"To scena nie do pomyślenia kilka tygodni temu: izraelska minister ze łzami szczęścia w oczach dumnie śpiewa hymn jej państwa na imprezie sportowej w sercu arabskiego świata" - pisze AP. W ten sposób agencja opisuje reakcję minister kultury i sportu Izraela Miri Regew na "Hatikwę" podczas ceremonii wręczenia złotego medalu dla judoki z tego państwa na turnieju w Abu Zabi.

"Emocjonalne wystąpienie Regew (...) jest bezprecedensowe i pozostaje szczególnie godne uwagi ze względu na jej polityczne poglądy. W kraju znana jest jako mówiąca bez ogródek nacjonalistka popularna wśród twardogłowych" - zauważa AP. Ubrana w Abu Zabi w tradycyjny miejscowy strój oraz chustkę na głowie była jednak "ciepło witana przez lokalnych oficjeli".

AP ocenia, że "to tylko jedno z łamiących tabu publicznych wystąpień izraelskich urzędników w krajach w Zatoce Perskiej". Mimo że - jak zauważa agencja - premier Izraela Benjamin Netanjahu "przez lata szczycił się" ocieplaniem relacji z krajami arabskimi, które nie mają kontaktów dyplomatycznych z państwem żydowskim, to rzadko było to widoczne publicznie.

W ocenie amerykańskiej agencji zmieniło to się w piątek, gdy Netanjahu bez zapowiedzi odwiedził Oman, gdzie spotkał się z rządzącym w nim przez wiele lat sułtanem Kabusem ibn Saidem as-Saidem. Było to pierwsza wizyta izraelskiego przywódcy w Maskacie od ponad 20 lat. W wywiadzie dla stacji Al-Dżazira szef MSZ Omanu Jusuf ibn Alawi ibn Abd Allah zapewniał, że to władze państwa żydowskiego zainicjowały spotkanie, by zaprezentować sułtanowi swoje poglądy dotyczące Bliskiego Wschodu.

Netanjahu ocenił w niedzielę, że rozmowy z władzami sułtanatu "były ważne" i zapowiedział, że "będą kolejne". W przyszłym tygodniu do Omanu pojedzie izraelski minister transportu Israel Kac. Podczas pobytu w tym kraju ma przedstawić swój plan połączenia kolejowego między państwami Zatoki Perskiej i Izraelem.

Powodem izraelskich wizyt w Omanie i ZEA "wydaje się wspólna obawa przed Iranem" - twierdzi AP. "Izrael oraz wiele państw Zatoki Perskiej uważa Iran za siłę destabilizującą, ingerującą w konflikty i wspierającą rywali w regionie". Z drugiej jednak strony "konflikt palestyńsko-izraelski pozostaje emocjonalną kwestią dla arabskiej opinii publicznej, a stosunki prawdopodobnie pozostaną ograniczone(...)".

"Izraelskie siły zabiły ponad 160 Palestyńczyków podczas miesięcy protestów prowadzonych przez Hamas w Strefie Gazy przeciwko izraelskiej blokadzie i pogłębiającemu się kryzysowi humanitarnemu. Proces pokojowy jest zamrożony od lat, a prezydent (Autonomii Palestyńskiej) Mahmud Abbas uciął relacje z Waszyngtonem, gdy Biały Dom uznał Jerozolimę za stolicę Izraela w zeszłym roku i przeniósł do niej swoją ambasadę" - kontynuuje AP.

Agencja wskazuje na obawy Palestyńczyków, że prezydent USA Donald Trump próbuje "zebrać wsparcie od Arabii Saudyjskiej i innych państw regionu w celu wywarcia presji na nich, by zaakceptowali plan pokojowy, który nie spełnia ich żądań".

Krytyka ze strony Palestyńczyków ogranicza się jednak do Izraela, a nie Omanu. "Nawet oświadczenia palestyńskiej organizacji Fatah oraz Iranu nie potępiają bezpośrednio Omanu po wizycie Netanjahu; zamiast tego krytykują Izrael za próby normalizacji relacji z arabskimi państwami przed osiągnięciem pokojowego porozumienia" - zauważa AP.

Rządzący od 1970 roku Omanem sułtan Kabus ma bezpośrednie kanały komunikacyjne z przywódcami w regionie dzięki swojej wieloletniej polityce nieingerowania w sprawy sąsiadów. W przeszłości ten położony nad strategiczną cieśniną Ormuz kraj pośredniczył w negocjacjach między USA i Iranem. Jest członkiem Rady Współpracy Państw Zatoki Perskiej, ale nie dołączył do Rijadu w wojnie w Jemenie czy blokadzie Kataru.

"Wizyta Netanjahu w Omanie wysyła wiadomość do administracji Trumpa, że Maskat to cenny regionalny gracz" - ocenia AP. "Oman może pokazać, że jest mediatorem, łącznikiem nie tylko między Izraelem i Palestyńczykami, ale bardziej ambitnie między Iranem i Izraelem" - twierdzi cytowany przez agencję Joel Guzanski z think tanku Israel's Institute for National Security Studies.

>>> Czytaj też: Czego szukają niemieccy Żydzi w oskarżanej o antysemityzm Alternatywie dla Niemiec? [OPINIA]