Atak na rafinerię w Kiriszach
Kiriszy znajdują się niemal 800 km od granicy z Ukrainą. Znajdująca się tu rafineria – Kirishinefteorgsintez (KINEF) – jest jedną z największych w Rosji. Jak podaje serwis Moscow Times, w ostatnich latach przerabiała około 18 mln ton ropy rocznie. Stanowiło to aż 7 proc. ogółu rosyjskich mocy przerobowych.
Aleksandr Drozdenko potwierdził, że w wyniku ataku dronów w strefie przemysłowej w Kiriszach wybuchł pożar. System NASA FIRMS pokazuje, że pożar był rozległy.
Wcześniej drony zaatakowały rafinerię 26 marca. Po tym incydencie wznowiła ona działalność, ale z ograniczoną wydajnością.
Pociski Flamingo uderzyły 1000 km od granicy
Ponadto ukraińskie pociski FP-5 "Flamingo" i drony pojawiły się w Czeboksarach, 600 km na wschód od Moskwy i niemal 1000 km od granicy z Ukrainą. Uderzyły w ważne zakłady VNIIR-Progress. W zakładach produkowane są systemy "Kometa", które mają chronić drony przed działaniem ukraińskich środków walki radioelektronicznej. Według ukraińskiego sztabu generalnego anteny te są również wykorzystywane w pociskach Iskander-M, Kalibr oraz w kierowanych bombach lotniczych.
Jeden z mieszkańców miasta zlekceważył alarm powietrzny i był bezpośrednim świadkiem uderzenia pocisku "Flamingo" w zakłady.
Według Dnipro Osint jeden pocisk FP-5 trafił w główny budynek zakładów. Ponadto budynek był celem ataków dronów. Jeden z nich trafił w budynek warsztatów.
Dodatkowo jeden z dronów – Antonow An-196 – trafił w budynek mieszkalny w mieście. Prawdopodobnie było to skutkiem działania rosyjskich systemów walki radioelektronicznej. Agencja TASS podaje, że w wyniku eksplozji zginęła jedna osoba, a 12 odniosło rany.
Niemal 300 dronów nad Rosją
Rosyjskie MON podało, że w ciągu nocy systemy obrony powietrznej przechwyciły i zniszczyły 289 ukraińskich bezzałogowców. Drony były zestrzeliwane nad 18 regionami, w tym nad obwodami moskiewskim, leningradzkim, tulskim, riazańskim, pskowskim i nowogrodzkim, a także nad Tatarstanem i okupowanym Krymem.
