Oszczędności powszechnie rozumiane są jako zasób pieniędzy przetrzymywanych w formie gotówki lub lokaty bankowej. W makroskali ekonomiści przez oszczędności rozumieją natomiast nieskonsumowaną część produktu krajowego brutto. Potoczne rozumienie oszczędności związane jest natomiast z zasobami pieniężnymi.

Podejście makroekonomiczne ujmuje oszczędności jako strumień przepływów w systemie rachunków narodowych. Zrozumienie roli oszczędności w procesie powiększania produktu krajowego brutto wymaga podejścia makroekonomicznego. Wbrew pozorom obfita podaż pieniądza i zwiększenie zasobu oszczędności w formie posiadanych pieniędzy przez gospodarstwa domowe, niekoniecznie musi przyśpieszyć wzrost gospodarczy.

W systemie rachunków narodowych produktowi krajowemu brutto odpowiada suma realnych dochodów gospodarstw domowych i zysków brutto przedsiębiorstw. Oszczędności, czyli nieskonsumowana część realnych dochodów równają się inwestycjom, czyli nieskonsumowanemu produktowi krajowemu brutto. W ujęciu makroekonomicznym, uwzględniając redystrybucję dochodów za pośrednictwem budżetu oraz wymianę w handlu zagranicznym, oszczędności pochodzą z trzech sektorów: prywatnego, to znaczy firm i gospodarstw domowych, sektora publicznego i sektora zagranicznego. Inwestycje z kolei składają się z inwestycji w środki trwałe, powiększające zdolności produkcyjne i zapasy. Zapasy stanowią bufor pomiędzy sprzedażą dóbr konsumpcyjnych i środków trwałych a wielkością ich produkcji. Zmiany stanu zapasów pozwalają trafnie opisać zmiany stanu gospodarki w krótkim okresie.

Inwestycyjne zależności

W krótkim okresie, powolny wzrost inwestycji w środki trwałe i szybki wzrost zapasów sygnalizują słabą koniunkturę gospodarczą. Przedsiębiorstwa w sytuacji rosnącego zasobu niesprzedanych towarów ograniczają produkcję i zatrudnienie. W rezultacie zmniejsza się produkt krajowy brutto, spadają fundusz płac oraz zyski firm. Kurczą się zatem dochody gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, co powoduje ostatecznie zmniejszenie oszczędności.

W sytuacji odwrotnej, szybki wzrost inwestycji pobudza aktywność gospodarczą i prowadzi do wzrostu dochodów i oszczędności. Wzrost aktywności inwestycyjnej ma pozytywny skutek, jeśli w gospodarce mamy stan niewykorzystanych zdolności produkcyjnych, – w takim przypadku zmniejszającym się zapasom towarzyszy wzrost produkcji i zatrudnienia. Zatem, w krótkim okresie zmiana popytu inwestycyjnego na środki trwałe wymusza zmianę zapasów, które z kolei decydują o zmianie produktu krajowego brutto i ostatecznie decydują o zmianie oszczędności. Innymi słowy oszczędności dopasowują się do popytu inwestycyjnego na środki trwałe.

Zależność ta ulega istotnej zmianie, gdy wydłużeniu ulega horyzont analizy. W okresie dłuższym niż cykl koniunkturalny, przeciętny poziom zapasów powinien być stabilny. Wówczas o poziomie inwestycji decyduje długoterminowy poziom oszczędności. Od nich zależy długoterminowy poziom inwestycji w środki trwałe, które z kolei wyznaczają wzrost zdolności produkcyjnych i długoterminowy wzrost produktu krajowego.

W polityce gospodarczej kluczowe jest dostrzeganie tych dwóch perspektyw. W krótszym okresie polityka gospodarcza powinna stabilizować koniunkturę. Z rozmysłem używane jest tutaj słowo „stabilizować”, ponieważ nie zawsze koniunkturę należy stymulować. Jeśli tempo wzrostu gospodarczego jest na poziomie zbliżonym do pełnego wykorzystania potencjału produkcyjnego, to pobudzanie nominalnego popytu poprzez zwiększenie podaży pieniądza, może doprowadzić do zachwiania równowagi gospodarczej. Kurczące się zapasy nie są uzupełniane przez bieżącą produkcję, wtedy nierównowaga na rynku może ujawnić się w postaci gwałtownie przyśpieszającej inflacji lub wzrostu importu, a więc zwiększenia deficytu w handlu z zagranicą.

W pierwszym przypadku realny poziom oszczędności i inwestycji nie ulega zmianie, ponieważ nominalnemu wzrostowi tych wielkości towarzyszy odpowiedni wzrost cen. W drugim przypadku realne inwestycje i oszczędności rosną dzięki napływowi zagranicznych oszczędności, ale procesowi temu towarzyszy wzrost zagranicznego zadłużenia, które w przyszłości trzeba będzie spłacać. Trwałe podwyższenie tempa wzrostu gospodarczego nie jest więc związane ze wzrostem podaży pieniądza i stymulacją nominalnych wydatków, ale wymaga stworzenia warunków dla szybszego wzrostu zdolności produkcyjnych, zatem ukształtowania wyższej stopy inwestycji, czyli ostatecznie wyższego udziału oszczędności w produkcie krajowym.

Pobudka ze stanu równowagi

Według klasycznej teorii czynnikiem równoważącym podaż oszczędności z popytem inwestycyjnym jest realna stopa procentowa. Przy danej realnej stopie procentowej podaż oszczędności zależy od dochodów i skłonności do oszczędzania podmiotów gospodarczych. Z kolei przy danej realnej stopie procentowej wielkość inwestycji wyznaczona jest przez realną stopę zwrotu z inwestycji, ponieważ inwestycja podejmowana jest tylko wtedy, gdy przynosi stopę zwrotu wyższą od realnej stopy procentowej.

Trwały wzrost oszczędności i inwestycji możliwy jest do osiągnięcia w dwóch przypadkach. W pierwszym przypadku następuje wzrost dochodów lub skłonności do oszczędzania – co oznacza, że podmioty są chętne zwiększyć podaż oszczędności mimo niższej realnej stopy procentowej. W drugim przypadku następuje wzrost stopy zwrotu z inwestycji, wtedy firmy są w stanie dokonywać wyższych nakładów inwestycyjnych, mimo wyższej realnej stopy procentowej.

Trwały wzrost stopy zwrotu z inwestycji jest przede wszystkim związany z postępem technicznym. Nowe produkty lub trwałe obniżenie kosztów produkcji pozwala inwestorom przewidywać osiągnięcie wyższej stopy zwrotu. Na pierwszy rzut oka ten sam efekt można uzyskać obniżając płace lub podatki, ponieważ są one elementami kosztów dla przedsiębiorstw. Obniżka płac zwiększy zyski przedsiębiorstw i tym samym inwestycje finansowane ze środków własnych. Z drugiej jednak strony, niższe dochody gospodarstw domowych oznaczają niższą podaż oszczędności przy bieżącej stopie procentowej. W rezultacie spadną inwestycje finansowane ze środków pozyskanych z sektora finansowego. Łączny poziom inwestycji może zatem nie ulec zmianie.

Podobnie jest z obniżeniem opodatkowania przedsiębiorstw. Niższe podatki oznaczają wyższe oszczędności firm, jednak niższe wpływy podatkowe uszczuplają oszczędności sektora publicznego (praktycznie powiększają skalę deficytu budżetowego). Zmiany płac albo podatków dla przedsiębiorstw mogą być z punktu widzenia skali inwestowania neutralne, jeśli nie powodują zmian skłonności do oszczędzania.

Sytuację może zmienić polityka budżetowa

Jak widać, inne niż w wyniku postępu technicznego, trwałe zwiększenie inwestycji i oszczędności wymaga skupienia uwagi na czynnikach wyznaczających skłonność do oszczędzania i dochody poszczególnych podmiotów gospodarczych. Problem ten warto rozważyć z punktu widzenia przepływów oszczędności pomiędzy gospodarstwami domowymi, przedsiębiorstwami i sektorem publicznym. Instrumentem zmieniającym strukturę sektorową oszczędności jest przede wszystkim polityka budżetowa, która ma możliwość korygowania dochodów poprzez system podatków i subsydiów. Istotne jest ustalenie w jakich warunkach aktywna polityka budżetowa wpływa pozytywnie na skłonność do oszczędzania i w rezultacie może zmienić globalną podaż oszczędności.

Analiza oddziaływania na podaż oszczędności gospodarstw domowych przy pomocy instrumentów budżetowych powinna uwzględniać efekt netto, tzn. różnicę pomiędzy przyrostem oszczędności gospodarstw domowych a spadkiem oszczędności sektora publicznego związanym z obniżeniem wpływów podatkowych lub zastosowanym subsydium. Proste obniżenie podatków nie jest efektywne, ponieważ przynajmniej część przyrostu dochodów netto ze względu na niższe obciążenie podatkowe zostanie przez gospodarstwa domowe skonsumowana.

Ulga podatkowa powinna dotyczyć tej części dochodów, które gospodarstwo domowe przeznacza na oszczędności. Ta część dochodów powinna mieć niższą stawkę podatkową. Ubytek oszczędności publicznych, ze względu na niższą stawkę podatkową jest z nawiązką kompensowany przez wzrost oszczędności gospodarstw domowych. Niestety, podatki nakładane są na strumienie finansowe a nie na realne wielkości makroekonomiczne. Gospodarstwo domowe może uzyskać ulgę podatkową deklarując przeznaczenie bieżącej części dochodów finansowych na oszczędności i równocześnie sfinansować bieżące wydatki konsumpcyjne z wcześniej zgromadzonych finansowych oszczędności. W rezultacie tego efektu finansowej substytucji, konsumpcja gospodarstw domowych nie ulegnie zmianie i nie zmienią się też, w sensie makroekonomicznym, oszczędności gospodarstw domowych. Tak zaprojektowana ulga podatkowa ma sens tylko w odniesieniu do gospodarstw domowych, które nie posiadają wcześniej zgromadzonych finansowych oszczędności.

Instrumenty bardziej wyrafinowane

Możliwe jest zastosowanie bardziej wyrafinowanego instrumentu promocji oszczędności niż opisana ulga podatkowa. Zamiast ulgi podatkowej możliwe jest zastosowanie dopłaty budżetowej do wieloletniego planu systematycznego oszczędzania. Plan taki przeznaczony jest na z góry zdefiniowane przyszłe cele (np. na edukację dziecka, na wkład własny przyszłego kredytu mieszkaniowego). W takim przypadku, dopłata budżetowa jest realizowana w formie premii na koniec planu oszczędnościowego.

W odróżnieniu od ulg podatkowych, zaletą takiego systemu jest istotne przesunięcie w czasie zmniejszenia oszczędności sektora publicznego. W rezultacie rośnie bieżąca podaż oszczędności, a koszt ich zwiększenia w formie wzrostu wydatków budżetowych ponoszony jest w przyszłości, kiedy wzrost gospodarczy i związany z nim wzrost dochodów w naturalny sposób zwiększa podaż oszczędności.

Stymulowanie długookresowych oszczędności można wprowadzić nie tylko w formie zachęt, ale również obligatoryjnego obciążenia składkowego. Podwyższenie składek w obowiązkowym systemie emerytalnym zwiększa przymusowe oszczędności gospodarstw domowych. Należy mieć jednak na uwadze sposób dostosowania się gospodarstw domowych do dodatkowych obciążeń.

Po pierwsze, mogą one skompensować wzrost obciążeń składkowych zmniejszeniem oszczędności dobrowolnych i wówczas rezultat operacji nie musi zwiększać łącznych oszczędności gospodarstw domowych.

Po drugie, spadek dochodów netto gospodarstw domowych może przerodzić się w żądania podwyżek płac kompensujących zwiększenie składek. W takim przypadku, wzrost przymusowych oszczędności gospodarstw domowych powoduje spadek zysków przedsiębiorstw i zmniejszenie oszczędności tego sektora. W rezultacie cała operacja może być neutralna z punktu widzenia wielkości oszczędności w skali gospodarki.

Dotychczas rozważane były instrumenty budżetowe pozwalające zmieniać strukturę sektorową podaży oszczędności. Możliwe jest zwiększenie podaży oszczędności w ramach sektora gospodarstw domowych. Gospodarstwa domowe nie są jednolite, część gospodarstw domowych ma ujemne oszczędności, to znaczy wydaje na konsumpcję więcej niż wynoszą ich dochody. Różnica jest pokrywana z kredytu konsumenckiego, który jest niczym innym jak absorpcją oszczędności innych gospodarstw domowych.

Zwiększenie oszczędności sektora gospodarstw domowych można uzyskać limitując dostęp do kredytu konsumenckiego. Efekt ten można osiągnąć wprowadzając normy regulacyjne dla sektora finansowego, drastycznie ograniczające kredytowanie gospodarstw domowych. Powyższy instrument, chociaż bardzo efektywny, może okazać się długofalowo kosztowny. W „cyklu życia” gospodarstwa domowego powinny być okresy ujemnych oszczędności, na przykład w okresie pobierania nauki, czy nabywania mieszkania. Jeśli w sposób trwały ogranicza się możliwości kredytowe gospodarstw domowych, to ogranicza się mobilność i jakość przyszłych zasobów pracy i tym samym obniża potencjalny wzrost gospodarczy.

Stymulowanie długofalowego wzrostu podaży oszczędności nie jest łatwym zabiegiem i wymaga wszechstronnej oceny skutków zastosowanych instrumentów. Dobór właściwych rozwiązań wymaga przeprowadzenia wcześniej złożonej, dynamicznej symulacji wpływu danego instrumentu na zachowania podmiotów gospodarczych. W przypadku gospodarstw domowych, kluczowe są oceny zmiany skłonności do oszczędzania jakie spowoduje wprowadzenie danego instrumentu. Istotna zmiana podaży globalnych oszczędności wymaga wyjścia poza sektor gospodarstw domowych – problem ten wymaga jednak oddzielnej analizy.

Autor: Andrzej Raczko

Autor jest doradcą prezesa NBP, w latach 2010 – 2016 był członkiem zarządu NBP, a w przeszłości ministrem finansów.