Ta wyraźnie powiązana z przyszłorocznymi wyborami propozycja, zakłada przewalutowanie po kursie CHF/HUF z dnia zawarcia umowy kredytowej. Pomysł Jobbiku może zdobyć aprobatę wielu byłych „frankowców”, gdyż konwersja z końca 2014 r. definitywnie nie rozwiązała problemów takich osób.

Wraz z upływem czasu rośnie niezadowolenie węgierskich dłużników

Niedawna propozycja opozycyjnego Jobbiku, może być zaskoczeniem dla wielu Polaków, którzy dotychczas myśleli, że zobowiązania węgierskich „frankowców” przeliczono według kursu forinta i franka z dnia zawarcia umowy. Konwersja przeforsowana przez rząd Fideszu, miała jednak zupełnie inne zasady. Jak tłumaczy Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Węgrzy zadłużeni we franku, mogli liczyć na przewalutowanie długów według kursu zbliżonego do wartości z 2014 roku. Dokładniej rzecz ujmując, banki wzięły pod uwagę średni kurs CHF/HUF z okresu 16 czerwiec - 7 listopad 2014 r. albo kurs CHF/HUF z 7 listopada 2014 r.oll Spadek przeliczonego zadłużenia wiązał się z faktem, że kredytodawcy musieli zapłacić klientom rekompensatę za różne niedozwolone praktyki (np. pobieranie spreadów lub nieuzasadnione podwyżki oprocentowania).

Wielu „frankowców” było niezadowolonych z takiego mechanizmu konwersji. Głosy oburzonych osób nieco przycichły po feralnym 15 stycznia 2015 roku, bo kredytobiorcy zdali sobie sprawę, że konwersja przeprowadzona przez rząd Orbana, uratowała ich przed dalszym wzrostem długu. W miarę upływu czasu, nastroje wśród byłych „frankowców” zaczęły się jednak pogarszać. Dlatego propozycja Jobbiku może być nośna politycznie. Wspomniana partia zarzuca rządowi Fideszu zbytnią ugodowość w kontaktach z bankami i niejasne powiązania. W tym kontekście warto wspomnieć o skandalu, który wybuchł gdy okazało się, że obecny minister sprawiedliwości Węgier, László Trócsányi posiada związki z kancelarią reprezentującą banki w sporach sądowych dotyczących kredytów walutowych.

>>> Czytaj też: Propozycja prezydenta dla wybranych. Nie wystarczy pieniędzy dla wszystkich

Byli „frankowcy” narzekają na niewielki spadek swojego zadłużenia

Przyczyny niezadowolenia węgierskich „frankowców” są dobrze widoczne na poniższym wykresie. Przedstawia on poziom zadłużenia hipotecznego Węgrów pomiędzy I kw. 2009 r. oraz I kw. 2017 r. Zaprezentowane poniżej dane Narodowego Banku Węgier, doskonale pokazują rewolucyjną zmianę, która miała miejsce pod koniec 2014 roku. Wtedy ogromny portfel kredytów hipotecznych i pożyczek hipotecznych w euro oraz frankach po prostu zniknął (patrz granatowa seria danych na poniższym wykresie). Warto jednak zwrócić uwagę, że konwersja z końca 2014 roku, nie miała bardzo dużego wpływu na ogólną wartość hipotecznego zadłużenia Węgrów. To zadłużenie systematycznie spadało w całym analizowanym okresie, ze względu na tempo spłat większe od wartości nowych umów kredytowych – dodaje ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Na przełomie 2014 roku i 2015 roku, oczywiście był widoczny szybszy spadek zadłużenia hipotecznego Węgrów. Ta zmiana oscylowała jednak na poziomie wynoszącym około 10% w stosunku do całego portfela kredytowego. Według szacunków rządu, przeciętny węgierski „frankowiec” dzięki konwersji zmniejszył swój dług o 20%. Wiele osób objętych przymusowym przewalutowaniem, mogło oczekiwać znacznie większego umorzenia.

Spłacalność węgierskich kredytów nadal jest stosunkowo kiepska

Temat walutowych kredytów na Węgrzech powrócił również dlatego, że przymusowe przewalutowanie długów w CHF i EUR, nie zakończyło kłopotów wielu gospodarstw domowych z terminową spłatą rat. Świadczą o tym kolejne dane Narodowego Banku Węgier, które zostały zaprezentowane w poniższej tabeli. Te statystyki wskazują, że po konwersji z końca 2014 roku, drastycznie pogorszyła się spłacalność walutowych kredytów hipotecznych i walutowych pożyczek hipotecznych pozostających w bilansach banków. Ten problem nie ma jednak dużego znaczenia dla sektora bankowego, bo hipoteczne zadłużenie Węgrów w walutach innych niż forint, spadło już praktycznie do zera.

Bardziej niepokojąco przedstawiają się statystyki dotyczące spłacalności kredytów mieszkaniowych i pożyczek hipotecznych w forintach. Odsetek tych zobowiązań z opóźnioną spłatą, wyraźnie wzrósł po masowym przewalutowaniu długów (patrz dane dla I kw. 2014 r. oraz I kw. 2015 r.). Stało się tak, ponieważ przekonwertowany portfel kredytów walutowych miał gorszą spłacalność niż jego odpowiednik w forintach. Ostatnie kwartały na szczęście przyniosły spadek udziału kredytów mieszkaniowych i pożyczek hipotecznych w forintach, które nie są regularnie spłacane (I kw. 2016 r. - 30%, I kw. 2017 r. - 20%). Mimo tej zmiany, Węgry są nadal jednym z krajów UE cechujących się najgorszą spłacalnością zadłużenia hipotecznego. W takich warunkach, wszelkie propozycje dotyczące umorzenia długów, będą trafiać na podatny grunt.

>>> Czytaj też: Credit Agricole: Ustawa frankowa nie zagraża stabilności banków