Dlaczego Chiny stały się nagle wrogiem numer jeden dla USA?

17 września 2018, 06:45 | Aktualizacja: 17.09.2018, 10:21
Źródło:Bloomberg
Chiny

Chinyźródło: ShutterStock

Jeszcze 2016 roku Barack Obama uważał, że słabe Chiny, które nie mogą uczestniczyć w rozwiązywaniu globalnych problemów, są bardziej niebezpieczne, niż Chiny silne i potencjalnie agresywne. Zaledwie dwa lata później Pekin stał się dla Waszyngtonu pierwszorzędnym zagrożeniem - pisze Hal Brands.

wróć do artykułu

Polub Forsal.pl

Reklama

Komentarze (20)

  • Kaska(2018-09-18 17:36) Zgłoś naruszenie 00

    To wszystko jedna mafia fify, uefy, mkole i reszta. Czas oczyścić światowy sport z tego śmiecia

    Odpowiedz
  • jkl(2018-09-18 06:20) Zgłoś naruszenie 20

    Autorzy musieli się mocno wysilić aby znalezć na Chiny jakieś negatywy :Hong Kong i Tajwan to terytoria chińskie.Chiny zdobywają wpływy na świecie handlem i inwestycjami.USA wojnami,szantażami i grożeniem.

    Odpowiedz
  • Qwerty(2018-09-18 00:25) Zgłoś naruszenie 00

    Wg reutersa (wiadm sprzed 2 godzin) statement ma przyjsc po zamknieciu rynkow w USA: reuters com/article/us-usa-trade-china/trump-says-he-will-announce-decision-on-china-tariffs-after-market-close-idUSKCN1LX2AE

    Odpowiedz
  • Devon(2018-09-17 17:53) Zgłoś naruszenie 626

    Dla USA jest już za późno. Amerykańska flota zapewnia bezpieczeństwo żeglugi, z której korzystają przede wszystkim Chiny. One z kolei powoli przejmują kontrolę nad Pakistanem, Sri Lanką, Nową Zelandią i Australią, Wietnamem, czarną Afryką, Azją Środkową, Bałkanami, Wenezuelą. Żywią się zagranicznymi inwestycjami u siebie inwestując w rozwój infrastruktury i budowanie potęgi własnych korporacji. Naiwni Amerykanie otwierając Chiny dla własnego zysku nie przewidzieli, że wyhodują potęgę, która ich przygniecie. Do tego chińsko-rosyjska współpraca przynosi spektakularne efekty, jak np. niedawne rozbicie amerykańskiej sieci szpiegowskiej w Chinach. Jeśli Amerykanie szybko nie uzyskają jakiejś strategicznej przewagi - np. nie umieszczą na orbicie broni kinetycznej, to Chiny zepchną USA do narożnika nawet bez konieczności otwartej wojny.

    Odpowiedz
  • Gość(2018-09-17 15:27) Zgłoś naruszenie 1711

    Każdy kto się interesuje handlem międzynarodowym w skali makro to wie , że powinien on być zrównoważony we wzajemnych relacjach. Do tego dąży Prezydent USA, który jest wytrawnym biznesmenem i rozumie wagę takiej wymiany handlowej. Takiej równowagi USA nie mają ani z Chinami , ani z UE. Z UE USA mają deficyt 120 miliardów np. Poprzednia administracja nie dopilnowała tego i teraz są tarcia na linii USA UE i USA Chiny.

    Odpowiedz
  • logik(2018-09-17 14:40) Zgłoś naruszenie 92

    "W 2016 roku 82 proc. Amerykanów postrzegało chińskie zbrojenia jako poważny lub bardzo poważny problem. Ostatnio liczba Amerykanów uważających Chiny za największe i najbardziej aktualne zagrożenie potroiła się w ciągu roku – od 2017. " Czyli ponad 100%???????????????

    Odpowiedz
  • szkoda(2018-09-17 12:12) Zgłoś naruszenie 153

    Cywilizacja zachodnia jest otwarta, promieniująca, rozprzestrzeniająca się po całym świecie. Dowód: feudalna Japonia po 1875 roku zaczęła z tego korzystać i już 30 lat później stłukła carską Rosję. Chiny odwrotnie, mają tradycję trzymania pod kluczem swojego know-how. Wystarczy wspomnieć porcelanę i jedwab

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Forsau redachtur(2018-09-17 11:51) Zgłoś naruszenie 291

    Nagle? RLY?

    Odpowiedz
  • Y(2018-09-17 10:05) Zgłoś naruszenie 456

    "Nagle" ? Przecież już w 2011 pod Obamą właśnie Hilary Clinton miała słynne przemówienie i USA ogłosiły "piwot na Pacyfik" I jeszcze źródło "Bloomberg", który wydawał mi się jakoś bardziej ogarnięty .

    Odpowiedz
  • Czytelnik(2018-09-17 10:01) Zgłoś naruszenie 185

    To jest stałe działanie na polskiego czytelnika: mieszanie informacją tak, by wyglądała na prawdziwą. Ja to nazywam celowym działaniem i fałszywą flagą

    Odpowiedz
  • hal(2018-09-17 09:30) Zgłoś naruszenie 99

    sluszny wpis popieram w 100% ten art. to bujda na resorach

    Odpowiedz
  • jjj(2018-09-17 09:14) Zgłoś naruszenie 305

    Zgadzam się z każdym twoim zdaniem odnośnie sytuacji geostrategicznej. Ale na końcu pojechałeś z postulatem weryfikacji artykułów, okłamywaniem społeczeństwa, rzetelnym informowaniu. Specyficzne poczucie humoru. Bo chyba nie naiwność.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Georealista(2018-09-17 08:47) Zgłoś naruszenie 7411

    Artykuł kłamliwy. Oparty na błędnej tezie,wmawianej od pierwszego zdania, że: "Jeszcze 2016 roku Barack Obama uważał, że słabe Chiny, które nie mogą uczestniczyć w rozwiązywaniu globalnych problemów, są bardziej niebezpieczne, niż Chiny silne i potencjalnie agresywne. Zaledwie dwa lata później Pekin stał się dla Waszyngtonu pierwszorzędnym zagrożeniem - pisze Hal Brands". USA uznały Chiny za wroga nr 1 już w 2009, gdy Chiny, zamiast się wywrócić w globalnym kryzysie finansowym od 2008, natychmiast rozwinęły strategiczny wielki program inwestycji infrastrukturalnych w same Chiny, co jeszcze bardziej przyspieszyło rozwój Chin. Dość powiedzieć, że na inwestycje wewnętrzne w samych latach 2011-12 Chiny zużyły więcej betonu i stali, niż USA w całym XX w. Dlatego właśnie - ze względu na uznanie Chin za przeciwnika nr 1 i ze względu na przyspieszenie wzrostu Chin [zamiast spodziewanej zapaści] - był "reset" z Moskwą już w 2009 i zdrada Polski 17 IX 2009 przez USA, po anulowaniu tarczy antyrakietowej przez Obamę - decyzja ogłoszona dokładnie w 70 rocznicę zdradzieckiej napaści Rosji stalinowskiej na Polskę - jak zwykłe ,prezent dla Putina, coś jak śmierć Politkowskiej na urodziny Putina.... Wszystko Waszyngton robił podając na tacy, aby tylko Rosja obróciła się przeciw Chinom w sojuszu z USA. Polska i Ukraina zostały dane z góry Rosji a konto spodziewanego zwrotu Rosji przeciw Chinom, co sfinalizowało się w 2010 - co sfinalizowano po lutowych "wyborach: na Ukrainie i kwietniowym "wypadku" w Smoleńsku. Dodatkowo Obama dla zachęty obiecał w 2009 wycofanie wszystkich ciężkich sił US Army z Europy - i dotrzymał tego wycofując ostatniego Abramsa w 2011. A Putin z Merkel łudzili kiwali Obamę, dążąc faktycznie do utworzenia konkurencyjnego supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku pod przykrywką "nowej lepszej Unii Euroazjatyckiej" [co oficjalnie ogłosili od 2011 - akurat po wycofaniu ostatniego czołgu USA z Europy], Że dopiero kompromitacja USA przez Putina w Syrii w 2013 spowodowała zamianę marchewki dawanej głupio z góry Rosji na kija Majdanu i oderwania Ukrainy z rąk Rosji, a potem w wyborach 2015 - oderwania także Polski - to już inna sprawa. Teraz USA chcą przymusić Rosję na twardo do sojuszu z USA - jako posłuszne mięso armatnie, dla niepoznaki nazwane junior-partnerem. Zmiana środków i narzędzi motywacji Rosji jako psa gończego na chińskiego smoka - natomiast cel strategiczny niezmienny od 2009. Od 2009 głównym problemem dla USA są Chiny - stąd i strategiczny zwrot USA na Pacyfik w ramach tzw. "pacific pivot". Bardzo proszę, aby redakcja GDP i Forsal robiły choćby minimalną weryfikację artykułów przed opublikowaniem - aby przynajmniej w sposób podstawowy były zgodne z rzeczywistością. Inaczej mamy do czynienia ze zwykłym okłamywaniem społeczeństwa. Nie muszę mówić, że jest to absolutnie skandaliczne w odniesieniu do misji mediów rzetelnego informowania społeczeństwa.

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze