Chodzi o decyzję podjętą przez władze Republiki Serbskiej w Bośni i Hercegowinie, by kart z głosami ze Srebrenicy pilnowała jednostka sił specjalnych policji tej autonomicznej części BiH. Jak oświadczył Bakir Izetbegović, szef Partii Akcji Demokratycznej (SDA), która w 2014 r. wygrała wybory w BiH, naruszyło to wyłączne kompetencje lokalnej komisji wyborczej.

Po wyborach lokalnych, które odbywały się w Bośni i Hercegowinie 2 października, centralna komisja wyborcza nakazała ponowne przeliczenie części głosów ze Srebrenicy ze względu na możliwe nieprawidłowości. Jednak lokalna komisja w Srebrenicy wstrzymała ponowne przeliczanie głosów, gdy policja wkroczyła do jej siedziby i przesłuchała jej szefa. Policja twierdzi, że jej funkcjonariusze mieli za zadanie zabezpieczenie kart wyborczych.

Zgodnie z niepełnymi wynikami podanymi przez państwową komisję wyborczą w Srebrenicy zwyciężył Mladen Grujiczić, kandydat wystawiony przez partie Serbów bośniackich. Po zliczeniu głosów z 92 proc. lokali Grujiczić zdobył co najmniej 66 proc. głosów, a jego jedyny rywal - dotychczasowy burmistrz Srebrenicy, Bośniak Ćamil Duraković - ok. 33 proc. Jak podkreśla agencja APA, na wynik Serba nie wpłyną ponownie liczone głosy.

Tym samym po raz pierwszy od wojny z lat 1992-1995 Serb stanął na czele władz Srebrenicy - muzułmańskiej enklawy, w której w 1995 roku oddziały Serbów bośniackich wymordowały blisko 8 tys. muzułmańskich mężczyzn i chłopców. Masakra, przez oenzetowski trybunał ds. zbrodni wojennych w dawnej Jugosławii uznana za ludobójstwo, była jedną z największych zbrodni wojennych w Europie od końca II wojny światowej.

Po wojnie Srebrenica została wcielona do zamieszkanej przez Serbów autonomicznej Republiki Serbskiej wchodzącej w skład BiH, ale zachowała bośniackiego burmistrza. Gdy ludność bośniacka, w tym krewni ofiar masakry, chcąc być bliżej ich grobów, zaczęli powracać do Srebrenicy po 2000 roku, otrzymali od społeczności międzynarodowej obietnice ochrony. Teraz wielu Bośniaków obawia się, że będą zmuszeni do ponownego opuszczenia miasta - pisze Reuters.

Grujiczić, popierany m.in. przez serbskich skrajnych nacjonalistów, w tym ich przywódcę Vojislava Szeszelja, w kampanii starał się uśmierzać podobne obawy, zapewniając, że pod jego rządami na cmentarzu w Potoczari na obrzeżach Srebrenicy nadal będą odbywały się uroczystości upamiętniające ofiary.

Z powodu przedłużającego się liczenia głosów w Srebrenicy narasta napięcie. Grujiczić podał, że on sam i jego rodzina otrzymali SMS-y i telefony z pogróżkami, spalona została też restauracja mająca bośniackiego właściciela.

Na mocy porozumienia pokojowego z Dayton Bośnię i Hercegowinę, która wydzieliła się z dawnej Jugosławii w 1992 roku, tworzą obecnie dwie autonomiczne "jednostki państwowe": Republika Serbska zamieszkana przez Serbów i federacja muzułmańsko-chorwacka zamieszkana przez Bośniaków (Muzułmanów) i Chorwatów. Obie jednostki połączone są słabym rządem centralnym z siedzibą w Sarajewie. (PAP)