statystyki

Niemcy zdradziły Unię? Bloomberg: Berlin nie potrzebuje gazociągu Nord Stream 2

29 lutego 2016, 06:00
Źródło:Bloomberg
Wnętrze kopuły Baundestagu w Berlinie, Niemcy.

Wnętrze kopuły Baundestagu w Berlinie, Niemcy. źródło: ShutterStock

Niemiecka kanclerz Angela Merkel wielokrotnie perswadowała innym krajom Unii Europejskiej, że powinny przedkładać interesy Unii ponad własne. Teraz nadszedł czas, aby sama posłuchała swojej własnej rady - w sprawie budowy gazociągu Nord Stream 2 – pisze w komentarzu redakcyjnym agencja Bloomberg.

Reklama

Reklama

Druga nitka gazociągu Nord Stream podwoiłaby możliwości przesyłowe istniejącego gazociągu, który po dnie Morza Bałtyckiego biegnie z Rosji do Niemiec. Angela Merkel tłumaczy, że budowa gazociągu jest projektem komercyjnym, dlatego też nie będzie w to ingerować. Okazuje się jednak, że budowa drugiej nitki gazociągu ma słabe uzasadnienie ekonomiczne. Budowa Nord Stream 2 kosztowałaby ok. 10 mld euro i oznaczałaby podwojenie możliwości przesyłowych w momencie, gdy istniejąca pierwsza nitka gazociągu Nord Stream jest wykorzystywana tylko w połowie.

Co więcej, budowa nowej nitki gazociągu z Rosji uderzałaby w unijną politykę dywersyfikacji dostaw, gdyż produkcja gazu w krajach UE maleje.

Widać zatem, że dla Europy budowa gazociągu Nord Stream 2 to przede wszystkim kwestia o charakterze politycznym. Już pierwsza nitka gazociągu Nord Stream, ukończona w 2011 roku, wywołała podziały na Starym Kontynencie – umożliwiła bowiem okrążenie i pominięcie sieci tranzytowej Ukrainy. Polski minister spraw zagranicznych w tamtym czasie – Radosław Sikorski – porównał budowę gazociągu do Paktu Ribbentrop-Mołotow, który przyczynił się do podziału Polski w 1939 roku przez Stalina i Hitlera.

Mimo to pierwsza nitka Nord Stream powstała. Stało się to jednak zanim Rosja dokonała aneksji Krymu oraz zanim rosyjskie wojska wtargnęły na terytorium wschodniej Ukrainy. Dziś Moskwa naciska na Europę, aby zbudować drugą nitkę, zanim w 2019 roku wygaśnie umową między Gazpromem a Ukrainą. Gazprom bowiem chciałby przesyłać surowiec do Europy zachodniej z pominięciem Ukrainy.

>>> Polecamy: Rosja planowała aneksję Krymu od 1991 roku

Gdyby powstał gazociąg Nord Stream 2, wówczas Ukraina straciłaby dużą część wpływów z firm, które obsługują dotychczasową infrastrukturę gazową, pochodzącą jeszcze z czasów sowieckich. Oznaczałoby to utratę wpływów rzędu 2 mld dol. rocznie, co stanowi 1,5 proc. PKB tego kraju. Co więcej, Kijów mógłby zostać odcięty od rosyjskich dostaw gazu, ponieważ Europa Zachodnia otrzymywałaby już surowiec inną drogą.

Wreszcie budowa Nord Stream 2 oznaczałaby, że wiele krajów tranzytowych, przez które Rosja transportuje gaz na Zachód (takich jak Polska, państwa bałtyckie, Węgry, Rumunia) straciłyby także część wpływów. Państwa te uważają, że gazociąg Nord Stream 2 podkopałby ich pozycję negocjacyjną z Gazpromem, co przełożyłoby się na zmniejszenie ich bezpieczeństwa energetycznego, nawet jeśli Niemcy miałyby na tym zyskać.

Angela Merkel z pewnością znajduje się pod dużą presją wewnętrzną, aby jednak kontynuować rozbudowę gazociągu. Nord Stream 2 oznaczałby bowiem, że Niemcy stałyby się gazowym hubem dla Europy, a to wiązałoby się z finansowymi i strategicznymi korzyściami. Jednakże niemiecka korzyść w tym przypadku oznaczałaby straty nie tylko dla innych państw, ale dla całej Unii Europejskiej. Przedkładając interes narodowy nad interes Unii, Angela Merkel pozbawiłaby się wiarygodności w takich kwestiach, jak np. próba przekonania Europy Środkowej do przyjęcia uchodźców z Syrii w ramach systemu kwot.

Rezygnacja z narodowego interesu, czyli budowy Nord Stream 2, którego tak naprawdę potrzebuje tylko Rosja, oznaczałaby zwiększenie europejskiej wiarygodności Berlina i przybliżenie rozwiązania w kwestiach fundamentalnych dla przyszłości całej Europy.

>>> Czytaj też: Rosyjska prasa: Polska zmienia się błyskawicznie i szokuje Zachód

Reklama

Reklama

  • Piotr34(2016-02-29 12:22) Odpowiedz 655

    Wreszcie ktos oficjalnie mowi to co tzw.oszolomy twierdza slusznie od lat. @no tak Spadaj trollu.

  • Hans(2016-02-29 15:46) Odpowiedz 1548

    Przestancie ujadac Polaczki jak ratlerki. Nie potraficie sie porozumiec ani z Rosja ani teraz z Niemcami. Kazdy idiota wie, ze koszt budowy Nord Stream II zwroci sie po 2-3 latach i gaz ten jest najtanszy z dostepnych w Europie. Poza tym trzeba byc skonczonym idiota, by narazac sie w przypadku budowy przez Polske, na agresywne kroki polityczne tego kraju, ktory tak jak Ukraina moglby "zakrecac krek" z gazem wedlug swojego widzimisie. Zamiast sie dogadac z Ruskami i czerpac z tytulu przesylania gazu pieniadze, ciagle tylko machacie szabelka jak zwariowani. O zabezpieczeniu Niemiec w energie, bedzie decydowal rzad niemiecki a nie durne oszolomy z Polski. Co was obchodzi, gdzie inny kraj zabezpiecza swoje potrzeby energetyczne, czy was ktos ogranicza w rozmowach z Norwegia w sprawie budowy gazocuiagu do Polski? - nikt, ale Wam sie chyba cos w glowie poprzewracalo i wy myslicie, ze bedziecie rzadzic w Europie i decydowac kto gdzie ma cos kupic. To jest chora mentalnosc swirow z tego kraju.

    Pokaż odpowiedzi (3)
  • no tak(2016-02-29 10:28) Odpowiedz 13109

    Boże gdyby Polak był człowiekiem a nie --ujem czerpałby korzyści z dwóch stron, ale niestety człowiekiem nie jest.

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • Dziwne tłumaczenie - a to czysta ekonomia....(2016-02-29 14:54) Odpowiedz 1112

    Koszt Nord Stream 2 to 10 mld ...... A opłaty tranzytowe Ukrainy - 2mld, Polski 2 mld, Białorusi 1 mld. Więc zwrot następuje po 2 latach, a to że kraje tranzytowe tracą. No cóż byliśmy przeciwni budowie i pamiętam tą aferę jak w rurociągi Przyjażni zaleziono swiatłowód i tłumaczenia Rosjan iż to do kontroli systemów po drodze a nie do internetu czy komunikacji szpiegowskiej spaliły na panewce. No cóż Rosjanie mają prawo do wolnego Eksportu takie same jak My do wolnego importu

  • gdzie polityka a gdzie ekonomia(2016-03-01 15:57) Odpowiedz 13

    Jesli ceny ustalane by byly dla calej unii a nie dla krajow to moze i tak byc ale gaz nadal jest polityczny a nie ekonomiczny. Nalezy pamietac ze juz nord stream zablokowal nam porty w swinoujsciu i szczecinie i wiekszosc musi isc przez niemcy . Jesli ktos byl w holandii, belgii czy pn, niemczech w miastach portowych to wie o czym mowie. HANDEL TO PODSTAWA !! Nas sie ekonomicznie odsuwa z wielkiej polityki bo z biednym nikt nie gada.

  • bucek (2016-03-01 18:22) Odpowiedz 00

    Z RUSKIM LEPIEJ NIE ZAPLACIC WIECEJ BO BEDZIE PEWNIEJ

  • habor(2016-03-06 20:20) Odpowiedz 00

    A może po prostu Angela i jej dwór myślą perspektywicznie?! I wiedzą, że UE to już trup! A jej lata, a może nawet i miesiące, są policzone. Bowiem, gdy z EuroTytanica wyokretują się Wyspiarze, to Unii zostaną miesiące na zamknięcie polityczno-papierkowych pozycji.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze