W środę w Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbyła się debata dotycząca wyników szczytu unijnego w Brukseli, który odbył się w ubiegłym tygodniu.

Verhofstadt uważa, że skoro przywódcy nie potrafią podjąć żadnych decyzji, m.in. w kwestii migracji, Brexitu czy reformy mechanizmów strefy euro, to należałoby zmienić formułę tych spotkań. "Po co zwoływano szczyt, skoro niczego nie postanowiono. (...) Jestem bardzo rozczarowany" - powiedział.

Jego zdaniem za brak postępów odpowiedzialny jest Tusk i przywódcy krajów UE.

"Postawa pana kolegów w Radzie (Europejskiej) to lekceważenie obowiązków. Jak lunatycy maszerujemy prosto w kierunku nowej katastrofy finansowej. Wszyscy doskonale widzą, że taka katastrofa rysuje się na horyzoncie. Mam zatem jedno jedyne pytanie, panie Tusk, drogi Donaldzie. Nie jest ono skierowane bezpośrednio do ciebie, ale jesteś za to odpowiedzialny. Czy to jest dobra metoda?" - mówił Verhofstadt, zwracając się do Tuska.

"Czterokrotne spotkania w ciągu roku, na dwa dni (...). Moim zdaniem ta metoda jest zła. Trzeba ich (przywódców UE - PAP) zamknąć w jednym pomieszczeniu, bez żadnych czystych ubrań na zmianę, nawet bez bielizny na zmianę. Bez jedzenia i picia byłoby gorzej, bo byłoby to przejście do tortur... Konieczna jest jednak zmiana metody" - dodał.

Podczas debaty większość parlamentarzystów zdecydowanie skrytykowała niezdolność lub niechęć państw członkowskich do zajęcia się polityką azylową i migracyjną, które znajdują się w porządku obrad Rady Europejskiej przez ostatnie trzy lata. Wyrazili poważne obawy dotyczące projektu budżetu Włoch, a także braku reformy systemu finansowego UE. Niektórzy stwierdzili, że dziesięć lat po ostatnim kryzysie finansowym UE jest wciąż nieprzygotowana na nowy kryzys. Niektórzy eurodeputowani zastanawiali się nawet, dlaczego szefowie państw lub rządów w ogóle zdecydowali się na ten szczyt.

Tusk odpowiedział, że nie zgadza się ze wszystkimi "argumentami i emocjami".

"Prawie wszyscy z państwa wyrazili niezadowolenie z braku decyzji w sprawie polityki migracyjnej ze strony Rady Europejskiej. Rozumiem to niezadowolenie, bo wiem, że wolą większości w tej izbie było ustanowienie systemu kwot obowiązkowych (relokacji uchodźców - PAP). Mimo tego, co uważacie, Rada Europejska buduje wspólne europejskie rozwiązania dla polityki migracyjnej, ale w centrum tego jest wzmocnienie współpracy z krajami trzecimi, walka z przemytnikami ludzi, ochrona granic zewnętrznych i nieobowiązkowe kwoty (relokacji uchodźców - PAP). Realny postęp w Radzie to fakt, że dziś prawie każdy rozumie, że naszym priorytetem powinno być zatrzymanie napływu nielegalnych migrantów, a nie ich redystrybucja" - zaznaczył.

W kwestii Brexitu, jak mówił, Bruksela chce uniknąć twardej granicy w Irlandii, ale nie ma pewności, że to się uda. "Nie wiem, jaki będzie wynik negocjacji" - zaznaczył.

Tusk dodał, że po wysłuchaniu debaty ma wrażenie, iż niektórzy chcieliby Europy, gdzie nie ma państw członkowskich i rządów, ale on tego poglądu nie podziela.

Zakończony w ubiegłym tygodniu szczyt unijny nie przyniósł postępu w sprawie migracji. Dyskusja liderów w Brukseli pokazała kolejny raz, że "28" jest daleka od znalezienia rozwiązania w kwestii podziału uchodźców. Prace mają być kontynuowane, ale nie wyznaczono daty ich zakończenia. Przywódcom nie udało się także zbliżyć stanowiska pomiędzy Brukselą i Londynem w sprawie Brexitu, jak również nie podjęli żadnej decyzji co do reform unii gospodarczej i walutowej.

>>> Czytaj też: Nord Stream 2 to katastrofa dla całej UE. "Berlin powinien brać z Warszawy przykład"