Zapytany w radiu RMC/BFMTV o to, czy spotka się z protestującymi od ponad tygodnia obywatelami, premier odparł: "Jeśli będzie delegacja przedstawicieli +żółtych kamizelek+, zrobię to".

"W tym, o czym mówią, jest wiele bardzo zasadnych spraw, które trzeba usłyszeć" - dodał.

Uczestnicy ruchu "żółtych kamizelek" od ponad tygodnia protestują i blokują drogi w całym kraju, wyrażając swój sprzeciw wobec podwyżek podatków od paliwa. Ta decyzja władz jest częścią polityki na rzecz ochrony środowiska rządu prezydenta Emmanuela Macrona.

We wtorkowym przemówieniu Macron w odpowiedzi na protesty zapowiedział przeprowadzenie "szeroko zakrojonych konsultacji terenowych na temat transformacji energetycznej". Jak wyjaśniał, mają one skutkować wypracowaniem "rozwiązań" i sposobów wsparcia dla najbiedniejszych w procesie transformacji energetycznej. Konsultacjami ma zajmować się właśnie premier Philippe.

Szef rządu zapowiedział w środę, że od czwartku będzie prowadził rozmowy "ze wszystkimi ciałami pośredniczącymi, stowarzyszeniami, przedstawicielami samorządów i wszystkimi, którzy chcieliby przyjść i powiedzieć, jak sobie to wyobrażają".

Podkreślił jednocześnie, że rząd nie wycofa się z zapowiedzi podniesienia podatku od paliwa od 1 stycznia 2019 roku i decyzję tę nazwał "rozsądną". "Jeśli ceny wzrosną z przyczyn, na które nie mamy wpływu, nie będziemy wówczas nakładać dodatkowych podatków" - podkreślił Philippe.

Szef rządu wyjaśnił, że "co kwartał sprawdzany będzie poziom cen surowca i jeśli będą one tak wysokie", może zostać wprowadzona korekta podatków. Mówił o tym we wtorek również prezydent Macron.

Przedstawiciele "żółtych kamizelek" już we wtorek odrzucili przemówienie szefa państwa i wezwali do kolejnej manifestacji w sobotę w Paryżu. (PAP)