Polityczna gra w PE. Nieoczekiwany zrot akcji może wpłynąć na wynik wyborów

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
17 stycznia 2017, 14:55
Parlament Europejski
Parlament Europejski/ShutterStock
Konserwatyści w PE, do których zaliczają się europosłowie PiS, są niezadowoleni z porozumienia wyborczego chadeków i liberałów. Nie wykluczają, że mimo ustnej ugody z chadekami nie poprą kandydatury Antonio Tajaniego na szefa europarlamentu. Negocjacje trwają.

Kością niezgody jest dokument, jaki rano ujawnił szef największej frakcji w PE, Europejskiej Partii Ludowej (EPL), Manfred Weber. Chodzi o , na mocy której swoją kandydaturę wycofał lider ALDE, Belg Guy Verhofstadt. W zamian w porozumieniu z EPL znalazły się postulaty jego federalistycznego ugrupowania, które budzą sprzeciw Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR).

ALDE popiera Tajaniego, ale 68 głosów, jakimi dysponuje ta grupa, nie wystarczy do zapewnienia mu zwycięstwa. "Gdyby nie było tego porozumienia z ALDE, albo gdyby było ono bardziej neutralne, to nie byłoby żadnego problemu, natomiast w tej chwili widzę poważny problem" - powiedział PAP we wtorek w Strasburgu europoseł PiS Zdzisław Krasnodębski.

Polskim europosłom wchodzącym w skład EKR nie podoba się zwłaszcza fragment umowy EPL z ALDE dotyczący obrony unijnych wartości w przypadku ich naruszania. Liberałowie i chadecy zgodzili się, że "popierają ustanowienie nowego unijnego mechanizmu dotyczącego demokracji, rządów prawa i proszą Komisję Europejską o propozycję legislacyjną w tej sprawie".

To nie jedyny problem, bo podczas spotkania zwołanego między pierwszą i drugą turą głosowania wielu posłów konserwatywnych z innych krajów wskazywało, że deklaracja EPL-ALDE oznacza w zasadzie realizację programu federalistycznego, któremu EKR się przeciwstawia. "W porozumieniu Europejskiej Partii Ludowej z ALDE znajdują się sformułowania dla nas nie do przyjęcia" - oświadczył Krasnodębski.

Bez wsparcia EKR chadekom i liberałom może zabraknąć głosów do zapewnienia Tajaniemu wygranej w wyborach na szefa PE. Drugi w stawce jest reprezentant socjalistów Gianni Pittella. "Ideowo nikomu się nie podoba to porozumienie, które oni zawarli, natomiast jest pytanie, na ile przełoży się to na konkretne działania polityczne? Czy należy z pragmatycznych względów jednak poprzeć Tajaniego, powstrzymać się od głosowania, czy poprzeć Pittellę?" - zaznaczył europoseł PiS.

Według nieoficjalnych źródeł PAP zbliżonych do grupy EPL Brytyjczycy, którzy są najliczniejszą narodowościowo grupą w EKR, walczą o stanowisko wiceszefa PE. W tej chwili jedynym kandydatem konserwatystów na tę funkcję jest Ryszard Czarnecki z PiS.

Choć w EKR rozważano wycofanie kandydatki tej frakcji na szefa PE Helgi Stevens przed drugą turą głosowania, ostatecznie do tego nie doszło. Krasnodębski podkreślił, że grupę EKR mogłoby usatysfakcjonować pisemne uzgodnienie z EPL dotyczące realizacji postulatów programowych konserwatystów.

Jeśli w przeprowadzonej wczesnym popołudniem drugiej turze żaden z kandydatów nie uzyska większości bezwzględnej, przeprowadzone zostanie trzecie głosowanie. W nim jednak dalej będą mogli brać udział wszyscy kandydaci, co da frakcjom czas na dalsze negocjacje. Do czwartej, finałowej rundy wejdzie dwóch kandydatów z największym poparciem.

Ze Strasburga Krzysztof Strzępka (PAP)

>>> Czytaj też: Wielka Brytania wyjdzie z unijnego rynku. Po Brexicie obywatele UE wciąż mile widziani

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj