statystyki

Włoskie regiony chcą zahamowania migracji. "Rząd nie może być biurem podróży dla całej Afryki"

12 września 2016, 19:15 | Aktualizacja: 12.09.2016, 19:17
Źródło:PAP
Uchodźcy

Uchodźcyźródło: ShutterStock

Przewodniczący władz trzech włoskich regionów - Lombardii, Ligurii i Wenecji Euganejskiej - wywodzący się z centroprawicy zaapelowali do rządu Matteo Renziego o zmianę polityki imigracyjnej. Przedstawili propozycje, które mają zablokować masowy napływ migrantów.

Reklama

Reklama

W ogłoszonym w poniedziałek dokumencie gubernatorzy Lombardii Roberto Maroni i Wenecji Euganejskiej Luca Zaia z Ligi Północnej oraz szef władz Ligurii Giovanni Toti z ugrupowania Forza Italia podkreślili, że obecne zjawisko migracji wymaga „nadzwyczajnego, kryzysowego” podejścia i że nie można uznawać go za „zwykłe wydarzenie”.

W deklaracji politycy opozycji oświadczyli, że należy zatrzymywać łodzie z migrantami w chwili, gdy odpływają z wybrzeży Afryki, i zaproponowali, by rozważyć możliwość stworzenia tam ośrodków pobytu.

Jako kolejną drogę rozwiązania kryzysu wskazali zawarcie umów dwustronnych z państwami pochodzenia migrantów.

Ich zdaniem należy też oficjalnie potwierdzić, że nielegalna imigracja jest przestępstwem.

Wezwali, by nowe centra identyfikacji i odsyłania migrantów tworzyć tylko w tych regionach, które wyrażą na to zgodę.

Maroni, Zaia i Toti zaapelowali następnie do rządu o zwołanie „okrągłego stołu” na temat imigracji, a do Unii Europejskiej o przygotowanie planów poprawy życia w miejscach pochodzenia imigrantów ekonomicznych.

Zadeklarowali, że nie akceptują kwot migrantów umieszczanych w regionach Włoch ani zasad, na jakich proces ten przebiega.

“To nie są propozycje ideologiczne, ale konkretne i oparte na zdrowym rozsądku” - oświadczył szef władz Ligurii Giovanni Toti.

Roberto Maroni - były szef MSW w rządzie centroprawicy, obecnie rządzący Lombardią - stwierdził, że należy ogłosić we Włoszech stan kryzysowy z powodu masowego napływu migrantów. Przypomniał, że w 2011 roku, gdy kierował resortem spraw wewnętrznych, przybyło 48 tysięcy migrantów, z których odesłano 13 tysięcy, czyli prawie 30 procent.

Luca Zaia z Wenecji Euganejskiej powiedział zaś, że rząd nie może być “biurem podróży dla całej Afryki”. Dodał, że należy oczekiwać, że w tym roku przybędzie do Włoch około 300 tysięcy migrantów, z których dwie trzecie to nie są uchodźcy.

Zauważył, że w jego regionie przebywa 517 tysięcy migrantów, co stanowi 11 procent ludności. To są, zaznaczył, osoby już dobrze zintegrowane.

„Nie chcemy natomiast mieć nic wspólnego z tymi, którzy przybywają do nas nie chcąc pracować i przede wszystkim nie respektują naszych zasad” - oświadczył polityk prawicy.

Według danych MSW od początku tego roku przypłynęło do Włoch ponad 125 tysięcy migrantów.

W stałych ośrodkach i tymczasowych strukturach w całym kraju przebywa nienotowana nigdy wcześniej liczba 155 tysięcy osób.

>>> Czytaj też: Austria wejdzie do Grupy Wyszehradzkiej? "Grupa miałaby silniejszą pozycję w UE"

Reklama

Reklama

  • Eltor(2016-09-12 20:12) Odpowiedz 150

    Przecież to włoska straż przybrzeżna zwozi to towarzystwo aż od brzegów Libii, więc co Włosi narzekają? Prawda jest taka, że gdyby rozwiązać tą jednostkę "ochrony granicy", to natychmiast napływ nielegalnych imigrantów by się znacząco zmniejszył. Coś tu jest naprawdę nie tak, jak powinno.

  • hmm(2016-09-13 00:16) Odpowiedz 80

    Wlosi zaczynaja sie budzic. Lepiej pozno, niz wcale.

  • Chce byc....(2016-09-13 09:44) Odpowiedz 50

    Chce byc optymistka w rozwiazaniu kryzysu imigracyjnego metodami humanitarnymi, ale sama sama siebie nie moge przekonac do tego pogladu.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze