Dwoje socjologów i kulturoznawca podjęli się opisania świata polskiej telepracy – wykonywania zawodowych obowiązków „po nowemu”, to znaczy bez konieczności wychodzenia z domu. Telepraca ma teoretycznie wiele zalet. Nie traci się czasu na dojazdy (to ważne w kontekście marnej komunikacji publicznej w wielu polskich miastach). Dostajemy też obietnicę pełnej koncentracji na wykonywanym zadaniu (żadnych bezsensownych pogaduszek i towarzyskiej prokrastynacji). No i oczywiście ma nam umożliwić godzenie obowiązków domowo-rodzicielskich z zawodowymi. Nie trzeba wydawać pieniędzy na nianię, która odbierze dziecko z placówki opiekuńczej (te publiczne zamykają się najpóźniej o godz. 18). Słowem: same plusy. Telepraca to praca XXI wieku! Klasa pracownicza umarła, niech żyje klasa kreatywna! Tak miało być, ale wyszedł z tego niezły bigos.

Warto czytanie tej książki zacząć od obejrzenia fotografii. Nie ma ich wiele (a szkoda), nie są też jakoś super hiperefektowne, ale za to dają do myślenia. I tak na stronie 111 mamy ułożonego na kolanach laptopa. Jeden służy do pracy nad brzegiem jeziora. Na drugim pracuje kobieta w wygodnej pozycji horyzontalnej. Jak się zdaje – na wygodnej kanapie. Te obrazki to potoczne wyobrażenie na temat telepracy. Praca jako łączenie przyjemnego z pożytecznym. Leżę sobie na łonie natury, mam we włosach wiatr i jeszcze mi za to płacą.

Przeskoczmy teraz na stronę 137. Tu stoi laptop, a obok niego deska do krojenia cebuli i pełno innych kuchennych obierków. I jeszcze strona 97. Stół z komputerem stacjonarnym w ciasnym (typowo polskim) mieszkaniu. A wokół suszące się ubrania, niedopite herbaty, dziecięce zabawki itd. Te dwa ostatnie zdjęcia to realia telepracy w Polsce. Skutki zatarcia granic pomiędzy tym, co domowe i prywatne, a tym, co zawodowe. Rozlewanie się pracy. Efekt przeciwny do zamierzonego.

Praca Gądeckiego, Jewdokimowa i Żadkowskiej jest efektem serii pogłębionych wywiadów przeprowadzonych z polskimi telepracownikami. Zebrany materiał daje wgląd w ich świat. Pokazuje problemy związane z realną telepracą w warunkach polskiego kapitalizmu drugiej dekady XXI w. A więc nie w jakimś wyimaginowanym świecie, lecz tu u nas. W kraju, gdzie mieszkania są małe, pensje niskie, a państwo dobrobytu niezbyt hojne. Całość wieńczy 13 przykazań taktycznych dla refleksyjnego telepracownika i telepracownicy. Przytoczmy kilka z nich. Pierwsze: nie zakładaj, że praca jest elastyczna. Ona jest raczej wiotka. Pamiętaj, że elastyczność jest pomocna, ale zbyt duża elastyczność, zwłaszcza dla pewnych typów ludzi, może okazać się szkodliwa. Trzecie: myślenie, że swobodnie będziesz przeskakiwać między rolami, jest złudne. Im więcej ról będziesz chciał jednocześnie realizować, tym więcej problemów ci to przyniesie. Piąte: urefleksyjnij czas pracy. Nie zakładaj, że pracujesz przy okazji. Pracuj w wyznaczonym czasie.

PS. Aby napisać ten tekst, wyszedłem z domu do pracy. Za kilka godzin zamierzam wyjść z pracy i wrócić do domu. Czego i Państwu życzę.

>>> Czytaj też: Woś: Zarobili na migrantach? Niech się podzielą [OPINIA]