. Od początku 2016 roku rodziny posiadające co najmniej dwoje dzieci będą mogły odliczyć od podatku do 12,5 tys. forintów za każde dziecko (ok. 170 zł). Do 2019 roku kwota ta ma wzrosnąć do 40 tys. forintów.
Więcej o obniżce podatków na Węgrzech przeczytasz tutaj.
Na zdjęciu: Stacja metra Szent Gellért tér w Budapeszcie. Fot.: BKK
Media
4
Pod koniec grudnia rząd Węgier ogłosił, że zamierza drastycznie obniżyć podatek VAT w budownictwie mieszkaniowym. W latach 2016-2019 stawka ma spaść z 27 proc. do zaledwie… 5 proc. Nowe przepisy mają dotyczyć mieszkań o powierzchni do 150 mkw. I domów o powierzchni do 300 mkw. Co więcej, władze zapowiedziały też zniesienie pozwoleń na budowę takich domów – żeby rozpocząć budowę, trzeba będzie jedynie poinformować odpowiedni urząd o swoim zamiarze 15 dni przez rozpoczęciem prac budowlanych. „Naszym celem jest upewnienie się, że każda rodzina będzie miała własny dach nad głową” – mówił Orban. Taki krok to odpowiedź władz na zapaść węgierskiego sektora budowlanego. Dzięki obniżkom podatków teraz ma powstawać ok. 20 tys. mieszkań rocznie (w 2014 roku było to zaledwie 8,3 tys.). Zdaniem rządu, wzrost aktywności budowlanej i większa sprzedaż mieszkań zrekompensuje budżetowi obniżkę VAT.
Jak mieszka Europa, a jak mieszkają Polacy? Czytaj tutaj.
ST
5
Podczas gdy w Polsce trwają prace nad nowy podatkiem od hipermarketów, Węgry rezygnują z daniny nałożonej na sieci handlowe. Na początku 2015 roku na Węgrzech weszła w życie ustawa, w myśl której sieci handlowe osiągające najwyższe obroty miały płacić 6 proc. podatku. Przeciwko nowej daninie szybko zaprotestowała Komisja Europejska uznając, że jest ona ciosem w wolną konkurencję i zmusiła Węgry do wycofania się z tej decyzji. W listopadzie węgierki rząd zlikwidował podatek i powrócił do dawnej stawki ryczałtowego podatku w wysokości 0,1 proc. wartości sprzedaży netto dla wszystkich sklepów detalicznych. Podwyższony podatek najmocniej uderzyłby w brytyjską sieć Tesco i holenderskiego Spara.
Czytaj też: PiS idzie drogą Orbana i uderza w hipermarkety
ShutterStock
6
Problem kredytów hipotecznych we frankach mocno odbił się na kondycji węgierskiego sektora bankowego. Po gwałtownym umocnieniu się szwajcarskiej waluty w 2008 roku, raty kredytów frankowych zaciągniętych przez węgierskie gospodarstwa domowe poszybowały w górę. By ratować kredytobiorców, w listopadzie 2014 r. rząd przyjął ustawę o automatycznym przewalutowaniu kredytów we frankach, euro i jenach na kredyty w forintach. Co ważne, kursem odniesienia nie był kurs z momentu zaciągnięcia kredytu, ale z dnia 7 listopada 2014 roku. Dzięki ustawie, która weszła w życie na początku 2015 r., przeciętne raty kredytów frankowych spadły na Węgrzech o ok. 20 proc. Zdaniem sekretarza generalnego Węgierskiego Stowarzyszenia Banków Levente Kovacsa, kredytobiorcy zyskali dzięki ustawie w sumie 1 bln forintów. Nowe przepisy uderzyły w finanse banków, ale dzięki poprawie kondycji finansowej gospodarstw domowych, zwiększyły popyt wewnętrzny w kraju i wpłynęły na wzrost PKB. W sumie wszystkie działania związane z przewalutowaniem kredytów frankowych na Węgrzech kosztowały banki ok. 1,5 bln forintów, czyli ok. 20 mld zł. Za samo przeliczenie 495 tys. kredytów na forinty z dniem 1 lutego banki zapłaciły 1 bln forintów.
Polecamy: Przewalutowanie kredytów po węgiersku. Czy „frankowy” plan Orbana się powiódł?
ShutterStock
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Powiązane
Reklama
Reklama